Nawiązując do afery z Julią z Lubina przypomniała historia z mojej gimbazy.

Zrobili w niej jakiś eksperyment społeczny i stworzyli jedną pato-klasę dla całego miasta chyba utrzymywaną sztucznie na poziomie drugiej klasy. Tj. patusy z klas 1 były wyciągne na dwójach, żeby zdać do drugiej klasy i byli przenoszeni do tej jednej patusiarskiej a z niej już nikt nie zdawał wyżej. Co z jednej strony patologię wyprowadzało z "normalnych klas" - mimo,
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@nalej_mi_zupy: Najgorzej, że do takiej klasy mógł trafić jakiś dobry dzieciak po prostu stłamszony przez patologiczne otoczenie i wrzucony w ramy takich zachowań. Ale oczywiście pedagodzy szkolni są nie od tego, żeby takie rzeczy wyłapywać i coś zaradzić.
  • Odpowiedz
Piękny przykład paradoksu Simpsona.

Profesorzy są w większości lewicowi, lecz stopień zlewaczenia danego wydziału koreluje negatywnie z trudnością intelektualną danej dziedziny.

#edukacja
tyrytyty - Piękny przykład paradoksu Simpsona.

Profesorzy są w większości lewicowi, ...

źródło: 1000001588

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@asique: na pewno są osoby, które wybierają zawodówkę, bo chcą. Miejsc w liceach/technikach wystarczy dla wszystkich. Do wielu wystarczy skończyć podstawówkę, nie trzeba mieć dobrych ocen ani wysokich wyników z egzaminów. Przynajmniej na moim zadupiu tak jest.
  • Odpowiedz
@asique: Większość idzie do liceum albo technikum, a zawód robi kursami zawodowymi. Nauka w branżówce to często smutny żart, a szkoła jest przechowalnią lokalnej patolo, zresztą wielu nauczycieli zawodu ma 80 lat i nie mają pojęcia, jak ten zawód wygląda obecnie, bo od 15 lat w nim nie pracowali. Raczej do branżówek idą ludzie, którzy mają wywalone na szkołę, a gdzieś chodzić trzeba, albo mieli za niski wynik e8 i
  • Odpowiedz
Edycja 2024. Publikacja zawiera czytelne oznaczenia treści, które – w związku ze zmianami podstaw programowych – nie obowiązują od września 2024 r.


To jest tak głupie, że szkoda gadać.
Zamiast poinformować nauczycieli, że pewne fragmenty "mogą" być pominięte w związku ze zmianami programowymi, to robi się nowe wydanie. I jak okaże się, że jednak wracamy do starej wersji podstawy, to nauczyciel i tak będzie musiał mówić, że tego i tego trzeba się
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

W polskich szkołach naucza się religii. Jedni są za inni przeciw (w tym ja). Dlaczego przedmiot nazywa się „religia” a naucza się na nim o religii chrześcijańskiej? Skoro szkoła (a nie kościół) organizuje takie lekcje, czemu przy okazji czegoś nie nauczy? Są przecież inne religie. A co z wierzeniami greckimi, skandynawskimi i przede wszystkim słowiańskimi?
Te wymienione w ogóle olano i nazwano „mitologią” i zrównano z bajkami, bo tamci bogowie nie istnieją
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Hihi tymczasem katosekciarze na każdej mszy przeprowadzają rytuał jedzenia człowieka jako ofiara dla baala, i jeszcze bijąc się w pierś, przerzucają na siebie grzechy od lucyfera, dając mu zasilanie, aby dalej mógł rozsiewać tutaj zło. Pięknie ich ciemne siły rozegrały, bez jednego wystrzału, a oni śpią i nie wiedzą nawet, w jakim szambie siedzą.
  • Odpowiedz
@JanuszGPT: Bo popularna w polskiej szkole religia to nie jest religioznawstwo, tylko wychowanie religijne i nadzór nad tym ma biskup katolicki. Podobnie nie uczy się teorii sportu na w-f, tylko praktykuje sport (rzuca się piłkę na boisko i można isć przez 30 minut pić wódkę w kantorku).
  • Odpowiedz