W Krakowie kiedyś pojechałem do Makro, bo chciałem coś sobie kupić i przy okazji patrzę, że mają jakieś p--o, którego nie próbowałem. Jakie było moje zdziwienie, że nope, nie sprzedamy, bo prohibicja ( ͡° ʖ̯ ͡°)
(Zakładam, że prohibicja dotyczy też tego j------o prywaciarza z akcyzą na a-----l xD)



















(Podobno wystarczy przekręcić go i działa - jeszcze nie sprawdzałem, bo cały czas na tonerach „pierwszego montażu” jadę.)