luźne przemyślenia na temat wiedzy, procesu uczenia się i dostępności informacji
generalnie przywykliśmy do tego, że wiedzę (informacje o obiektach, czynnościach, faktach, historii) zdobywamy od innych, z wykorzystaniem różnych środków przekazu (rozmowa, tekst pisany, materiał wideo itp. itd.), czyli, że potrzebny jest ktoś jeszcze (i relacja z nim), żeby daną "porcję" informacji "wydobyć" i przyswoić; oczywiście zauważamy, że jest w nas samych coś jeszcze co nazywamy procesem myślowym, ośrodkiem decyzyjnym czy czymś
@kontrowersje: IMHO twoja filozifa jest bardzo postmodernistyczna, co wg mnie nie jest dobrą rzeczą. Filozifa jest matką wszystkich nauk, które kolejno (gdy osiągną odpowiednią dojrzałość) się od niej odłączają. Cechą wspólna wszystkich takich nauk, jest sceptycyzm i analityczne myślenie, czego wydaje mi się, że Ci zabrakło.

Nie mamy w głowie przełącznika. To, że coś jest, albo tego nie ma i może przechodzić z jednego stanu w drugi, jest powszechnie zwane "zmianą".
To uczucie gdy masz coś zrobić/sprawdzić/powiedzieć i zapominasz co. Cholernie męczy cie to kilka minut i w końcu przypominasz sobie i okazuje się, że:


Albo nie możesz sobie przypomnieć i dalej Cie to meczy w przeświadczeniu, że to coś ważnego. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Teraz też tak miałem i myślałem, że już sobie nie przypomnę


#niewiemjaktootagowac #przemysleniazdupy #przemyslenia #umysl #psychologia