Myślałem, że spacerując w późniejszych godzinach jestem bezpieczny od wszelkiego rodzaju szczęśliwych par i takich rzeczy które wywoływałyby u mnie negatywne myśli. Trochę się jednak wczoraj pomyliłem.

Wracając z wieczornego spaceru przechodziłem obok sąsiednich bloków i w jednych z mieszkań świeciło się światło, bez zasłon i firan. Ktoś prawdopodobnie zapomniał je zasłonić. Jak zerknąłem przechodząc (no nie da się nie spojrzeć na światełko kiedy dookoła ciemno) moje oczy jakąś parę, w tym
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anonimowemirkowyznania
Nie rozumiem ludzi.

Niektórzy mają partnera/ke, pieniądze, niekiedy obie rzeczy, no po prostu wszystko aby żyć w miarę normalnie a i tak mają depresję, czy chodzą do psychologów.

Dam przykład. Znajoma z bogatego domu, rodzice jej kupują i kupili wszystko co chciała. Dostala na 18 urodziny, auto za ponad 50k, kupiony nowy apartament w centrum Poznania, co chwila wyjazdy zagraniczne, stała i pewna praca, masa dobrych i bliskich przyjaciółek, była w kilku związkach i ona depresje ma xDDDD . Główna przyczyna? Jest samotna w kontekście związku. Co chwila wymyśla jakieś nowe problemy, oczywiście TE RA PIA z psychologiem to standard, dodatkowo jakieś inne terapie + jakieś bananowe zajęcie typu squash, bo trzeba się pokazać, żeś nie biedak w takich Warszawkach i Poznaniach.
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania: problemy problemom nierówne. Jasne, że wydaje się to absurdalne, że można "mieć wszystko", a i tak mieć depresję, ale tak naprawdę nigdy nie wiemy, co kumu siedzi w głowie. Dla jednego dany problem to błahostka, a dla drugiego coś nie do przeskoczenia. Może przez sposób wychowania, może przez chatakter i usposobienie? Warto pamiętać, że zawsze przeżywamy najmocniej nasze własne problemy, jakkolwiek lekkie by się nie wydawały komuś innemu.

Być
  • Odpowiedz
@AnonimoweMirkoWyznania: przecież to kwestia chemii w mózgu, co myślisz że jak ktoś jest bogatszy od ciebie 1000 razy to ma 1000x więcej hormonów szczęścia w bani?

on może się gorzej czuć w swoich 10 domach po całym świecie niż ty w klitce na pradze północ

Jim Carrey powiedział kiedyś że każdemu życzy sławy i pieniędzy i co tam sobie marzy, po to żeby się każdy mógł przekonać, że to nie
  • Odpowiedz
Od wielu lat okłamywałam się z tym, że nie chce ludzi w moim życiu i nawet dzisiaj na terapii stwierdziłam, że już się z tym pogodziłam, że tak już ma być. Moja terapeutka mi przypomniała, że właśnie po to chodzę na terapię aby poprawić kontakt z ludźmi. Kurcze znowu chciałam sama siebie oszukać, że ja nie chce ludzi w moim życiu, a bardzo chce mieć przyjaciół. Na terapii jeszcze padło hasło odrzucenia,
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@dream_big: Ja też miałem podobny problem. Z jednej strony chcę być z ludźmi, z drugiej czasem się ich boję i czasem wolę być sam, ale jak jestem zbyt długo sam to źle się z tym czuję.
  • Odpowiedz
@PanSwiatla: rozumiem choć ja bardziej myślę o relacjach i ich budowaniu. Myślę poza tym tylko o przyjacielskich bo mam już partnera ale kurcze nadal ma się potrzeba posiadania przyjaciela :/
  • Odpowiedz
No i znów poniedziałek, znienawidzony przez większości społeczeństwa dzień, gdzie zaczyna się tydzień pełen nieszczęśliwych niespodzianek oraz rozczarowań, a także spotykania osób których nie chcielibyście nigdy w życiu widzieć, a co dopiero odezwać się do nich...


#przegryw #depresja #samotnosc #zyciejestdodupy
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 125
@Kreek no tak, tylko wrzucasz zdjęcie takiej 8,5/10 i dajesz do zrozumienia, że tak wygląda szara myszka. Dawaj typową polkę, to będzie można się jakoś ustosunkować
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
nie mam już siły na walkę i działania ku poprawie, przechodzę na tryb autopilota
zjadam antydepy zgodnie z zaleceniami lekarza, nadużywam innych leków celem odurzenia się i tak kręci się karuzela
nie jest dobrze, niestety
założyłem sobie instagrama, na który wstawiam niby losowe rzeczy, ale każdy post ma jakieś tam dla mnie znacznie, coś oznacza, gdyby ktoś chciał popatrzeć na krindżowe smutne obrazki to zapraszam; https://www.instagram.com/exse.cutio/

#
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anonimowemirkowyznania
Mężczyzna, 26 lat.
Cierpię na przewlekłe poczucie samotności, poczucie bycia bezwartościową osobą, kompletnie nie radzę sobie z odrzuceniem ze strony kobiet - szybko tworzę sobie jakieś duże oczekiwania względem jakiejś znajomości a potem gdy okazuje się ona niepowodzeniem nie mogę się z tego psychicznie pozbierać. Nigdy nie byłem w żadnym związku.
Uroda też mi nie pomaga - nieatrakcyjne rysy twarzy dla kobiet, łysina.
Poza pracą i treningami na siłowni (moje główne hobby) nie mam znajomych, nie spotykam się z nikim, nigdzie nie wychodzę bo nie mam z kim.
Nie mieszkam z rodziną i nasze relacje są raczej takie sobie - odwiedziny raz w miesiącu.
  • 14
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

via Wykop Mobilny (Android)
  • 2
@thadei:
wspolne wypady w gory,
Kraków w gory,
z wroclawia w gory - z tej jezdzilem i polecam

Poza tym kolega jezdzi z grup typowo dla singli i tez sobie chwalil
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Czy istnieje kobieta, która jest w stanie zaakceptować dorosłego 23-letniego mężczyzny bez doświadczeń związkowych i seksualnych? Mam wrażenie, że nie i zaczyna mnie to coraz bardziej przygnębiać. Nie miałem łatwego życia, większość mojej rodziny (w tym rodzice) nie żyją. Jestem zdany na siebie, sam się utrzymuję, wynajmuję mieszkanie, całkiem dobrze zarabiam. Piszę o tym dlatego, bo niektórzy rzucają jakimiś krzywdzącymi stereotypami, że taki samotny facet prawiczek siedzi w piwnicy, nie wychodzi z domu, mama za niego wykonuje wszelkie obowiązki. Nie jestem też alkoholikiem, patusem. Dbam o siebie, prowadzę dosyć zdrowy tryb życia, z wyglądu jestem przeciętny. Wszystkie moje próby nawiązania jakichkolwiek relacji kończą się porażką. Raz zostałem otwarcie wyśmiany za bycie prawiczkiem. Najczęściej kończy się na jednym spotkaniu, zdarzają się takie sytuacje, że np. fajnie się pisze, potem spotykamy się na żywo i fajnie się rozmawia i niby jest zainteresowana kolejnym spotkaniem, a potem 3 razy pod rząd dostaję jakąś wymówkę i ewidentnie widać już brak zainteresowania (np. po tym, że wcześniej normalnie pisaliśmy 50/50, a teraz ja piszę pełnymi zdaniami, a ona mi odpisuje tak od niechcenia pojedynczymi słowami). Po prostu nie wiem co robię nie tak. Wygląda na to, że moje zaległości w kontaktach z kobietami są przeszkodą, ale nawet nie wiem jak miałbym te zaległości nadrobić skoro wszystkie kobiety są niedostępne dla mnie. Tak jak wcześniej napisałem - nigdy nie miałem żadnych kontaktów seksualnych, nigdy nie miałem dziewczyny, miałem tylko jakieś koleżanki). Jak ktoś się mnie wypytuje z czego wynika mój brak doświadczenia to nie mam problemu z podzieleniem się moją historią życiową, z tym że nie miałem łatwo, prawdopodobnie miałem niezdiagnozowaną depresję, miałem różne przejścia, które uniemożliwiały mi prowadzenie normalnego życia w przeszłości. Biorąc pod uwagę to jaką ostrą selekcję robią kobiety, zaskakuje mnie to, że one mimo wszystko same wybierają facetów, którzy nie są zbyt odpowiedzialni, inteligentni, atrakcyjni, nie traktują ich dobrze, zdradzają ich, a one w teorii tego nie tolerują, ale w dalszym ciągu ciągnie ich do właśnie tego typu mężczyzn. Mam wrażenie, że nigdy nie zrozumiem tego jak działają relacje damsko-męskie i co robię nie tak. Naprawdę kobiety wolą rozrywkowych, ekstrawertycznych facetów, którzy zapewniają im różne emocje (w tym też te negatywne)? Dlaczego kobiety wolą narzekać i płakać przez swojego toksycznego faceta, zamiast związać się z kimś kto nie robi żadnych problemów, kłótni? Dlaczego ci bardziej normalni są niewidoczni dla kobiet? Niekoniecznie mam tutaj na myśli siebie, bo z różnych powodów nie jestem do końca normalny, ale zaczynam zauważać pewne powtarzalne schematy w działaniu kobiet.

#samotnosc #depresja #tfwnogf #zwiazki

---
  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania dla mnie to wszystko jest dziwne, bo ogólnie kojarzę, że w czasach liceum to jakieś pojedyncze sztuki kolegów ze szkoly miało dziewczyny. Jak byłam na studiach to niektórzy zaczynali pierwszy raz próbować umawiać się na randki, więc ogólnie norma było aż do końca studiów (26 lat) spotkać mężczyznę co nigdy nie miał dziewczyny. Obracam się raczej w środowisku nerdów i geeków, bo studiowałam informatykę więc nie wiem jak wygląda to
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Duże wojewódzkie miasto, chłop 25 lvl. Jakim cudem można poznać dziewczyne, skoro prawie wszystkie w miare spoko dziewczyny są zajęte? Po pierwsze nie ma gdzie poznać, no po prostu staje na głowie i nie mam gdzie ich poznać, same starsze wszędzie i wszystkie zajęte (sprawdzone info zawsze). Młodszych od siebie nawet nie znam, bo nie mam gdzie poznać, starszych w sumie też.
Po drugie jak jakąś poznam przypadkowo np w pracy to jest starsza ode mnie, ma przynajmniej chłopaka, a nawet niektóre mają już dzieci i ślub, także pozdro.
Mam wrażenie, że najwięcej par poznało się za czasów szkoły - liceum, może studia (chociaż na studiach też miałem 80% zajętych w grupie, nawet takie co nie dbały o siebie były zajęte, reszta 20% nie bardzo z wyglądu wg mnie).
A jak dojdzie do tego praca to całkowicie brak czasu, ledwo dla siebie starcza, zmęczenie itd
To jest jakiś koszmar. Mam wrażenie, że mam po prostu pecha ( ͡° ͜
  • 16
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anonimowemirkowyznania
Poradźcie coś. Lvl 21 i odkąd pamiętam jestem nieśmiały, małomówny i duszą towarzystwa nigdy nie byłem. Jednak zawsze miałem jakiegoś kolegę, lepszego, gorszego, ale był, było z kim wyjść na dwór czy zaprosić na urodziny. Co prawda te znajomości nigdy niebyły na głębszym poziomie i byłem tylko dodatkiem dla kogoś, lecz nie czułem się jak odludek. Niestety w momencie kiedy poszedłem do szkoły średniej wszystko się zmieniło. Od tego momentu nie mam żadnego kolegi, żadnej koleżanki, na imprezie nigdy nie byłem (nawet na osiemnastce czy studniówce), siedzę całymi dniami w domu przed komputerem. Myślałem, że jak pójdę do pracy to będzie lepiej, ale nie jest. W pracy każdy ma swoją rodzinę, swoje sprawy i oprócz rozmów typu "widziałem ostatnio fajny film w kinie" nie ma żadnej znajomości. Nie chcę żyć w taki sposób, chcę mieć znajomych, dziewczynę i spędzać z nimi czas. I tutaj zaczynają się schody, bo nie wiem jak to zrobić. Nie mam się kogo spytać o radę. To co do tej pory zrobiłem to założyłem konto na facebooku (wcześniej miałem, ale usunąłem) oraz założyłem konto na Tinderze (korzystam z niego jak mi się przypomni, bo wstydzę się jak będę musiał tłumaczyć, że jestem odludkiem bez znajomych). Wydaje mi się, że to trochę za mało. Na facebooku nie mam znajomych dodanych bo nie mam kogo dodać (obcych ludzi przecież nie będę dodawał) a na Tinderze nie umiem pisać (nawet jak mnie połączy z jakąś panną to nie mam pojęcia co napisać i zostawiam). Zainteresowania mam, ale w mieście nie ma grup czy spotkań z nimi związanymi. Nie mam pomysłu co jeszcze mógłbym zrobić.
#pytanie #psychologia #niesmialosc #samotnosc

---
Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania: Na FB możesz zacząć od zaproszenia starych znajomych. Jak zobaczą, że ich zapraszasz to może się odezwą, a jak się odezwą to może coś pogadasz, a jak pogadasz to może się umówisz na jakieś piwo albo coś, a może nie. Może grałeś z nimi w jakieś gry albo haratałeś w gałę, a oni nadal to robią, tylko ci o tym nie mówią, bo się do nich przestałeś odzywać.
Jak
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Panowie dobija mnie samotność. Nie da się w dłużej perspektywie "olać laski i robić swoje". Nie chodzi o żaden #seks, nie mam absolutnie ciśnienia na to. Chodzi tylko o to żeby mieć kogoś u boku. Na początku też byłem takim kozakiem typu po co mi laski, przecież wszystko mogę robić sam. Po kilku latach jednak przestaje to być zabawne i robi się uciążliwe. Mogę sobie wymyślić super zajęcie, znaleźć ekstra wydarzenie w okolicy ale pójdę na to sam, posiedzę tam chwilę i żałuje że poszedłem. Nawet czuje się jak debil idąc sam i udając że się dobrze bawie. Gdybym miał kobietę to nawet głupi spacer robi się ciekawy i masz ochotę pójść. Jak jestem sam to nie mam żadnej motywacji gdziekolwiek iść a jak już idę to czuje się beznadziejnie + jestem jedyną osobą samotną bo wszyscy są z kimś. Obserwuje ludzi na #instagram i myślę jak mają zajebiście. Codziennie jakieś story jak piją sobie z laską wieczorem, albo co weekend chodzą na obiady. Albo jakieś wino i piza czy wypad na miasto. Takie głupie proste rzeczy a mają sens, tymczasem ja wymyślam sobie co mogę robić w wolnym czasie a i tak wszystko jest bez sensu i wolę już gnić w domu..

#tinder #przegryw #tfwnogf #relacje #zwiazki #blackpill #samotnosc #feels #przemyslenia
AnonimoweMirkoWyznania - #anonimowemirkowyznania 
Panowie dobija mnie samotność. Nie ...

źródło: comment_16665390169VdsvNlseMN1Qlo8FURhRp.jpg

Pobierz
  • 23
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania: Nie znam się, wypowiem się.
Przyczepię się do jednego punktu. Wydaje mi się, że Instagram to aplikacja, która bardzo ryje banię. Cudowne życie pokazywane w internecie to wielki fejk, a podświadomość robi swoje i porównujesz sam siebie do wizji zajebistego życia innych ludzi. Kiedyś z tego korzystałem, ale kiepsko wypływało to na moje samopoczucie.
Po usunięciu aplikacji czuję się dużo lepiej.
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Muszę nie wyżalić. Nie mogę po prostu zrozumieć jak większość moich rówieśników jest aż tak zaradna, jakby wszystko to co robią, to przychodzilo im z łatwością. Jakby żyli w jakimś serialu czy filmie.

Mając 20 lat bylem na weselu 25 latków. Wtedy wydawalo mi się, że to naprawdę dorosły i odpowiedni wiek na zakładanie rodziny i ogólnie dorośle życie. Myślalem, ze majac 25 lat, będę mial stałą pracę i chociaż w polowie juz ustatkowane życie, oraz że znajdę już partnerkę.

24-28 latki kupują ziemię i budują dom, czy kupują mieszkania.
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

1a6e1 9r33n: Chłopie "pocieszę" cię - mam podobnie ale jestem 10 lat starszy. I mnie deprecha już porządnie zajechała,choć staram się - tylko to nie wystarcza niestety,to jakaś równia pochyła...

Skoro zauważyłeś to w tym wieku to jest dla ciebie jeszcze w miarę duża szansa na ogarnięcie jakiegoś sposobu.Może. Musisz coś zmienić,radykalnie. Musisz mieć na to środki.
Co musisz zmienić,jak i czy to zadziała - to już twoja sprawa OPie. Moim
  • Odpowiedz