@tomwick55: to jakiś półotworek jest nie wiezienie, na Wielkanoc tego roku dali po kawałku 5cm x 5cm ciasta drożdżowego, którego i tak się nie dalo jeść bo wszystkie składniki lepsze zostają o---------e już na kuchni, a pod cele dojeżdżają same śmieci...
Kiedyś w Barczewie jeszcze za lepszych czasów jak był robiony sernik to go sokiem z marchwii zabarwiali żeby chociaż kolor miał, A jajka zawinięte wiadomo xd
Ewentualnie ktoś se
  • Odpowiedz
@tomwick55: Najlepsze jedzenie zawsze od chłopa :-)

ps. Jak to jest, że więcej na świecie kobiet gotuje statystycznie w ciągu roku w przeliczeniu na godziny, a wśród kucharzy mistrzów kuchni znanych międzynarodowo, jest babek tak mało? :-)
  • Odpowiedz
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mirki, u mnie w domu od lat jest najdziwniejsza tradycja wigilijna, którą babcia wymyśliła po jakiejś wojnie psychicznej z rzeczywistością.

Zanim karp zostanie zabity, każdy musi napić się łyka wody, w której pływał. Normalny łyk. Taki, co już po przełknięciu wiesz, że tego smaku nie wymażesz ani barszczem, ani opłatkiem.

Woda stoi w misce, karp krążył w niej pół dnia, czasem kichnął, czasem się zesrał, a babcia mówi, że to „esencja Wigilii”.

Uzasadnienie
  • 84
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach