@blackberry-kitsune: @Xvenowski O ja to jak czasami się nawpierdzielam czegoś przed snem, to też potem mam takie jazdy, że budzę się i czuję się jakoś tak nieswojo xD
Nie do końca rozumiem hejt na użytkowanie helikopterów w mieście jako osobówki. Sam się takowymi nie poruszam, natomiast podobają mi się i widzę szereg plusów:
+siedzisz wysoko, światła innych aut nie rażą tak mocno w nocy +duży prześwit, wygodny na miejskie, dziurawe drogi i krawężniki +wygodnie się wsiada i wysiada +dobra widoczność podczas lotu
Tak sobie wspominam moich nauczycieli z czasów edukacji. Wiele osób nie powinno w ogóle być nauczycielami (w większości kobiety), kilku nauczycieli wspominam dobrze (głównie faceci), ale jest jeden wyjątek, specjalne wyróżnienie, i dotyczy to mojej polonistki z liceum xD
Moja klasa to typowy Oskariat Małomiejski, przewaga kobiet z okolicznych wiosek, które myślały, że trafiły do amerykańskiego serialu. Słynęły one głównie z puszczania się i posiadania feministycznych poglądów. Wyobraźcie sobie teraz taką sytuację, że
W przedszkolu, na andrzejkowych wróżbach wylosowało mi się, że będę w przyszłości nauczycielką
Nawet nie chcę sobie wyobrażać jakim zgorzkniałym człowiekiem bym była, wracając od chamskiej, dojrzewającej dzieciarni Zawsze mnie to kłuło w serce, jak większość klasy nie potrafiła zachować kszty szacunku do nauczycieli
Bardzo prosto patrzyli na ich rolę. "Głupia baba krzyczy, że se rozmawiam z kolegą" (drzesz się na całą klasę), "suk@ nie podciągnęła mi oceny" itd.
@Wrrronika: Miałem wiele nauczycielek, które zasługiwały tylko na wyśmiewanie i utrudnianie lekcji. Zdarzyło się też kilku nauczycieli, których bardzo lubiłem. Dzielili się na 2 kategorie:
Kategoria 1 - wiem, że mój przedmiot Ciebie nie interesuje / jest nieprzydatny, więc nie zamierzam wymagać cudów na kiju. Tacy nauczyciele często padali ofiarą wykorzystywania ich luźnego podejścia przez oskarkow z ostatniej ławki.
Kategoria 2 - wymagający przedmiot, ale nauczyciel ogarnięty, i wymagający. No
@kleboldswaifuv2: To najbardziej oczywiste pytanko.. Jak miesięczna wypłata? Wiem, że pewnie zależy od miesiąca, ale tak uśredniając to ile taka dziewczyna mogła sobie zarobić w przeciągu miesiąca?
@w-myslach-wyruchalem-wszystko: Plan z Elvanse (tak samo było z concertą) jest taki, że ja nie będę tego brał codziennie ze względu na pracę - czasami lepiej mi zamulić dzień i pospać więcej przez system czterobrygadowy. W związku z tym fakt wzrostu tolerancji zostanie wydłużony. Dodatkowo ja nie mam problemu z zrobieniem sobie 14 dni resetu bez leku. No i dochodzi też możliwość zmiany dawki lub ponownie leku po jakimś czasie.
@MASKULINIZATOR: To nie są psychotropy xD I czy dziwniejsze to nie wiem, na pewno troszkę inne. Ogólnie to też jakoś ostatnio mi się zmienia wszystko, i to nie przez leki, bardziej sytuacja życiowa (na lepsze), spokój, mózg inaczej pracuje. Zauważyłem duży spadek zainteresowania wykopem/4chanem czy innymi tiktokami, mniej mi się chce shitpostować, bardziej moja uwaga jest skierowana na różne ciekawsze aspekty w życiu @EricCartman96 No to już pewnie czujesz
@Chuopijak: Różnie, często w ciągu dnia robiłem tyle rzeczy, że wieczorem zwyczajnie byłem zmęczony na tyle, że szedłem spać. Jak nie to, to zajmowałem się czymś, odpalałem gierkę, serial, cokolwiek żeby nie siedzieć bezczynnie. A no i żarłem dużo xD
@Chuopijak: Taa, organizm potrzebuje czasu aż się dopamina wyrówna. Pomagał mi sport, konkretniej to rower. Akurat gdzieś w okolicach 50 dni wróciłem do jazdy rowerem, i był to miesiąc gdzie zrobiłem najwięcej kilometrów rowerem w życiu xD. Nie jeździłem wieczorem, ale pomagało mi to na tyle, ze nawet wieczorem czułem satysfakcję i nie miałem potrzeby nawet szukać czegoś, co da mi przyjemność. Nie mówię, że Tobie to pomoże, ale jakiś
@Chuopijak: Zajęcie dla umysłu, zajęcie dla ciała. Staraj się zmęczyć ciało, staraj się odpoczywać robiąc coś - każdy musi znaleźć sobie coś odpowiedniego. Najgorsze, co można robić na początku, to siedzieć i się nudzić. Już nawet rób maraton walenia konia, ale nie siedź bezczynnie. Po jakimś czasie nauczysz się nudzić bez alkoholu.