@rainkiller: Sytość jest brakiem głodu, czy głód brakiem jedzenia, co jest normalnym stanem? A czy radość z wygranej w totka jest czymś samym w sobie, czy tylko brakiem ogólnoludzkiego niewygrywania?

Pan się niestety myli. Idea zła jako braku dobra które powinno być w danym miejscu dużo bardziej pasuje do rzeczywistości

// Przy okazji, via Schopenhauer ([znane] przez Schopenhauera), czyli cytował kogoś? #grammarnazi
@rainkiller:

1.Mysiałbyś przytoczyć co autor ma na myśli pisząc dobro i zło.

2. Zapewne jeśli dobro moze być negatywne a zło pozytywne to znów - co rozumie poprzez pozytywnośc i co przez negatywność.

I jest to bardzo dobry przykłąd dekonstrukcji
Witajcie współbyty. Mam do waszych jaźni drobne pytanko. I będę bardzo rad jeśli przeczytam jakaś odrobinę choć satysfakcjonującą odpowiedź.

Jak możemy definiować cokolwiek skoro sama definicja musi posiadać definicję. A przecież nie możemy z czystym sumieniem zdefiniować znaczenia slowa definicja niewiedzac czym ona jest w jakims konkretnym ścislym znaczeniu.

No chyba ze nie musimy, ale czy wowczas bedziemy poważni?

#filozofia
Bez definiowania definicji nadal możemy definiować, choć nie będziemy mieli nazwy na czynność którą wykonujemy.


@rineo: Skąd bedziemy wiedzieli że robimy to poprawnie? Ze to co robimy to właśnie definiowanie a nie przekręcanie?

Możemy np. spotkać się z sytuacją że ja psa nazwę koń. Ktoś sie oburzy bo pies nie podpada pod definicje konia (choć i z tym byłby poważny problem jakby rozebrać to na części proste i zapytać gdzie sie
@Epoche: możesz przyjąć, że definicja definicji to aksjomat :)

Skąd bedziemy wiedzieli że robimy to poprawnie?


Nie będziemy, ale nie musimy. "Definicja" to pojęcie pochodne, jest tylko nazwą pewnej dokonywanej "czynności językowej". Najpierw definiowaliśmy ("to są moi, a to są inni"), dopiero potem nazwaliśmy to definiowaniem.

Inaczej: nie muszę definiować biegania żeby móc biegać, chociaż bieganie ma bardzo porządną definicję.
Myślę, że ludzie są nieszczęśliwi między innymi dlatego, że są źli. Dobro zawsze uszczęśliwia. Tym, co sprawia, że czujemy się źle jest nie cierpienie, a urażona duma, nadmiar pychy w różnym tego słowa znaczeniu. Cierpimy nie wtedy, gdy musimy się poświęcać, ale gdy nasze wyobrażenie o sobie nie odpowiada rzeczywistości. #stawiamteze #filozofia
#ateizm #religia #filozofia

W dyskusjach ateistów z wierzącymi ci drudzy często stawiają żądanie "udowodnij, że boga nie ma". Pomijając absurd takiego żądania, ei incumbit probatio qui dicit, non qui negat, warto się zastanowić co tak właściwie świadczy o tym, że boga nie ma. Oczywistym jest, że ścisłego dowodu podać się nie da - nie istnieją konstruktywne dowody nieistnienia - pozostają więc przesłanki.

Moje propozycje:

zakład Pascala: Pascal założył, że możliwe są
@michal__q: innymi słowy bóg nie istnieje jako niezależny byt, a tylko jako wyraz doraźnych potrzeb jednostek i/lub grup.

ludzie wiedząc, że ktoś patrzy na nich są mniej skłonni do zła.


Zapytałem kiedyś kilkorga wierzących, czy gdyby pojawił się 100% dowód nieistnienia boga zaczęliby z marszu cudzołożyć i zabijać. Odpowiedzieli negatywnie, stąd wniosek, że moralność ma inne źródło niż boski nakaz.

Rozchodzenie się przy pierwszych nieporozumieniach nie daje możliwości zbudowania rodziny.


@
@whitewolfik: Czy to co piszesz ma sens nawet w świetle tego, że na przykład w USA ateiści są najrzadziej rozwodzącą się grupą albo że stanowią niewspółmiernie do swojej liczebności mały odsetek osadzonych?

Ogólnie ten "zanik kręgosłupa moralnego" jest zjawiskiem które wydaje się istnieć tylko jeśli zdefiniujesz kręgosłup moralny jako "zasady oparte na wyznawanej przez daną osobę wierze". Wiadomo że osoba rezygnująca z religii z dużym prawdopodobieństwem przestanie się przejmować robieniem czegoś
U nas oznaką wygrywu są dobre studia, niezłe zarobki oraz rodzina. Myślę jednak, że to produkty systemu. Kompletnie od niego zależni, dlatego system to pochwala. Nie mówię, że rodzina to coś złego. Uważam, że aby być na prawdę wolnym trzeba osiągnąć niezależność finansową. Stan w którym nie trzeba pracować aby przeżyć.

Kryzys w USA pokazał, że klasa średnia to najczęściej bogaci biedacy. Ich bogactwo nie istnieje, jest fikcyjne. To zwyczajni niewolnicy, ostatnie
#rozkminy #zycie #filozofia ?

Ale mnie w nocy rozkmina złapała... mianowicie: czy lepiej jest przeżyć życie

a) nie mając wyznaczonego celu, dryfując tu i tam, carpe diem i wgl ciesząc się z małych rzeczy, nie być nikim ważnym i nie martwić się o nic, bo nieświadomosć jest błogosławieństwem, żyć "intensywnie" i krótko, tułaczka bez Itaki

b) znaleźć sobie cel i konsekwentnie go realizować, odrzucając jakieś szanse, które pojawiają się na boku, dodatkowo,
@Oszaty: Po pierwsze aksjologia, jak u Ciebie z wartosciami? Jeśli nihilizm to i nie ma króliczka którego warto gonić.

Jesli jednak wartości są to jest co gonić. problem w tym że gonić nie znaczy złapać. JEst możłiwość porażki, a jeśli sie goni pozorne wartości to można się rozczarować, może sie okazać, że goniłeś za czymś czego nie warto było gonić. Tutaj jest to w czym ja widze spory problem, że człowiek
@japer: imo nie można nikogo nazwać przegrywem, dopóki sam delikwent tego nie przyzna. Być może z perspektywy oceniającego ktoś przegrał życie, ale ten "przegrywający" jest szczęśliwy, a zadowolony człowiek to nie przegryw. Dżizas, za gorąco na te rozkminy, co ja piszę >.<
@Epoche: Argument że po śmierci ostatniego człowieka wszelkie ludzkie wytwory stracą całkowicie swój sens jest tylko obrazowym przykładem. Jeśli wobec niego twierdzisz, że kamienica ma wartość większą niż ludzkie życie bo może dłużej istnieć, to traktujesz człowieka jako cały gatunek. Wtedy zabójstwo drugiej osoby nie ma żadnego znaczenia, bo nie wpływa ani trochę na gatunek.

Argument o twórczym człowieku jaki przytoczył @courso można porównać do argumentu z doskonałości. Zburzoną kamienicę człowiek
@Deykun: wydaje mi się że wystarczyłby dość prosty i na pozór "niegroźny" zapis o konieczności posiadania pełni praw obywatelskich etc...

W polskiej konstytucji jest podobny zapis o konieczności korzystania z pełni praw wyborczych do Sejmu aby móc ubiegać się o stanowisko Prezydenta RP (wiem że republika to nie to samo co monarchia ale wydaje mi się że gdyby chcieli to mogliby coś takiego zastosować, a kto wie, może mają podobny zapis).
@Epoche: Nie wiem, chyba jest różnica między uznanym profesorem uczelni zaczynającego wykład od heilowania, a oficerem NKWD, ktory po latach stał się szanowanym socjologiem. Czy zbrodniarz może rozpowszechniać wiedzę? Czy człowiek ma szansę na rehabilitację? Czy Roman Polański ma prawo wypuszczać swoje filmy? Co z Vargiem Vikernesem?

Ogólnie ten temat ma mały związek z filozofią, a jest to raczej problem polityki historycznej.Faszyzm w ocenie zachowań NOPu zaś jest bardzo dobrze pasującym
@ajuto00:

chyba jest różnica między uznanym profesorem uczelni zaczynającego wykład od heilowania, a oficerem NKWD, ktory po latach stał się szanowanym socjologiem


Cieżko mi znaleść różnicę. Heidegger był jednym z najbardziej uznanych filozofów XX wieku, i pomimo bycia jedną z najwieszych osobistosci 20. wieku był mocno krytykowany za poparcie dla NSDAP.

Bauman jest socjologiem a ktoś kto przypomina jego działania na rzecz komunizm jest zły i nie ma racji, jest atakowany