Debata tybetańska - coś fascynującego. Jest to model dyskusji, sporu, opartego na twardych, logicznych zasadach, wymuszających przekonanie drugiej strony, lub przyznanie jej racji - w sporze przypominającym bardziej szachy, aniżeli nasze europejskie, januszowe potyczki słowne przy wódce. Nie jest to także gatunek rozmowy służącej do zabijania czasu, czy pozbawionej konsekwencji intelektualnej masturbacji, z której każdy wychodzi zwycięsko we własnych oczach. Mnisi dążą przede wszystkim do poznania prawdy. Jeżeli w takiej dyskusji przegrywasz,
60scnds - Debata tybetańska - coś fascynującego. Jest to model dyskusji, sporu, opart...
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@60scnds:
Dyskusja - to za mało. Nie wszystko da się wytłumaczyć, kiedy potrzebne są gromadzone dane i dowody. Czasem brakuje słów, by coś opisać, a czasem trzeba coś pokazać lub praktycznie zademonstrować - a tu jedynie gadają i klepią.
  • Odpowiedz
@Snuffkin naukowe publikacje nie są dokończone lub skończone, ponieważ nie mogą tłumaczyć cudu. Zreszta poczytaj o Caunie turynskim i obrazie z Guadelupe. Ciekawe w obrazie z Guadelupe jest to, że w zrenicach Matki Bożej odbił się Juan Diego czyli osoba, która widziała Maryję. Ciekawe, że widać to tylko pod mikroskopem, który przecież nie istniał w 16 wieku :) widocznie Bóg chciał nam żyjącym w 20 wieku pokazać prawdziwość objawień Matki Bożej
  • Odpowiedz
Dzisiaj byłem oglądać Wat Chalong - świątynie buddyjskie w Tajlandii oraz Wielkiego Buddę w Phuket.

Generalnie nie jestem osobom ani religijną ani lubiącą tego typu rzeczy. Całość zrobiła na mnie jednak ogromne wrażenie, ze względu na jedną prostą rzecz. Bilety. A raczej ich brak - po prostu wchodzisz i wychodzisz (oczywiście trzeba zdjąć kuboty #pdk).

To sprawia, że pomimo, że jest dużo ludzi - nie ma kolejek. Wszystko jest płynne. I
travikk - Dzisiaj byłem oglądać Wat Chalong - świątynie buddyjskie w Tajlandii oraz W...

źródło: comment_aDmOvNVWWbZvXR6jlDozgBRHAblTdSl3.jpg

Pobierz
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@zDeDoBe: Tu nie chodzi o żadne pojęcia. Pojecia to już są koncepcje wytworzone przez filtry interpretacyjne w twoim umysle.
Tu chodzi o rzeczywistośc taką jaka jest, bez zadnych pojęć.
Podam ci przykład: siedzisz w domu i nagle słyszysz "hau! hau! hau!".
Kiedy postrzegasz rzeczywistość taką jaką jest, to słyszysz właśnie to - dźwiek "hau! hau! hau!". Mozesz zaobserwować, czy jest głosny, czy cichy, czy niski, czy wysoki, czy sprawia wrażenie
  • Odpowiedz
@tomosano: W skrócie.. Nie ma nieba. Niebo mamy tu i teraz na ziemi jak sobie je sami zrobimy. Jak będziemy źle czynili będziemy mieli piekło na ziemi. Zen zen.. Czyli jak każda religia mówi o wszystkim i o niczym.
Wszystko się sprowadza do tego by czynić dobre rzeczy i to w sumie spoczko
  • Odpowiedz
@jabolsy: W zenie chodzi o medytację, po prostu. Którą zresztą opisywano jako "poza dobrem i złem". Nie, nie chodzi o czynienie dobra. Ani o myślenie o rzeczach oraz wydarzeniach jako dobrych.
  • Odpowiedz
Czy są tu jacyś buddyści lub znawcy religii wschodu? Jeśli tak to czy możecie mi wytłumaczyć czy ta święta zasada buddystów zakazująca odbierania życia żywym istotą (zapomniałem jak się ona nazywa) obowiązuje tylko ludzi i zwierzęta czy też rośliny, grzyby i mikroorganizmy (np. bakterie, pierwotniaki)?
#religia #buddyzm #kiciochpyta
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Stooleyqa: Nazywa się ahinsa, a jej zasięg zależy od religii (tak, w dzinizmie duchowni noszą miotełki, odganiając trudne do dostrzeżenia istotki). Z drugiej strony w buddyzmie, i to już tym bardziej pierwotnym, żebraczym, mnichowi - gdy został obdarowany mięsem - nie wolno było odmówić. Zatem zakaz spożywania mięsa był uwarunkowany.
  • Odpowiedz
@Stooleyqa: Głównie chodzi o intencjonalne odbieranie życia, jako że takie powoduje mocniejsze skutki karmiczne, co jest jasne dla każdego raczej. Inaczej się czujesz i reaguje otoczenie gdy zabijesz kogos z premedytacja a inaczej jak pozbawisz kogoś życia nieumyślnie.
Co do mniejszych istot, z tego co sie orientuje mnisi mają bardziej rygorystyczne reguły od świeckich.
  • Odpowiedz
#antynatalizm #buddyzm

Nie biegniemy ku śmierci, uciekamy przed katastrofą narodzin, stawiliśmy jej czoła, ocalali próbują zapomnieć. Strach przed śmiercią jest tylko projekcją w przyszłość strachu towarzyszącego nam od pierwszych naszych chwil. Rzecz jasna, wzdragamy się przed traktowaniem narodzin jako zła: czyż nie uczono nas, że jest to najwyższe dobro, i że to, co najgorsze znajduje się u kresu, nie zaś na początku naszej drogi? A jednak zło, prawdziwe
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#antynatalizm #buddyzm #zen dzisiaj wracamy do buddyzmu, aforyzmem dzieli się z nami tajski mnich Ajahn Chah

Nasze narodziny i śmierć to jedno. Nie można mieć jednego bez drugiego. To trochę zabawne widzieć jak przez śmierć ludzie płaczą i są smutni, a przez narodziny są szczęśliwi i zachwyceni. To ułuda. Myślę, że jeśli naprawdę chce się płakać, lepiej robić to, kiedy ktoś się rodzi. Płakać u źródła,
  • 20
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Ornament: Mogłeś więc przedstawić prawidłową interpretację cytatu mnicha albo napisać że jest hochsztaplerem. Zamiast tego bóldupicie nieprzerwanie o tag. Nie chce mi się już z wami dzieciaki biadolić tutaj w kółko nie na temat więc żegnam.
  • Odpowiedz
Ajahn Brahm - o radzeniu sobie z emocjami

Coś wartościowego mireczki, co dotyczy każdego z nas. Ajahn Brahm jest mnichem buddyjskim, opatem jednego z australijskich klasztorów. Z poczuciem humoru, bez kołczingowego bullszitu porusza tematy, które dotyczą po prostu naszego codziennego funkcjonowania. Nie trzeba być buddystą by wynieść wiele z tego wykładu, nie ma to nic wspólnego z żadną religią. Szczerze polecam.

#psychologia #feels #buddyzm #rozwojosobisty
dziktasmanskialbo_diabel - Ajahn Brahm - o radzeniu sobie z emocjami

Coś wartościo...
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

hinduizm nie były w stanie odnieść nawet niewielkich sukcesów


@Ignacy_Patzer: Z hinduizmem do końca bym się nie zgodził. Ruch Hare Krishna dość prężnie działa w naszej części globu.

Wydaje mi się, a żaden ze mnie ekspert, że tak najogólniej z zachodniego punktu widzenia hinduizm to bardziej religia, taoizm bardziej filozofia, a buddyzm to bardziej
  • Odpowiedz
@Ignacy_Patzer: Buddyzm na Zachodzie "przyjął się" i rozpopularyzował dopiero w XX wieku (najpierw w USA). Pomijąc fakt wcześniejszego europocentryzmu, to myślę, że kolosalne znaczenie miała tu... moda. Z jednej strony w Ameryce potegowała się potrzeba duchowości przy kryzysie wartości tradycyjnych, a z drugiej ikony popkultury zwróciły się w stronę new age. Poczytność zdobywa Erich Fromm (czołowa postać psychologii, neopsychoanaliza), by napisać wraz z D. T. Suzukim (mistrz buddyjski) książkę Buddyzm
  • Odpowiedz
Wszystkim którzy zaczynają medytować żeby się odstresować albo doświadczyć tego braku "ja" polecam zaczynać od medytacji transcendentalnej Ja w ten sposób zaczynałem i robiłem bardzo szybki progres na początku a aktualne jestem w 9 poziomie z The Mind Illuminated i na to polecam się przerzucić po jakimś czasie jak transcendentalna przestanie wam dawać tak szybko rezultaty i już wtedy prawdopodobne będziecie w 3/4 poziomie. Co to tego jak transcendentalna medytacja ma wyglądać
  • 16
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Osiągam szóste niebo, jedenastego poziomu klasy drugiej, kołowrotu piątego, trzeciego kiwnięcia palcem najświętszego Brahmana. Energia wężowa wybija mi potylice, tak rychło sunie do góry. Czy to już oświecenie przedostateczne?
  • Odpowiedz
#buddyzm

Czy Buddyzm zaklada, ze wszystkie istoty to w rzeczywistosci jedna i ta sama swiadomosc czy jakkolwiek inaczej mozna to nazwac? Gdzies o takiej hipotezie czytalem, ale nie wiem czy to Buddyzm czy jakas inna religia.
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@dnasstorm: Pogląd, który mówi o jedności wszystkich umysłów bywa nazywany transpersonalizmem. Buddyzm nie uznaje istnienia ja (anatman), więc z całą pewnością nie może być ono elementem uwspólnianym. W późniejszym czasie buddyzm podkreślał istnienie tzw natury buddy, jako przynależnej wszystkiemu i w każdym czasie, a zarazem będącą kluczowym aspektem przeżycia oświecenia.
  • Odpowiedz