Pytałem tutaj jakiś czas temu o wskazówki - co może mnie pchnąć na duchowej drodze. Nie uzyskałem satysfakcjonującej odpowiedzi, ale sam trafiłem na pewne rzeczy albo wedle powiedzenia: Kiedy uczeń jest gotowy, nauczyciel sam się pojawi, zostały mi podane na tacy nauki. W zasadzie dojrzałem do nich.
Do tej pory w głównej mierze zgłębiałem buddyzm; cenię i niezwykle szanuję, ale nie współgrał on do końca z moją duszą i potrzebami. Jednak "postać"
Do tej pory w głównej mierze zgłębiałem buddyzm; cenię i niezwykle szanuję, ale nie współgrał on do końca z moją duszą i potrzebami. Jednak "postać"























Może być – sama w sobie. Jednak dopóki nie spróbujemy jej podnieść, dopóty nie poczujemy jej ciężaru.
To metafora, którą często posługiwał się jeden z moich nauczycieli Ajahn Suwat, gdy tłumaczył, jak powstrzymać cierpienie wynikające z życiowych problemów. Nie należy zaprzeczać ich istnieniu – gdyż góry są ciężkie – i nie należy od nich uciekać. Wyjaśniał, że z problemami radzimy sobie wtedy, gdy musimy, a rozwiązujemy je, gdy jest to