Wpis z mikrobloga

@freedomseeker Absolutnie nie jestem zwolennikiem chińskiego reżimu ale w przypadku Tybetu częściowo roszczenia chińskie są uzasadnione. Od czasu kiedy chiński cesarz negocjował z królem Tybetu i oddawał mu swoją córkę za żonę minęło z 1500 lat. Wtedy Tybet był potęgą z którą Chińczycy nie chcieli prowadzić wojny. Ale od tego czasu, pod wpływem buddyzmu, tybetańczycy bardzo się spacyfikowali. Poczynając od mongolskiej dynastii Juan cesarstwo albo bezpośrednio kontrolowało Tybet albo miało wpływy
  • Odpowiedz
@Dreampilot: Eh Budda mógł wymyślić jakąś doktrynę wojenną w obronie dhammy. Coś jak zakony tylko dla ludzi co poświęcają swoją kammę całkowicie dla walki zbrojnej i obronie wolności do praktyki dhammy. Coś na wzór zakonów rycerskich.
  • Odpowiedz
@Dan188 To w realnym życiu w buddyzmie chińskim powstało coś podobnego choć nie był to zakon rycerski a pewna klasa mnichów tzw. “warrior monks” w świątyni Shaolin. Ponieważ Shaolin był usytuowany nieopodal dawnej stolicy Luoyang stał się najbogatszą świątynią w kraju z posiadłościami i pojawiła się potrzeba ich obrony przed bandytami. Jest legenda że 13 warrior monks uzbrojonych tylko w kije pomogło któremuś cesarzowi w walce o tron za co dostali
  • Odpowiedz