Pierwszym buddyjskim krokiem, mądrą reakcją, jest po prostu zaakceptowanie, że otacza cię taka, a nie inna rzeczywistość.

Odpuść, niech sobie jest. Nie próbuj manipulować swoimi emocjami w danym momencie. Nie dorzucaj negatywnego nastawienia do tego, co odczuwasz w danej chwili. Jeśli ktoś opłakuje utratę swojego dziecka lub jest głęboko rozczarowany rozpadem związku, w który był mocno zaangażowany lub jeśli się obawia, powinien być szczery w stosunku do swego lęku. Takie jest życie, tak wygląda wasza rzeczywistość w danym momencie.

Dobrze jest wiedzieć, że kiedy zawrzecie pokój ze strachem, lęk znika.
Jeśli przestaniecie wściekać się na złość, złość traci swoje źródło siły i rozprasza
@OstatnieKontoKtoreJuzNieUsune: zależy czy dręczą cie tzw myśli natrętne, a faktycznie wcale nie chcesz tego robić, a te myśli, to tylko ściągacze uwagi, czy faktycznie masz mega dola i zdiagnozowaną depresję.
W pierwszym wypadku, myśli natrętnych (ich treść nie ma znaczenia) medytacja pomaga bardzo. W drugim raczej konsultacja że specjalistą przed rozpoczęciem medytacji.
  • Odpowiedz
Nie śpiesz się, starając się popchnąć czy przyśpieszyć swoją praktykę. Medytuj uważnie i stopniowo, krok po kroku.

Odnośnie spokoju - jeśli chcesz wypełnić się spokojem, zaakceptuj to; jeśli nie staniesz się spokojny, zaakceptuj także to.

Taka jest natura umysłu. Musimy znaleźć naszą własną praktykę i niezmiennie się jej trzymać.

Ajahn
@Mar3czek: Odkąd zacząłem wyznawać "filozofię xD" moje życie stało się spokojniejsze. Nie denerwuję się już prawie wcale, kiedy spotykają mnie sytuacje stresowe, myślę sobie xD i wszystko staje się prostsze.
Naprawdę polecam ten styl życia. Wcale nie robi ze mnie lenia tylko osobę które nie denerwuje się z dupy tak jak kiedyś.

Egzamin? xD
Prezentacja prze dużą grupą nieznajomych ludzi? xD
Wyrzucili z
  • Odpowiedz
Czym jest praktyka? To powracanie, ponownie i nieustannie do teraźniejszości.

Niezależnie od tego, czy teraźniejszość jest doznaniem z ciała, czy teraźniejszość jest dźwiękiem, który słyszysz, czy teraźniejszość jest myślą w twoim umyśle – jest czymś, czego możesz bezpośrednio doświadczyć. Tym jest świadomość. Tak więc używamy praktyki formalnej na siedząco, wykonując ruchy, rytmicznej medytacji i medytacji chodzonej jako podstawy.

Jedna rzecz, którą chcę powiedzieć bardzo jasno: nie przywiązuj się do praktyki formalnej i nie myśl, że jedynie, gdy wykonujesz praktykę formalną, to wtedy praktykujesz, a gdy przestajesz ją wykonywać, to nie praktykujesz. Nie. Od pierwszego dnia zawsze mówimy: *używaj świadomości w codziennym życiu.*

Kiedy
@KrolWlosowzNosa: niestety mindfulness w ciągu dnia jest trudny

ale zarazem potrafi zmienić bardzo dużo, np. jak mamy się zachować głupio w gniewie, a tak potrafimy zauważyć tą emocję, wyciszyć się i zacząć działać dopiero jak już będziemy mieli chłodną głowę

mindfulness w ciągu dnia potrafi zmienić życie na lepsze
  • Odpowiedz
via Wykop Mobilny (Android)
  • 2
@lukaszpatula: Medytacja niekoniecznie równa się buddyzm, jest sporo książek na Zachodzie o medytacji które powołują się na buddyzm ale sam buddyzm traktują powierzchownie.

Polecam dwie książki inspirowane medytacją buddyjską (śamatha). Pierwsza pochodzi z tradycyjnej vajrayany, druga to współczesny mix wielu tradycji:

1. B. Alan Wallace, "Attention Revolution";
2. Culadasa, "The Mind Illuminated".
  • Odpowiedz
Czy zauważyliście, że lęk zawsze wiąże się z negatywnymi rzeczami? Boimy się czegoś, a wtedy widzimy wszystkie negatywne konsekwencje tego, co może się stać.

Strach to właśnie negatywność dodana do przyszłości. Nie myślimy o pełnym obrazie tego, co może się stać, tylko o tym, co może się stać złego. Odmawiamy spojrzenia na wszystkie inne możliwości. To negatywne spojrzenie na przyszłość.

I owszem, przyszłość może być negatywna, ale może też być pozytywna. Nie wiesz, co się stanie za chwilę: może czeka cię rozczarowanie, a może świetna zabawa? Samo życie.

Było
@Tuff: mylisz chyba lek że strachem, a bardziej o leku tu mowa
Strach przed utratą zdrowia, wypadkiem itp, to nie to samo co lęk przed czymś co często nieuniknione i naturalne, lub przed czymś czego nie da się zdefiniować, ten jest najgorszy.
  • Odpowiedz
@Tuff:

Wiem, że piszę 3 tygodnie od twojego wpisu, ale przypomniała mi się idealnie pasująca sentencja - przygotowanie się do danego wydarzenia nie wymaga strachu, bo martwienie się jest zawsze negatywne. Przygotowanie się na negatywne wydarzenia ma swoją nazwę i jest nią.. Planowanie. Nie musisz emocjonalnie zamartwiać się negatywnymi wydarzeniami z przyszłości, żeby się na nie przygotować.

Wykupuję ubezpieczenie, bo jest to obiektywnie rozsądne, a nie dlatego, że zmusza mnie do tego strach, czy lęk. Nie muszę tworzyć nieskończonej ilości negatywnych scenariuszy, żeby taką decyzję
  • Odpowiedz
Dziś krótko, ale bardzo wymownie( ͡° ͜ʖ ͡°)

Prawdziwy kłopot z ludźmi w dzisiejszych czasach jest taki, że wiedzą, ale wciąż nie działają. Inną sprawą jest to, że nie działają, ponieważ nie wiedzą, ale jeśli wiedzą i wciąż nie działają,
  • Odpowiedz
Buddha uznawał, że nie potrafimy doświadczać prawdziwego szczęścia w naszym życiu.

Zaczynamy zdawać sobie sprawę, że nawet gdy warunki materialne stają się bardziej komfortowe lub ogólnie osiągamy jakiś sukces w naszym życiu, to tak naprawdę nie o to w tym chodzi, coś jest nie tak, odczuwamy jakiś brak.

Buddha porównał tę sytuację do wiadra lub innego pojemnika z dziurami w środku. Im więcej się wlewa do środka, tym więcej z niego ucieka. Zatem Buddha nie umniejszał znaczenia życia w świecie oraz tego jak się zachowujemy. Wprost przeciwnie.

Twierdził
ktoś kiedyś na mirko polecał taki ośrodek w którym uczą #medytacja . pamiętam, że turnusy trwają dwa lub trzy tygodnie i trzeba zapisywać się najmniej pół roku do przodu bo mają duże zainteresowanie. ktoś podratuje linkiem czy namiarami?
#buddyzm
Pytamy, dlaczego ludzie cierpią, gdy dzieje się źle. Powinniśmy zadać sobie pytanie, co to znaczy, że „dzieje się źle”? Umieranie to nic złego. Ludzie przewiercający rury wodociągowe to także nic strasznego. Spóźnić się to też nic wielkiego. Nie ma nic złego w tym, że popełniam błędy i mówię głupie kawały, taki już jestem.

Gdy rozumiemy życie, świat, politykę, policję czy innych ludzi nasze oczekiwania stają się bardziej realne. Czy moglibyśmy się teraz przenieść w miejsce, gdzie nie ma psów? Czy jest w ogóle takie miejsce? Zawsze coś będzie szczekało. Nawet gdybyśmy się tam przenieśli, to zawsze znajdzie się ktoś koszący trawnik.

W rzeczywistości tak po prostu bywa. Co robimy, gdy „dzieje się źle”? Smucimy się, złościmy, wypłakujemy emocje, całkiem bez potrzeby. Dlaczego cierpisz przez psa? Pies zachowuje się jak pies, czego od niego oczekujesz?

Zawsze
Taka gastro ciekawostka.

Mam przyjemność uczestniczyć w spotkaniach z byłym buddyjskim mnichem, który 13 lat spędził w klasztorach Azji płd wsch.
Wyjechał tam z Polski jak zdeklarowany weganin.
Po jakimś czasie złapał dengę, niedługo potem gruźlicę. W pierwszym etapie oczywiście antybiotyki na prątki. Osłabiony jak betka leczył objawowo dengę. Pełen wiary w medycynę naturalną, do której miał dostęp w najlepszej jakości, próbował się wyciągnąć z osłabienia. Zioła, grzyby, wszelkie 'presury', ale niewiele pomagało, raz lepiej, raz gorzej. Po około 1,5 roku takiej męczarni chciał wracać do Polski, ale postanowił jeszcze zasięgnąć rady tamtejszych mistrzów od spraw fizyczno-duchowych, bo nie miał już pomysłu co zmienić, co włączyć.
Odpowiedz była jednoznaczna - natychmiast mięso w diecie. Bez tego nie dawali mu szans na dojście do siebie.
Buddha mówi, że jest cierpienie, ale mówi również, że jest droga wyjścia z cierpienia: “Nauczam dwóch rzeczy - cierpienia i drogi wyprowadzającej z cierpienia”. I jego nauka jest na tu i teraz, nie na następne życie.
Nauką nie jest “Jeśli jesteście grzecznymi chłopcami i dziewczynkami w tym życiu, wydostaniecie się z tego wszystkiego w następnym”. Tak naprawdę mówi “Właśnie teraz - tu i teraz - jest poznanie”. I nie ma żadnego cierpienia, kiedy jest poznanie i jasność.

Kiedy budzimy się ku temu jak jest teraz, nie ma żadnego cierpienia, ale wciąż jest wrażliwość. Wciąż jest spotykanie się i rozstawanie na tym rozdzielnym planie zmysłowego doświadczenia. Wciąż są wzloty i upadki, wyżyny i niziny sfery zmysłów oraz emocje. Ale nie są już dłużej postrzegane jako “ja” i “moje”. Nie są już dłużej chwytane albo odrzucane. Rzeczy są tym, czym są. Jest poznanie. Istnieje raczej sposób, w jaki rzeczy wchodzą w relacje ze sobą, a nie reakcja na szczególne uwarunkowanie bez zrozumienia jego stosunku do całości.

Im bardziej przypominamy sobie o tym, jak jest, im bardziej praktykujemy, tym większe mamy poczucie pewności i zdolność trwania w wierze. Wtedy jesteśmy w stanie we właściwy sposób odpowiadać na rzeczy, których doświadczamy w teraźniejszości. To nie jest inteligencja personalna; to nie jest inteligencja, o której myślicie, gdy sądzicie, że jesteście inteligentni. Ta inteligencja nie jest uwarunkowana przez naszą kulturę, ale jest wrażliwa i uczy się z naszego życia, kiedy przeżywamy je od narodzin do śmierci.
I jego nauka jest na tu i teraz, nie na następne życie


@KrolWlosowzNosa: Owszem praktykuje się tu i teraz ale wg normatywnej theravady ta praktyka rozciąga się na wiele egzystencji. Spójrz na tabelę która przedstawia 4 stopnie zaawansowania wg theravady. Stream enterer ma jeszcze przed sobą 7 egzystencji.
Co prawda były bardzo rzadkie przypadki kiedy ktoś stawał się Arhatem jedynie słysząc przemawiającego Buddę ale tłumaczono to tym że ta osoba
Dreampilot - > I jego nauka jest na tu i teraz, nie na następne życie

@KrolWlosowz...

źródło: comment_1660819033RlAx3RHl2ulDzlQyQpSnf3.jpg

Pobierz
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Często łapię się na byciu zazdrosnym o to, że nie jestem inną osobą (zdrowszą/szczęśliwszą/bogatszą/inteligentniejszą) w atrakcyjniejszym czasie i atrakcyjniejszych okolicznościach. Oczywiście to dość abstrakcyjne i pewnie powinienem cieszyć się tym, co mam, a także pocieszać się przykładem wielu osób, które mają znacznie gorzej, ale to nie takie proste.

Jednocześnie dużo myślę o tym, jak dostrzegane przez nas granice są dość arbitralne/iluzoryczne - istnieje jeden wszechświat/multiświat, którego nieodłączną częścią jestem. Ale dlaczego ten ośrodek mojego jestestwa aktualnie przypada na ten konkretny mózg i to konkretne ciało, a nie inny?

Czy pratyki zorientowane na ograniczenie "ja" i rozbicie mentalnych granic pomiędzy obserwatorem a otoczeniem (obejmujące głównie #buddyzm #medytacja #psychodeliki) pozwalają niejako "rozciągnąć" świadomość i uwolnić się od tej przypadłości? #pytanie #psychologia #filozofia #swiadomosc #mozg #neurobiologia
AnonimoweMirkoWyznania - #anonimowemirkowyznania 
Często łapię się na byciu zazdrosny...

źródło: comment_1660659611HGn91gbYjhvItVlhSFzyje.jpg

Pobierz
#anonimowemirkowyznania
Po częściowym odcięciu się od coraz bardziej wrogiego i irracjonalnego świata, chciałbym stworzyć sobie "mały raj na ziemi" i jednocześnie kultywować:

a) świadomy sen i wyraźne/programowane sny, a także stan nazywany "dreamless lucid sleep",
b) medytację mindfulness zmierzającą do stream entry (np. wg Culadasy),
c) praktyki tantryczne solo (w tym wielokrotne orgazmy całego ciała bez ejakulacji).
AnonimoweMirkoWyznania - #anonimowemirkowyznania 
Po częściowym odcięciu się od coraz...

źródło: comment_1660604464Rjiq2j8ZVEPNyYcX1pFBdY.jpg

Pobierz
W naszym społeczeństwie jesteśmy mocno uwarunkowani, by wierzyć, że nasze wspomnienia są naprawdę nasze. Ogólnie nie pamiętamy zwyczajnych wydarzeń w naszym życiu, ale pamiętamy te bardzo dobre; pamiętamy kiedy zdobyliśmy nagrodę, mieliśmy cudowny romans. Pamiętamy także złe rzeczy, które zrobiliśmy albo które zrobiono nam.

Chwytanie wydarza się wtedy, gdy trzymamy się i wciąż na nowo przeżywamy wszystkie wspomnienia albo gdy próbujemy się ich pozbyć; to są dwie formy chwytania. Brzmi to paradoksalnie, ale tak naprawdę lgniemy do czegoś, gdy próbujemy się tego pozbyć.

Im bardzie próbujemy się czegoś pozbyć, tym bardziej w rzeczywistości do tego lgniemy. To dlatego te rzeczy nas prześladują, ponieważ w istocie lgniemy do nich.

Poprzez
  • Odpowiedz
Hasło na dziś:

rozmnażanie to klucz do przetrwania


Pytanie:
czym jest to przetrwanie i po co ktoś mam to robić? Jaki jest w tym sens? Przywołuję na świat kolejne życie które będzie musiało chorować, (jak dobrze pójdzie) zestarzeć się i umrzeć zostawiając w smutku najbliższych?
Nauczanie może być najgłębsze, ale ci, którzy słuchają, mogą go nie zrozumieć. Ale to nie jest ważne. Nie zawracaj sobie głowy głębią lub jej brakiem. Po prostu praktykuj ze szczerego serca, a dojdziesz do prawdziwego zrozumienia – zaprowadzi Cię to do tego samego miejsca, o którym mówią.

Nie polegaj na wyobrażeniach zwykłych ludzi.
~
Załóżmy, że jest słoń, a gromadka ślepych ludzi próbuje go opisać.

Jeden
  • Odpowiedz