Najpierw widzę reklamę na fb jakiegoś taniego odbiornika GNSS (to chyba ten chińczyk za kilkaset USD). Reklama mniej więcej brzmi tak: masz dość proszenia się geodetę o przyjazd na budowę? pomierz sam do centymetra, geodeta nie jest potrzebny"
Później jakiś kierownik budowy próbuje mi wmówić, że element wykonany rok po inwentaryzacji mam dorysować na podpisanej mapie powykonawczej, bo tu nie ma żadnego problemu. I nie rozumie kompletnie żadnych argumentów.Jeszcze













Tu akurat się wykłócił, a już byłem gotowy służyć pomocą - bo to przecież wyłudzenie.
Z drugiej strony, widziałem jak robiła firma działająca na miejskich parkingach (umowa z miastem): zrobili zdjęcie, czekali grzecznie 5-10 minut przy samochodzie i dopiero wtedy zaczynali pisać. Zupełnie inne podejście, lokalna firma, możliwość reklamacji.