Wpis z mikrobloga

Dzień z życia #geodezja a do tego #policja
Wytyczam sobie kabel w drodze, metr od granicy prywatnej działki. Zaznaczyłem farbą punkt, a tu nagle z domu wybiega modnie ubrana paniusia (choć może to była piżama) i zaczyna się wydzierać, że mam nie stać na jej działce, że nie wyraża zgody itp.
No to ja grzecznie i spokojnie tłumaczę kim jestem i co robię, że to jest działka drogowa, oferuję nawet, że pokażę jej gdzie jest granica.
A ta wybiegła w tej piżamie, klapkami na nogach zaczęła ścierać farbę ze zmrożonych kamieni i stwierdziła, że skoro JEJ auto tam stoi to znaczy, że to jest JEJ działka.
Na koniec rzuciła WYPAD Z MOJEJ DZIAŁKI i poszła. Poczekałem, aż zamknęła drzwi, poprawiłem farbą ślady żeby miała co ścierać jak już ubierze buty, a dalej niech się wykonawca martwi. Taki zwykły dzień.

No to jadę dalej, próbuję wypatrzeć w którą drogę zjechać na kolejne zlecenie. Zwolniłem, bo miałem chwilę konsternacji, były dwie drogi bardzo blisko siebie. Kątem oka zarejestrowałem, sam nie wiem dlaczego, że z naprzeciwka jedzie policja.
Zjechałem powoli w drogę, za mną jeszcze jedno auto. Zatrzymałem się i wysiadam. Widzę, że policja na sygnale wjeżdża w sąsiednią uliczkę.
Jak już wysiadałem, widziałem, że auto za mną zjechało do posesji a policja na sygnale wycofała i podjechała za nim, ale do mnie.
I co?
- DLACZEGO PAN WYSIADŁ Z AUTA
No jak to dlaczego? Przecież DOJECHAŁEM NA MIEJSCE. Wysiadam i widzę że policja na sygnale to co miałem zrobić... wsiąść z powrotem? Skąd miałem w ogóle wiedzieć wysiadając, że oni za mną jadą, skoro pojechali dalej, nawrócili i wjechali za innym autem (tym za mną).
Wtedy dotarło do mnie, że podczas kontroli powinienem siedzieć w aucie. Ale przecież to nie była kontrola, dojechałem #@%#$% na miejsce, wysiadłem i ich zobaczyłem.
Mam jednak dużo szczęścia, panowie nie skorzystali ze swoich praw, kazali tylko dmuchnąć. Co by było, gdyby jednak nie spodobało im się, że wysiadłem zanim oni podjechali? Chyba same problemy...
Jeśli to dopiero poniedziałek to ja to olewam i nic już nie robię.
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@atomic77: miałem podobną akcję. Przygotowuję drona do lotu, ślepa uliczka na końcu świata. Z domu wychodzi babeczka, że nie życzy sobie latania nad jej domem i straszenia dzieci. Grzecznie tłumaczę, że nic jej do tego i że równie dobrze mogłaby to samo wykrzykiwać do pilotów samolotów. Latamy na zlecenie gminy (bo tak faktycznie było). Poszła do domu, wraca z telefonem:
- Mój mąż chce z panem porozmawiać. - "Proszę Pana, dzwoniłem
  • Odpowiedz
  • 1
@rosomak94: dobre ( ͡° ͜ʖ ͡°)
bać to się nie boję ale jednak staram się być grzeczny i olewać takich jeśli się da. Niech kierownik budowy im wytłumaczy, że im drogę rozwalą ;-)
Dwa razy miałem akcje:
- raz dwóch typów podeszło, że oni właśnie wracają z więzienia (fakt niedaleko było) i chcą się bić. Co ciekawe, nas było 4 a ich dwóch z tego jeden
  • Odpowiedz