Wybieramy kółko te same szmaty i nie wyciągamy wobec nich żadnych konsekwencji. W końcu chodzi tylko o przyszłość naszą i naszych bliskich. Nikt tu palcem nie ruszy i nie będzie wchodził w drogę elitom. Strajki? Rewolucja? Powstanie? Dobre sobie.
I do tego te wiecznie tłumaczenia, że się












Mirki, piszę z anonima, bo temat mnie uwiera, a wolę zapytać, niż dalej siedzieć i się zastanawiać. Mam 30 lat, mieszkam w mieście, skończyłem studia, mam normalną pracę w IT. Nie jestem jakimś przegrywem, umiem rozmawiać z ludźmi, nie boję się wyjść z domu. Problem jest zupełnie inny: od kilku lat nie mam pojęcia, gdzie poznać partnerkę na żywo.
Apki? Próbowałem. Tinder, Badoo, inne wynalazki. Nie chcę