@AnonimoweMirkoWyznania Nie słuchaj takich komentarzy jak wyżej. Terapia pomogła mi nauczyć się panować nad atakami paniki, to dzięki terapii nie muszę faszerować się lekami. No ale przyjdzie taki wykopek, który g---o wie albo trafił w życiu na c-------o terapeutę i skwituje krótkim "terapia to gowno". Terapia z dobrym specjalistą + twoja własna praca potrafi zdziałać bardzo, bardzo wiele
  • Odpowiedz
@Wogybogy Skoro oczekujesz od terapeuty że będzie twoim przyjacielem to największy problem jest w twoim podejściu. Terapeuta to specjalista do którego idziesz po to aby pomógł ci zrozumieć co dzieje się w twojej głowie, żeby zwrócił uwagę na pewne problemy, na schematy myślowe, żeby nauczył cię jak sobie z nimi radzić. Profesja jak każda inna, wysłucha ciebie i zapomina bo nie rozumiem dlaczego ktoś kto tylko wypełnia swoją pracę miałby angażowac
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Mam problem z rodzicami.
Mają mało lat bo niecałe 45. Ja mam 24, brat 14.
Po skończeniu liceum od razu wyprowadziłem się z domu, przez ich złe traktowanie. Może nie miałem tak źle jak inni, ale psychicznie okazuje się mnie to dojechało i widzę że dzieje się to również z moim bratem i nie wiem co mam zrobić.

Ja - mieszkam w Polsce.
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania:

Nie powiem żebym przeczytał całe, ale z 14 latkiem sam możesz pogadać o diecie itp, możesz go zaprosić do siebie na tydzień i pokazać dobre wzorce
Rodziców nie zmienisz ale przecież wyrosłeś na mądrego gościa, czy nie? gdy w wieku brata mieszkałeś z tymi samymi rodzicami
  • Odpowiedz
Może przygarnij go do siebie? W końcu to twój brat, najbliższa rodzina.
Rodzice niech sie dorzucają na jego życie, skoro pracują za granicą a wy żyjecie w Polsce to nie powinno być dużym problemem.
Ale i sam musiałbyś sie ogarnąć, może jakaś terapia?
Ciekawe czy młodemu nie jest potrzebna wizyta u specjalisty.
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Mam pytanie do męskiej części Mirko - gdzie młody facet może szukać innego autorytetu, z którym może porozmawiać?

Mam prawie 30 lat i nie radzę sobie źle w życiu, ale zauważyłem, że nie mam odpowiednio dużej odporności psychicznej. Raz chodziłem na terapię i moim terapeutą był gość, który mógłby być moim starszym kuzynem - więcej lat i więcej życiowego doświadczenia. Zauważyłem, że słowa, które on mówił trafiały do mnie. Jednakże gdy te same słowa mówiła do mnie mama lub żona, to nie trafiały do mnie. Nie zrozumcie mnie źle - to nie chodzi o to, że kobiety są dziwne.

Po terapii uświadomiłem sobie, jak ważne jest dla młodego faceta posiadanie męskiego autorytetu, z którym może pogadać. Z ojcem rozmowy mam średnie, starszego ani młodszego brata nie mam, z kuzynostwem też średnio. A kumple z mojego rocznika sami często mają mętlik w głowie i o poważnych rzeczach nie zawsze idzie z nimi pogadać.
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

knur: Z tym to jest problem. Obserwujemy od kilkudziesięciu lat kryzys męskości, w tym sensie, że bardziej i bardziej naciska się na tradycyjne męskie cechy jako "toksyczne", "agresywne", "seksistowskie" i wszystkie inne "-izmy". Kampanie typu manspreading, mansplaining. Dzieci wychowywane przez same matki, nawet w pełnych rodzinach. Medialny obraz ojca jako przygłupa.
Jedyna opcja to różne kluby, grupy zajmujące się wspólnym hobby. Zawsze znajdzie się tam jeden albo kilku bardziej ogarniętych.

Zaakceptował:
  • Odpowiedz
BogataSamica: Do CocaColi:

Skoro do wszystkiego najlepiej dojść samemu, to chciałeby cie widzieć jak teraz piszesz, w swoim wlasnym jezyku, przez swoj wlasny internet, ze zbudowanego przez siebie kompa, bo wtedy nie pisałbys "przerzyłem" przez eR Zet, tylko pewnie cos w rodzaju "mkkmnyty" I nie wiedzielismysmy, że nie nie jestes dla siebie najlepszym autorytetem, skoro z takimi rzeczami sobie nie radzisz.

Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Dlaczego nigdy się nie uśmiechasz? Dlaczego ciągle masz taką groźną minę? Czemu jesteś takim gburem? Czemu jesteś taki niemiły? Dlaczego na wszystko reagujesz agresją?
Często słyszę te pytania i jest jedna odpowiedź - bo mnie k---a zniszczono.
To ja byłem tym chłopakiem, gnębionym przez szony wstawiające cytaty o depresji na fejsbuka, to ja byłem tym chłopakiem który robił za kukłę treningową dla szkolnych osiłków, to ja byłem tym chłopakiem, którego nie szanował nikt. Nikt nigdy mnie nie szanował, nawet nauczyciele, nawet rodzice. Dlaczego? Byłem k@rewsko miłym i bezinteresownym dzieckiem - to wystarczyło. Szkolne osiłki wychowane w patologii, uznawały każdy miły gest za oznakę słabości, więc zostałem ich ulubionym workiem treningowym, stłamszono mnie, do tego poziomu, że każdy mógł mi bezkarnie d-----ć, każdy nawet największy lamus, nawet najgłupsza k---a, bo w szkolnej hierarchii byłem na poziomie klasowego zwierzątka. Jak na to wszystko reagowali nauczyciele? "Podajcie sobie ręce, nie obchodzi mnie kto zaczął"? Bynajmniej. Nie reagowali wcale, a wręcz sami brali udział w tym p---------m anty-ludzkim procederze. Czasami tak jest, że nauczycieli chcąc wprowadzić trochę luzu podczas lekcji i/lub coś uświadomić klasie na podstawie przykładu, bierze danego ucznia i stawia go w hipotetycznej sytuacji, "Gdyby Mirek był średniowiecznym chłopem. Gdyby Mirek pojechał do Anglii". Normalny nauczyciel, jeśli już koniecznie coś takiego chce zrobić, wybierze ucznia o największym dystansie do siebie, a sama sytuacja będzie ... hmmm normalna. Otóż w mojej szkole nie, jeśli nauczyciel wybrał mnie do jakiegoś przykładu, mogłem być pewien, że będzie to coś zajebiście zawstydzającego, mój faworyt:
"W Szwecji przez 41 lat obowiązywało prawo sterylizacyjne. Gdybyśmy żyli w XX wiecznej Szwecji, ofiarą tego prawa mógłby paść np. OP". Zabawne, nie? W końcu cała klasa się śmiała, więc musiało być zabawne.
Chyba nie muszę wspominać o tym, że nauczyciele byli świadomi jaki mam status w klasie...
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Niedawno myślałem nad zmianą terapeuty, ale w PL chyba 90% psychologów to kobiety, które jak wiadomo, g---o wiedzą i zamiast pomóc, szkodzą. Trudno jest znaleźć faceta terapeutę, a najtrudniej dobrego faceta terapeutę.

#psychologia #depresja #terapia
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@WhitePilled: Popracuj nad nastawieniem, bo z takimi założeniami jakie prezentujesz nie pomoże ci żaden terapeuta. Co do terapeuty faceta, to faktycznie jest ich znacznie mniej - szkoda, ale co poradzisz.
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
#rozowepaski #niebieskiepaski #zwiazek #psychologia #terapia #psychoterapeutka

35 lvl. Mam za sobą 3 poważne związki, jedne zerwane zaręczyny. Któregoś dnia doszedłem do wniosku, że być może mam jakiś problem ze sobą- rodzice alkoholicy, od których nigdy nie dostałem miłości, jeden toksyczny związek, różne lęki, depresyjne nastroje i brak ustatkowania się do tej pory. Nie jestem #przegryw, ale po ostatniej akcji z byłą narzeczoną, która zdradziła mnie i odeszła do kochanka na kilka lat odechciało mi się w ogóle relacji z kobietami. Miałem jakieś przygodne sexy na różnych integralach, szkoleniach w korpo robocie i tyle. W końcu postanowiłem coś z tym zrobić, udałem się do psychologa. Online, bo pandemia była. Zadzwoniłem do takiej przychodni i przydzielili mi terapeutkę. Połączenie przez Skype, obraz się pojawia i zmiotło mnie dosłownie z planszy. Dziewczyna na oko 27-30lvl, laska 10/10 z twarzy, uśmiecha się i mówi jak się nazywa, że jest psychoterapeutką i z czym ja do niej przychodzę. Wydukałem coś średnio składnego, potem zaczęliśmy rozmawiać, tak mnie oswoiła, że już po chwili opowiedziałem jej historię życia. Nie wstydzę się kobiet,190cm, chodzę na siłownię więc ciało ok, twarz 6/10, nie narzekałem nigdy na powodzenie, ale ona mnie dosłownie r-------a. Po 2 spotkaniach byłem już zakochany po uszy, bo nie dość, że dziewczyna taka miła, ciepła, inteligentna to jeszcze ładna. Zastalkowałem ją oczywiście w internetach więc dowiedziałem się o niej coś więcej. Niewiele, bo ma poukrywane wszystko na fejsbukach, ale coś tam się dowiedziałem i nawet zacząłem zgłębiać tematy. Jak wyszło, że jest poznawczo-bahwioralną z nurtu to wykupiłem wszystkie książki na temat tej terapii jakie tylko udało mi się znaleźć. Jak się okazało czego słucha to sam zacząłem tego słuchać i nawet mi się spodobało. No durnota, ale wkręciłem się w opór. Sama niewiele mi opowiedziała o sobie, wiecie profeska, o mnie gadamy przecież. Wiem tylko jakie szkoły skończyła, że lubi koty, morze, jakiej muzyki słucha i chyba była lub jest trenerką aerobiku bo wygooglowałem ją w jakimś artykule o fitnessie. Nie wiem czy kogoś ma, obrączki brak, na fejsie nie ma statusu związku ani żadnych zdjęć poza profilowym publicznych. Pomogła mi rozpracować kilka kwestii życiowych, ta terapia naprawdę na mnie pozytywnie działa, ale przyznaję, że od pół roku chodzę do niej bo się po prostu w nią wkręciłem jak jakiś debil. To trwa prawie pół roku i mi nie przechodzi więc chciałbym jej wreszcie o tym powiedzieć, ale obawiam się, że jak powiem to będzie game over. Pewnie usłyszę, że ma dwójkę dzieci i męża od 5 lat no i że nie możemy tej terapii kontynuować. A ja sobie nie wyobrażam tego. Raz odwołała spotkanie z powodu choroby i nie dość, że ledwo wytrzymałem tydzień bez tego spotkania to jeszcze się jak debil martwiłem o nią mimo, że pewnie miała po prostu jakąś grypę. To wszystko brzmi c-----o wiem, no ale HELP!!! Dlatego do was na anonimie uderzam, bo z mojego prawdziwego profilu aż wstyd pisać takie rzeczy.

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

nie potrzebuje terapii, potrzebuje świstek do sądu że ukończyłem terapię uzależnień. znacie jakieś miejsca żeby to załatwić, albo w miarę szybko prosto przejść terapię i załatwić taki papier
jestem z Poznania
#terapia #uzaleznienia #sadownictwo
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Pająki to największe s-------e. Zmieszczą się w każdą dziurę, wędrują nocą, wychodzą niewiadomo skąd i spotykasz je w najmniej oczekiwanym miejscu i momencie. Mam patologicznie silną arachnofobię, w lato nie otwieram okien, podświadomie już śpię z zamknięta buzią, żeby żaden mi do niej nie wszedł. Przed chwilą mieliśmy dobrego pajonczura w łazience na futrynie. Nawet na niego nie patrzyłam. Wystarczyła milisekunda, żeby kątem oka go zauważyć. Wybiegłam z łazienki i zawołałam niebieskiego.
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@PrzegrywNaZawsze: Twój lęk jest irracjonalny. Jeszcze bardziej irracjonalne, graniczące z głupotą jest przekonanie, że pająk wejdzie ci do ust jak śpisz. Brednie wiejskich starych bab, które straszyły swoje wnuczki w latach '80 widzę wciąż mają się dobrze.
A spuszczanie pająków w toalecie to już zwyczajne bycie z------m. Jak już ziomek pofatygował się by sprzątnąć pająka, to mógł go wyrzucić przez okno zamiast zabijać.
Powodzenia na terapii.
  • Odpowiedz
Chciałem dodać kolejny wpis o tym, że jestem smutny bo przeżywam rozstanie. Nie zrobię tego bo czuję zawód ale samym sobą. Czuję złość, że dałem się wciągnąć sam sobie w spirale użalania się i autodestrukcji, zamiast przyjąć godnie to co się wydarzyło i ponieść konsekwencje za swoje czyny. Po rozstaniu oprócz bycia p---ą, nie stałem w miejscu, zrobiłem kilka albo kilkanaście kroków w tył. Zamiast posprzątać g---o które zrobiłem, ja się w nim jeszcze wytarzałem płacząc przy tym, że śmierdzi.

Ciuchy będzie trzeba w-----ć, samemu wziąć kilka razy kąpiel i założyć coś nowego żeby nie wyglądać jak lump.

Generalnie to jest tu w c--j do zrobienia

Z
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

via Wykop Mobilny (Android)
  • 3
@3cmc4cmc: pewnie zaraz Ci ktoś powie że nie tęsknisz za nią tylko za tym co było między wami. No ale k---a, idąc tym tokiem rozumowania można tak powiedzieć o wszystkim - nie kochasz swojej żony tylko kochasz uczucie które u Ciebie wywołuje. Nie kochasz swojego dziecka tylko fakt że przekazałeś dalej swoje geny i chcesz żeby przetrwały. Nie kochasz swojego samochodu tylko swobodę i radość z jazdy którą daje
  • Odpowiedz