Mirki i Mirabelki, tak się tylko chciałem pochwalić, że wczoraj mój terapeuta stwierdził, że nie ma za bardzo już nad czym ze mną pracować. Na przełomie roku, gdy do niego poszedłem byłem spięty jak plandeka na żuku, ważyłem poniżej 60kg i byłem wykończony emocjonalnie. Minęło trochę ponad 100 dni, a ja czuję się jak inny człowiek, w końcu wiedzący czego chce i kim jest. I bardzo mi się to podoba.
Miłego weekendu
Miłego weekendu

























Czy znacie kogoś komu realnie psychoterapia pomogła? Wg mnie to tylko wyciąganie kasy od zagubionych ludzi. Znam kilka osób, które chodzą na terapie i absolutnie w żadnej nie widzę wypracowania czegokolwiek. Chodzenie tylko po to żeby se pogadać i udawać, że coś się robi dla zdrowia psychicznego.
Polecam wpierw iść na testy zaburzeń osobowości u jakiegoś psychologa lub diagnosty a dopiero wtedy z ta diagnoza iść szukać psychoterapeuty i tez dać wsad temu psychoterapeucie z czym masz realnie problem. U