Czy Wy tez tak macie, ze nie ogarniacie zawiłych metafor, zwłaszcza dotyczących „życia wewnętrznego”? Nie umiem tego ubrać w słowa, ale chodzi mi o to, ze wszelkie psychologiczne, coachowe, metaforyczne opisy przeżyć wewnętrznych, czy rad co do tego, są dla mnie niezrozumiałym bełkotem. Jak mi ktoś nie powie na konkretnym, prostym przykładzie to może zrozumiem. Chodzi mi o coś w tym stylu:
Ludzie utrwalają swoje zachowania i postrzeganie świata poprzez doświadczanie, więc trudno im potem wyjść poza te ustanowione wewnętrznie ramy.
Nie znalazłam lepszego przykładu niestety, ale dla mnie to jest ciężka rozkmina o co chodzi. Jakieś „szukanie własnego ja” to sa dla mnie puste słowa bez znaczenia. I nie wiem czy to ja mam tak ubogie życie wewnętrze, czy jestem zwyczajnie za tępa, czy po prostu do niektórych trzeba prosto mówić i tyle.
A
Ludzie utrwalają swoje zachowania i postrzeganie świata poprzez doświadczanie, więc trudno im potem wyjść poza te ustanowione wewnętrznie ramy.
Nie znalazłam lepszego przykładu niestety, ale dla mnie to jest ciężka rozkmina o co chodzi. Jakieś „szukanie własnego ja” to sa dla mnie puste słowa bez znaczenia. I nie wiem czy to ja mam tak ubogie życie wewnętrze, czy jestem zwyczajnie za tępa, czy po prostu do niektórych trzeba prosto mówić i tyle.
A





























Ogólnie daleko mi do bidowania, mogę sobie pozwolić na sporo zachcianek ale wiadomo ze trzeba te wydatki kontrolować. Zastanawiam się