Jak się pogodzić z tym ze nigdy nie będę w pełni finansowo wolny? Od jakiegoś czasu mam jebla na punkcie pieniędzy, większość codziennych wydatków powoduje poczucie winy a już w ogóle tragedia jak już wartość na koncie spada poniżej jakichś kwot np poniżej tysiąca złotych wtedy w ogóle mentalnie czuje się źle.
Ogólnie daleko mi do bidowania, mogę sobie pozwolić na sporo zachcianek ale wiadomo ze trzeba te wydatki kontrolować. Zastanawiam się
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Rutas: a kto jest w pełni finansowo wolny? no może jakiś Gates czy Musk, ale przecież gdyby zostało im tylko kilka milionów, to by była załamka :) bo by musieli zmienić styl życia na taki jaki ty masz kiedy

wartość na koncie spada poniżej jakichś kwot np poniżej tysiąca złotych
  • Odpowiedz
Czy Wy tez tak macie, ze nie ogarniacie zawiłych metafor, zwłaszcza dotyczących „życia wewnętrznego”? Nie umiem tego ubrać w słowa, ale chodzi mi o to, ze wszelkie psychologiczne, coachowe, metaforyczne opisy przeżyć wewnętrznych, czy rad co do tego, są dla mnie niezrozumiałym bełkotem. Jak mi ktoś nie powie na konkretnym, prostym przykładzie to może zrozumiem. Chodzi mi o coś w tym stylu:

Ludzie utrwalają swoje zachowania i postrzeganie świata poprzez doświadczanie, więc trudno im potem wyjść poza te ustanowione wewnętrznie ramy.

Nie znalazłam lepszego przykładu niestety, ale dla mnie to jest ciężka rozkmina o co chodzi. Jakieś „szukanie własnego ja” to sa dla mnie puste słowa bez znaczenia. I nie wiem czy to ja mam tak ubogie życie wewnętrze, czy jestem zwyczajnie za tępa, czy po prostu do niektórych trzeba prosto mówić i tyle.

A
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@rudyba: Jest taka babka na jutubie - Tatiana Mitkowa - zdobyla popularnosc wlasnie przez to, ze tlumaczy „jak krowie na rowie”, prostym jezykiem, a nie takie przeintelektualizowane p--------o, jakim przesiakneci sa psychologowie (ale ostrzegam, ze jest taka troche pseudo terapeutka - czasem gada od rzeczy, niemniej ogolny jej przekaz jest ciekawy i dobrze sie jej slucha).
  • Odpowiedz
Tak się zastanawiam czy warto jest zapisywać jakieś emocje, plany, cele, prowadzić jakąś formę pamiętnika czy „terapii” czy cokolwiek takiego na wzór „year compass” tak żeby na koniec roku zrobić jakieś podsumowanie swoich zamiarów, żeby zobaczyć czy to był nijaki rok czy w sumie było coś z czego można być zadowolonym

Robi ktoś ktoś coś takiego, jeśli tak to w jaki sposób, co miałbym tam wpisywać, każde natchnienie czy coś ambitniejszego, w
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anonimowemirkowyznania
Jakieś rady jak pokonać mizoginię (poza odstawieniem Wykopu i tagów dla przegrywów)? Na pozór wobec kobiet jestem życzliwy, chyba wręcz uważają mnie za dżentelmena, jednak w głębi duszy uważam je za istoty wyjątkowo wyrachowane, które kierują się instynktem i działają głównie dla własnego interesu. Kilkukrotnie zostałem odrzucony i prawdopodobnie to jest przyczyną dla której mam tak negatywny stosunek do kobiet. Przełamałem się i poszedłem na terapię (do kobiety xD), ale cóż, mimo upływu już prawie roku niewiele to daje.
#depresja #psychologia #terapia #samotnosc

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
  • 28
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania: a może jesteś w czymś w rodzaju "bańki informacyjnej", gdzie dochodzą do Ciebie tylko sygnały potwierdzające Twoje mizoginistyczne przekonania? A żadne, które by je podważały? To nie jest zarzut, ludzie tak mają, że wolą info, które już potwierdza ich przekonania od tego, które im zaprzecza.
  • Odpowiedz
Chłop dziś ma psychologa o 16:00 i już się denerwuje...
To jest chore żeby bać się przed wizytą u psychologa i nie lubić tam chodzić, chyba odpuszczę tą terapię bo to tylko strata czasu i kasy, oraz niepotrzebny stres przed wyjazdem. A po wizycie mam tylko z-----y nastrój i jakieś odrealnienie. To już lepiej chyba siedzieć samemu w tym s----------u i nie prosić nikogo o pomoc, radzić sobie samemu.
#przegryw
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Czy był ktoś i na terapii poznawczo-behawioralnej i na psychodynamicznej i może powiedzieć czy odczuł różnicę i na korzyść której? Może ktoś był na jednej i w trakcie zmienił na drugi rodzaj?

Przy poznawczo-behawioralnej uczę się rozpoznawać swoje emocje i reakcji na nie. Ale brakuje mi jakiegoś dojścia do sedna skąd się to wzięło i przepracowania tego jakoś. Może za dużo filmów się naoglądałam, ale chciałabym przepracować lęki na określone sytuacje, tak
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@tylko_dresowy_styl_: Czy nie lepszym kompromisem byłaby w tym wypadku terapia schematów?
W terapii psychodynamicznej przygnębiające wręcz może być doszukiwanie się analogii w przeszłości i to nie zawsze rezonuje z naszą teraźniejszością, czasem było to dla mnie wręcz na siłę - "nie czułam" niektórych analogii. Na pewno psychodynamiczne pomaga dostrzegać wiele rzeczy spoza naszej bańki, ale "przeżycie" ich ponownie w gabinecie nie zawsze pomaga te schematy przepracować i zreperować. Z drugiej
  • Odpowiedz
Czy był ktoś i na terapii poznawczo-behawioralnej i na psychodynamicznej i może powiedzieć czy odczuł różnicę i na korzyść której? Może ktoś był na jednej i w trakcie zmienił na drugi rodzaj?

Przy poznawczo-behawioralnej uczę się rozpoznawać swoje emocje i reakcji na nie. Ale brakuje mi jakiegoś dojścia do sedna skąd się to wzięło i przepracowania tego jakoś. Może za dużo filmów się naoglądałam, ale chciałabym przepracować lęki na określone sytuacje, tak
  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@iEarth:

Czy był ktoś i na terapii poznawczo-behawioralnej

Byłem, jednakże jakość tej terapii pozostawiała tak bardzo wiele do życzenia, że zastanawiam się nad zgłoszeniem "terapeutki" do ordynatora oddziału.

i na psychodynamicznej i może powiedzieć czy odczuł różnicę i na korzyść której? Może ktoś był na jednej i w trakcie zmienił na drugi rodzaj?

Generalnie poznawczo-behawioralna ma polegać na budowaniu w sobie prawidłowych nawyków, czy pokonywaniu lęków. Czyli jak ktoś ma
  • Odpowiedz
Polecam tę książkę. Zajebista jest () Napisana w formie wywiadu rzeki z terapeutką. Dużo fajnych, ciekawych zagadnień jest poruszonych. Między innymi zaczyna się od parentyfikacji, czyli coś co jest bardziej powszechne od kremu Nivea w Polsce. #psychologia #rodzina #toksycznamatka #toksycznirodzice #psychiatria #ksiazki #czytajzwykopem #rozwojosobisty #rozwojosobistyznormikami (?xD) #
O.....t - Polecam tę książkę. Zajebista jest (。◕‿‿◕。) Napisana w formie wywiadu rzeki...

źródło: comment_16406243885MsoNXAniymCOhURvsFVFD.jpg

Pobierz
  • 91
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Ostatnio czuje się zagubiona w #terapia. Z racji tego że jest to terapia psychodynamiczna, to zawsze ja muszę się wysilać i gadać. Przez parę ostatnich sesji mówiłam o swoim zagubieniu i straceniu jakiegoś celu, aż w końcu terapeutka nakierowała mnie mówiąc o tym, żeby powiedzieć coś więcej o mojej nienawiści do siebie. Problem jest tylko taki, że niekoniecznie widzę tą nienawiść. Oczywiście mam zbyt duże wymagania co do siebie
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

via Wykop Mobilny (Android)
  • 0
Zrobiłam sobie sama prezent na święta i wydałam z cebulionów na 7 wizyt u 5 różnych psychiatrów. Trzech z nich stwierdziło jednogłośnie m.in. #borderline, inny że zaburzenie związane z DDA i depresyjna chandra, taka po jesieni (dzięki!) a piąty doktor, tylko recepta na wyciszenie impulsywności czy lęków.

Także... Nie będę dalej żydem dla samej siebie i marzy mi się #terapia. Rzecz w tym, że zalecana dla mnie jest w nurcie dialektyczno-behawioralnym.
Niestety, bardzo mało lekarzy pracuje w tym nurcie... Dzwoniłam do często polecanej kliniki Dialog z Warszawy, ich lekarze którzy się specjalizują w tym nie przyjmują nowych pacjentów.

Po kilku wizytach, tygodniach na #psychoterapia mam dosyć duża awersję a znanylekar coraz bardziej
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Właśnie wróciłem z pierwszego spotkania na nowej terapii. Tym razem facet, na oko może 35 lat. W sumie jak dzwoniłem się umawiać na wizytę, to nie pytałem, czy to będzie kobieta, czy mężczyzna, także sam nie wiedziałem, jadąc na spotkanie. Ogólnie wrażenia po wizycie pozytywne. W porównaniu z pierwszym spotkaniem z tą kobietą, do której chodziłem wcześniej to inna bajka. Gościu sam mi na początku przedstawił jak to będzie wyglądało, zaczął od wywiadu (jeszcze nie skończyliśmy), sam dopytywał o różne rzeczy, obyło się bez żadnych nieprzyjemnych tekstów, nie ma też za dużo o czym pisać, bo to trwało niespełna 40 min ale wywnioskowałem, że gościu "wie, co robi", w sensie ma jakiś tam plan według którego, będzie działał.

Będzie to terapia DDA, na razie indywidualna, choć nie ukrywam, że liczyłem na to, że będzie to prowadzone w grupie - myślę, że pomogło by mi to z moimi problemami w funkcjonowaniu w społeczeństwie, możliwość wypowiedzi w grupie osób, ćwiczenie umiejętności interpersonalnych, oraz wymiana doświadczeń z innymi osobami, które też borykają się z takimi problemami jak ja, no ale póki co, lepsza indywidualna, niż żadna.

Próbowałem już coś znaleźć na temat tego gościa w Internecie ale, podobnie jak w przypadku tej kobiety prawie nic nie znalazłem. Tak w ogóle, to nigdy nie spytałem otwarcie tej pani, czy ona była w ogóle psychoterapeutką, czy "tylko" psychologiem. Trochę czytałem na ten temat i dowiedziałem się, że psycholog nie zawsze jest psychoterapeutą, i vice versa. Z tego, co się dowiedziałem, to psychoterapia jest o wiele bardziej skomplikowaną dziedziną, niż psychologia, trzeba włożyć więcej trudu w kształcenie się w tym kierunku i zdobywanie doświadczenia oraz obranie odpowiedniego nurtu. Często dochodzę do wniosku, że psycholog jest od takiego, brzydko mówiąc, powierzchownego gadania.

W
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@MatthewV3:
Bardzo dobrze, że się nie zraziłeś za pierwszym razem i szukałeś dalej. To wymaga samozaparcia i odwagi, bo raz że musisz zakończyć obecnie trwającą terapię, co pewnie łatwe nie jest, a dwa, znowu musisz iść pierwszy raz do kogoś, z obawami że być może znowu nic z tego nie będzie.

Dlatego szczerze podziwiam i gratuluję postawy.

Wiedz, że zrobiłeś właściwy krok. Z tego co piszesz, obecny terapeuta wydaje się być kompetentny i jeżeli tak jest to w końcu zaczniesz proces leczenia. A psychoterapia u dobrego terapeuty jest skuteczna i
  • Odpowiedz
@MatthewV3: Już któryś raz spotykam się z tym, że dużo osób nie rozróżnia psychologa od psychoterapeuty i od psychiatry. Jak będą trzy plusy to robię wpis z listą ułatwiająca rozeznanie.
  • Odpowiedz
  • 2
@Opportunist no tak jest, ale tez jest tak, ze tarapie uczą, ze to Ty ksztaltujesz swoje środowisko i z ludźmi z ktorymi sie nie dogadujesz dla spokoju ducha zawsze mozesz sie pożegnać i elo
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
W jaki sposób przebiega terapia/ leczenie psychiatryczne kogoś, kto nie potrafi sobie poradzić ze stratą bliskiej osoby?

Dwa miesiące temu zmarła bliska mi osoba i od tego czasu nie mam na nic ochoty, jestem wiecznie przybity, nie mam motywacji, nic mnie nie cieszy. Chodzę do pracy, myję się, jem itp. z przyzwyczajenia, nie potrafię znaleźć pozytywów w otaczającym świecie. Nie mam myśli samobójczych, ale chęci do życia nie mam żadnych. Raczej sobie z tym sam nie poradzę, więc pomyślałem, że warto by poszukać jakiejś pomocy, tylko że nie za bardzo wiem jak by to miało działać.

Czy terapeuta będzie mi jakoś próbował uświadomić, że "głowa do góry, to nie koniec świata, trzeba żyć dalej"? Bo tyle to ja sam wiem i niespecjalnie to w czymkolwiek pomaga. Będzie starał się dojść, dlaczego ta osoba była dla mnie taka ważna i co spowodowało to, że się załamałem, a potem będzie próbował to przełożyć jakoś na przyszłość i udowodnić, że nic straconego, jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie? Da mi się wygadać i będzie liczył, że to pomoże?
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

via Wykop Mobilny (Android)
  • 3
@AnonimoweMirkoWyznania: prawie 3 lata i nadal nie przeszło. Nie mam już ochoty na nic, nie cieszą mnie nawet rzeczy które kiedyś uwielbiałem dlatego chodzę spać tak wcześnie że sam się nie poznaje. Człowiek cały tydzień czeka na weekend a w ten weekend jest jeszcze większe g---o bo praca nie zajmuje myśli. "czas leczy rany" - sranie w banie
  • Odpowiedz