Jest grudzień 2010, środek gimnazjum. Na dworze leży śnieg, lekki mróz daje o sobie znać, wszędzie pojawia się coraz więcej ozdób świątecznych. W szkole większy luz, żadnych sprawdzianów i kartkówek - wszyscy żyją już zbliżającymi się świetami i przerwą świąteczno-noworoczną, nawet nauczyciele nie chcą sobie zadawac pracy do domu. Przychodzi ostatni dzień w szkole czyli wigilia klasowa, pozłączane szkolne stoliki uginają się pod dwu litrowymi caprio, ciachami i piernikami. W powietrzu unosi
Pobierz shelby0153 - Jest grudzień 2010, środek gimnazjum. Na dworze leży śnieg, lekki mróz d...
źródło: comment_1672047935LMjUWeGO7Qc8EVke6tN4ng.jpg
dawno temu za kaszubami, za bałtykami chodziłem do licbazy. odbywali sie tam lekcje wychowania fizycznego. młody spierd0n trebeliant nie wiedział jak ważne treningi będzie musiał przejść ażeby uzyskać zaliczenie tegoż przedmiotu. poza siatkówką, piłką nożną, badmintonem i piłką ręczną był niestety obowiązkowy taniec. bez zaliczenia tej szatańskiej części nie było szans zaliczenia całego przedmiotu. jako szanujący sie przegryw miałem najniższą obecność na wuefie, ale i tak musiałem dokonać obrzędu publicznego poniżenia tańcem.
konto usunięte via Wykop Mobilny (Android)
  • 101
@pogop: ta, na pewno. Zwłaszcza, że kiedyś nauczyciel, żeby nauczać w podstawówce, nie musiał mieć wykształcenia wyższego, tylko być po liceum/technikum. U mnie na w podstawówce na 20 paru nauczycieli, tylko 3-4 miało w latach 90 wykształcenie wyższe. I widać było, że gdyby nie praca w szkole, to nie znaleźliby zatrudnienia w innym zawodzie.
Jak przegryw w szkole miał się bronić jak nawet nauczyciele traktowali go jak podludzia. Oski robił sobie co chciał, a przegryw za wyjście do toalety (wysiedzenie 45 minut byłoby niemożliwe) miał wezwanych rodziców i dostał karę na kąkuter. Nauczycielka skłamała, że wyszedłem bez słowa, a wcześniej zakłócałem jej pracę na lekcji. Dziś jest to dla mnie #!$%@? jak osoba dorosła może tak traktować dziecko które jest jego uczniem, lecz wtedy miałem gówno
Takie tam wspomnienia z gimbazy.

W gimbazie miałem lekko #!$%@?ą nauczycielkę biologi. Problem z nią był taki, niby że robiła klasówki czy zadawała prace domowe, ale prawie nigdy ich nie sprawdzała. Zbierała sprawdziany i zeszyty do specjalnej torby, zabierała torbę do domu a potem przynosiła tę torbę, z niesprawdzonymi pracami z powrotem do szkoły. Żeby coś sprawdziła trzeba było ją "prosić", wtedy sprawdzała pracę domową pod koniec lekcji.
Z biologi w II
#!$%@? niby mam dopiero niecałe 18 lat a już czuję bezsens istnienia nie mam znajomych nie mam dziewczyny nie mam pasji i celów.

Naprawdę chciałbym czerpać z życia garściami ale nie mogę znaleźć swojej drogi niby ogólnie nie jestem w złej sytuacji nie mam patoli w domu moja rodzina jest w dość dobrej sytuacji finansowej mam dobre stosunki z rodziną itp mimo to ja siedzę całe dnie i nic nie robię żeby