Śniła mi się wojna.
Był wieczór albo raczej noc, ja bez koszulki biegłem w stronę "torów", przeskoczyłem nad przepustem na pole.
Słyszę motocyklistów, jadą błoniem i chcą skręcić w lewo ale droga zamknięta.
Idę dalej, wchodzę do lasku, idę dalej. Poczucie wstydu, "czemu nie walczę?", poczucie strachu "przyjdą po mnie" ale jednak iskierka spokoju "jestem bezpieczny". I to dziwne uczucie ekscytacji, nie potrafię go opisać.
Coś jak melancholia tuż przed burzą, świadomość że coś się dzieje,
Był wieczór albo raczej noc, ja bez koszulki biegłem w stronę "torów", przeskoczyłem nad przepustem na pole.
Słyszę motocyklistów, jadą błoniem i chcą skręcić w lewo ale droga zamknięta.
Idę dalej, wchodzę do lasku, idę dalej. Poczucie wstydu, "czemu nie walczę?", poczucie strachu "przyjdą po mnie" ale jednak iskierka spokoju "jestem bezpieczny". I to dziwne uczucie ekscytacji, nie potrafię go opisać.
Coś jak melancholia tuż przed burzą, świadomość że coś się dzieje,
































Miałem dziś sen w którym urodziłem dziecko które wyrzuciłem do śmietnika XD