Ciężko wyrazić słowami zdumienie, jakie mnie ogarnia, gdy pomyślę, że ta pieprzona galareta pod czaszką potrafi tak abstrakcyjnie myśleć. Galareta zbudowana z atomów powstałych miliardy lat temu w gwiazdach, gdzieś w gigantycznym, zimnym kosmosie. Miała być tylko wybruzdowaną breją stworzoną do przetrwania. Organem pomagającym zdobyć pożywienie, uniknąć zagrożenia, przekazać geny dalej. A jednak ewolucja zrobiła jakiś absurdalny psikusa. Dlaczego? Po co? Dlaczego, k---a, jestem w stanie w ogóle się nad tym zastanawiać,
presburger












