Tak się zastanawiam. Skąd się biorą ludzie, którym w życiu wszystko łatwo przychodzi? Którzy małym nakładem sił
radzą sobie parę razy lepiej niż inni. Urabiam sobie ręce pracując czasami kilka tygodni pod rząd, non stop praca zaprząta moje myśli, starcza od pierwszego do pierwszego, ale non stop wyskakują jakieś niezaplanowane wydatki (ot np. 500 na dentystę, po się coś porobiło z zębami), które rozjebują kompletnie zaplanowany budżet. A to samochód się zepsuje, a to buty. Jak już myślę, o trochę kasy zostało, to k---a jak grom z jasnego nieba, dowali coś. Zawsze coś. I pracujesz za te śmieszne pieniądze, a Ci jeszcze przełożony powie, że spoko, że dorobisz się jeszcze, że jest czas, i że on teraz, podkreślam dopiero teraz odczuwa satysfakcję finansową. Gość 26 lat starszy ode mnie, dopiero co rodzinę założył bo tak się pracy poświęcił. I mi mówi, że za 26 lat będę mógł wyluzować... No na pewno jestem wyluzowany jak tego słucham. Resztą sił, powstrzymuję salwę śmiechu. Się byśmy zdziwili, gdybym ryknął śmiechem. A propos tych co mają lepiej. Gość rok młodszy ode mnie, zarobki pomiedzy 10-20 tyś. tylko dlatego, że jego kumpel prowadzi firmę.
I















43- latek podejrzewany o porzucenie 3- letniego dziecka
#mikroreklama #polska #rodzice #dzieci