Nieoczywiste w taki sposób, że jest to sposób zawoalowany, ukryty, tak, abyś jako dziecko odczuwał to jako dobro rodzica, który się o ciebie troszczy no bo przecież istnieje on/ona, abyś przetrwał w tym niesprzyjającym środowisku.
I tak zajrzałem do tego wyśmiewanego Freuda, i co się okazało, że wiele rzeczy
























Dlatego tak ważny jest stary który w odpowiednich momentach powie starej "dość!" zanim bezrozumna socjopatka wyżre z dziecka resztki duszy, co w naszym kukoldystanie prawie nie ma miejsca...
Ja jak zdałem sobie w pełni sprawę, że moi starzy są dokładnie takimi (pod)ludźmi, to przestałem się do nich praktycznie odzywać, złaszcza gdy mowa o jakiś "strategicznych" działaniach o długofalowych skutkach, jak dotąd wszystkie ich "życiowe wysrywy" zaprowadziły mnie dokładnie w przeciwnym kierunku niż bym chciał pójść.