Jak to jest, że któraś tam opcja polityczna (nie wiem, nie śledzę zbytnio) - twierdzi, że ogólnie niezależnie czy #emigracja czy w Polsce - sprowadzani są nowi imigranci, a jednocześnie mówi się (z resztą - widać gołym okiem) że ceny rosną, produktów spożywczych czy mieszkań. Rodzi to kilka pytań.
1. Przyjmuje się, że imigranci zwykle są gorzej wykształceni (w jakim stopniu to prawda, to inny temat). Gdyby tak było, w takim
1. Przyjmuje się, że imigranci zwykle są gorzej wykształceni (w jakim stopniu to prawda, to inny temat). Gdyby tak było, w takim


































po pierwsze to nie chodzić na te obiadki, albo chodzić tylko kiedy sytuacja tego wymaga, np. odwiedziny w święta
w inne dni, niech sama do nich jeździ
druga sprawa, to czy znasz te różne techniki jak ktoś cię chce obrazić, że wprowdzasz niezręczną ciszę, prosisz o powtórzenie, upewniasz się że jego intencją było obrażenie cię itd - wszystko z kamienną twarzą, spokojnie, z pozycji władzy? jak nie znasz to