W 2015 r.komornicy zajęli 120 mln zł przyznanych szpitalom przez NFZ, a w II kwartale br. zadłużenie szpitali publicznych wyniosło 11 mld zł
http://superbiz.se.pl/opinie-biz/szpitale-wpadly-w-spirale-zadluzenia-ile-wynosza-straty_907484.html

ogarniacie cyfrę? 11 mld! -prawie tyle co karakany
11 000 000 000 plnów

Tajemnicą poliszynela jest, że środki publiczne przeznaczone na utrzymanie szpitali nie pozwalają na zaspokojenie wszystkich potrzeb służby zdrowia.

Jest inaczej: w większości przypadków, dyrektorami szpitali są managery jeszcze z nadania PO i jakimś cudem dobrozmian
@syn_admina: To jest dokładnie to, co piszesz. Pracuję właśnie w szpitalu i reszta kadry widzi opisany przez Ciebie efekty dobrej zmiany, tj. zaczęło brakować pieniędzy na podstawowe badania, gdy wcześniej nie było takiej sytuacji i teraz w przeciągu pół roku szpital zaczął ostro ciąć koszty. Pan plumkający może się rzucać, minimalizować straty, ale ja za najdalej 2 lata zwijam się niestety z Polski, dzięki burdelowi, który zrobili w mojej pracy. Ja
#anonimowemirkowyznania
Wczoraj dodalem podobny wpis, nie wiem czemu ktos go nie zaakceptowal, ale kij, dzis i tak mam wiecej info. I sie troche uspokoje bo wczesniej bylo duzo bluzgow.

JAK JA KUR** GARDZE TYM PIEPRZONYM NFZ I CALYM TYM KRAJEM

Pracuje na umowie o prace, lacznie skladki na zusy srufy nfzty wynosza ponad 30% mojej pensji, drugie tyle idzie w podatkach. I co ja z tego kuzwa mam? Gowno.
Mam problemy z
źródło: comment_79eghaebygtnhGghRry1B5zwt7CxxM6B.jpg
Miałam do zrobienia komplet badań zalecony przez specjalistę, u którego się leczę (prywatnie), m.in tarczyca, cukier, kilka innych hormonów. Tylko parę z nich jest refundowanych, a jako że jestem ubezpieczona, to udałam się do rodzinnego celem poproszenia o skierowanie choćby na głupie tsh i ft4 wiedząc, że i tak zapłacę za resztę.
No i #!$%@? trafiłam na dziunię świeżo po studiach, która najpierw z pretensją zapytała DLACZEGO leczę się prywatnie I SKORO
@ninakraviz: zaraz ktoś się przypieprzy bo szkalujo lekarzy, pomimo faktu, iż coraz więcej osób na własnej skórze przekonuje się jak wygląda podejście wielu z nich do pacjenta. Mają się za nadludzi, wspaniała kasta która poza projekcją własnej wartości często nie ma do zaoferowania zupełnie nic. Odesłać pacjenta albo uciec, wszystko aby nie ponosić odpowiedzialności, materialnej czy odpowiedzialności za zdrowie pacjenta. Nie lhbie uogólnień, ale wielu z nich to banda roszczeniowych darmozjadów.
@ninakraviz: zamiast pluć na lekarza to spróbuj chociaż zrozumieć jak działa nasz system zdrowotny.

Na jakiej podstawie lekarz POZ ma zlecić badania krwi?
Bo ty tak powiedziałaś?

Są pewne procedury z które zwraca pieniądze NFZ i nie lekarze nie mogą sobie szastać badaniami na prawo i lewo na każde żądanie pacjenta z ulicy.

Na lekarzu POZ ciąży pewna odpowiedzialność i nie może od tak sobie zlecać badań . Musi mieć jakieś
Słuchajcie, mam #pytanie. Może głupie, może mądre, nie wiem. Dość dawno nie korzystałem z publicznej służby zdrowia (będzie jakieś 8 lat, jak nie lepiej) i jako, że ostatnio jakoś słabiej się czuję to pomyślałem, że chyba w końcu warto odwiedzić lekarza rodzinnego. Zmotywowało mnie to tym bardziej, że od 5 lat prowadzę własną działalność gospodarczą i miesiąc w miesiąc widzę ile przelewam na ZUS (w tym przypadku na ubezpieczenie społeczne -
źródło: comment_23jqTvBJTVF78FvqsC2XjzcitxrhV7wn.jpg
@dzioniek: Po pierwsze to szpital a nie restauracja. Maja Cie leczyc, nie karmić. A przy obecnej sytuacji szpitali i chorych warunków nfz i tak dobrze, ze dają jeść. Po drugie
@Sydney_Mobius: Rezydenci zarabiają naprawde niewiele w porównaniu do odpowiedzialności i roboty na nich zrzucanej. Zreszta kasa dla rezydentów i na catering to zupełnie inni platnicy, wiec to jak porównywać choinkę do dupy konia.

@PMV_Norway: mało tego. Jak jesteś w związkach zawodowych to większość z nich ma hjelpekasse która pokrywa 1500kr za lekarza. Także nas lekarze kosztują 1300kr rocznie ;)
#nfz #sluzbazdrowia #ulekarzazawszesmiesznie
Cześć Mirki. Czekam sobie na wizyte u neurologa i to co sie wytaj odja*pawla to ja nie. 3 babki przede mną kłócą sie o to która ma wejść pierwsza. Jedna ma na godzinę 8, druga podobno na 7:50 (niby nie zapisują przed 8) a jedna "tylko kartkę wypisać". W końcu weszła ta z kartką, po nagonce przez pol przychodni bylo spokojnie jakieś 8 sekund bo kolejna babka przyszła
@Skalus: Stare baby w takich miejscach to masakra... Bylem kiedyś rano do pobrania krwi oczywiście bab z 5 jakby nie mogły przyjść kolo 9 jak ludzie którym się spieszy sa już w pracy/szkole. Do tego wszedłem innym wejściem niż one i bylem pierwszy (do przychodni wszedłem bocznym wejściem a one stały przy innym ktore dopiero otwierają jak przychodzi ten co pobiera krew) Jak tam weszly to hurrr durr jak tak można,
Wpadam do NFZ. W poczekalni jakaś inba bo straszy facet chce się bez numerka wypchnąć do kolejki, żeby o coś zapytać.
-durrr weź pan numerek hurrr
Usiadłam, wypełniłem wniosek, idealnie jak odłożyłem długopis automat wywołał mój numer. I zaczęła się kolejna inba między grażynami, że tu przyszedł młody, NIE ODCZEKAŁ W KOLEJCE i już załatwiony będzie. Miód na moje uszy, bo umiem myśleć i wziąłem numerek jako pierwszą rzecz po wejściu. (
Mirki czy ktokolwiek z was dostał kiedyś radę żywieniową od lekarza internisty lub innego? Ale powtarzam lekarza, nie dietetyka. Czy nie jest tak, że część chorób może wynikać z długotrwałego, złego odżywiania? Nigdy nie dostałem takiej rady. Dla lekarzy jakby ten temat w ogóle nie istniał, w ogóle jakby profilaktyka nie istniała. Przez co wg mnie dietetyka została zawładnięta przez altmed, jakiś oszustów, znachorów.
Weź wyszukaj coś w necie związanego z dietetyką

Czy dostałeś kiedyś radę żywieniową od lekarza?

  • tak 37.2% (16)
  • nie 62.8% (27)

Oddanych głosów: 43

@szejkinstevens: Taa, ja raz dostałam radę od lekarza rodzinnego żeby zdrowiej jeść, mniej tłusto bo mam podwyższony cholesterol. Tylko że tym lekarzem była pani doktor z dużą nadwagą popijającą coca cole na wizycie, a podwyższony (niewiele) wskaźnik jest charakterystyczny dla ch. Hashimoto na którą cierpię.
Od 4 miesięcy chodzę z torbielem/nowotworem na dłoni po lekarzach, a że jestem po leczeniu onkologicznym to powinna działać "szybka terapia onkologiczna". Wycięcie tego powinno dać mi święty spokój, a sama zmiana, czym by nie była nie jest specjalnie groźna. Problem się zaczyna gdy lekarz 3 raz mnie odsyła na nowe terminy, a zmiana rośnie. W końcu łaskawie dał mi termin zabiegu na przyszły tydzień, chociaż powinienem być już dawno po operacji
Byłem dziś w ex przychodni z której się wpisałem ze względu na lekarza idiotę po kopię dokumentacji.
Obok stała kobieta z dzieckiem i prosiła ze łzami w oczach o zarejestrowanie dziecka do pediatry. A te suki powiedziały że skoro mieszka w #legnica od miesiąca to niech sobie jedzie do Gierałtowca. Poszedłem za nią i powiedziałem żeby dziś po 18 szła do szpitala do przychodni po pomoc. Dzieciak ze spuchniętym policzkiem, bolą ją
@sinuh: najlepsza jest tam pani lekarz medycyny pracy ( ͡° ͜ʖ ͡°) Moja mama przyjechała na badania, na których najpierw pobrano krew i minutę po tym zmierzono ciśnienie... Wyszło wyższe niż powinno przez co nie podpisała pozwolenia na pracę. Uznała "pani powinna się leczyć na nadciśnienie, a nie pracować"... Szkoda tylko że mama codziennie mierzy ciśnienie i ma w normie.
Lekarka nie chciała zmierzyć ponownie ciśnienia, ani