W zeszłym roku leżała tam moja babcia. Wyszła stamtąd po kilku dniach, a po paru miesiącach zaczęły się natarczywe telefony od jakiejś podejrzanej firmy, która próbowała wcisnąć mojej babci drogie leki i terapię kolagenem. Co ciekawe znali dane mojej babci (imię, nazwisko, adres).
Moja babcia jest bardzo nieufna, więc mnie o tym poinformowała.
Babsko po drugiej stronie słuchawki przedstawiało się jako Barbara Maryszewska.

























Bardzo dziękuję wszystkim za pomoc - polecenia, porady i pocieszające słowa. :) Z drugiej strony, to przykre, że tak wielu z nas ma podobne historie...
GLIWICE
prof. Sebastian Giebel (specjalista chorób wewnętrznych, hematolog,