152 663,07 - 10,16 - 13,24 - 6,39 - 10,07 = 152 623,21
Czerwiec zamykam słabiutkim tygodniem po niedzielnym wariactwie. Poniedziałek odpuściłem - głównie z powodów logistycznych, a w pozostałe dni to pykałem takie bele co w bele jakim tempie.
Miesiąc zamknięty wynikiem 451,39 km - ani to jakoś dużo, ani mało. Dwa dni wypadły, w tym jedna sobota - ale żeby dobić do 500, to musiałbym zdecydowanie bardziej się starać i wcześniej wstawać.
Czerwiec zamykam słabiutkim tygodniem po niedzielnym wariactwie. Poniedziałek odpuściłem - głównie z powodów logistycznych, a w pozostałe dni to pykałem takie bele co w bele jakim tempie.
Miesiąc zamknięty wynikiem 451,39 km - ani to jakoś dużo, ani mało. Dwa dni wypadły, w tym jedna sobota - ale żeby dobić do 500, to musiałbym zdecydowanie bardziej się starać i wcześniej wstawać.










Dziś kolejne 3 km. Kolano pracuje więc jest git. Trochę przesadziłem z tempem co skończyło się kosmicznym tętnem i stwierdziłem, że lepiej po 3 km zakończyć bieg. Co ciekawe udało mi się pobić osobisty rekord na 1 km (obecnie 6:27, było 6:30) i na 1 milę (obecnie 10:34, było 10:35) - co, biorąc po uwagę, że biegłem w palczakach, trochę mnie zdziwiło. :-)
Miłego dnia!
Tag
źródło: GarminConnect_20230701-071908
Pobierz