Minęło parę kolejnych dni, spędzonych na luźnym porannym klepaniu kilometrów. Trochę się rozleniwiłem, bo żona zachorzała a syn sobie wykombinował nowe, wygodne połączenie do szkoły i poranki stały się mniej pilne jeśli chodzi o wyprawianie młodzieży - i jakoś tak wyszło, że dzień w dzień o jakiejś chorej porze typu 6:50 wybiegałem po bułki xD
A wczoraj zajechałem do




















Wracanie do formy po 3 tygodniach chorowania. Garmin karnie obniżył vo2max o 2-3 punkty.
Chłodniej więc pies znowu może biegać :)
#
źródło: PXL_20241109_123706361
Pobierz