nigdy więcej biegania w nocy xD pobiegłem #polmaraton w nocy, udało mi się zejść under 1:45 co jest życiowym rekordem (od 18km kręciło się już w głowie się), ale kosztem tego, że rozstroiło mi żołądek, po powrocie do chaty od 2 do 4 siedziałem na kiblu, usnąłem o 5, ale dalej i zmęczenie i adrenalina się wymieszały i spałem 3 godziny, cały dzień kolejny w trybie zombie mode. jak już

yahoomlody









