Czy zgadzacie się ze stwierdzeniem, że bycie bezdomnym paradoksalnie wymaga wyższego ilorazu inteligencji (mniej ważne) oraz ponadprzeciętnych umiejętności społecznych / social skilli (kluczowe!) do przetrwania niż bycie pracusiem?
Rozchodzi mi się o to, że w takim kołchozie produkcyjnym przeciętny przegryw mimo tego, że ledwo zipie, ale jeszcze jako tako funkcjonuje, bo wpadnie te 4 koła, to do mame pójdzie 1k, do wydania 1k, do zaoszczędzenia 1k i do zainwestowania 1k, ale jakby
Rozchodzi mi się o to, że w takim kołchozie produkcyjnym przeciętny przegryw mimo tego, że ledwo zipie, ale jeszcze jako tako funkcjonuje, bo wpadnie te 4 koła, to do mame pójdzie 1k, do wydania 1k, do zaoszczędzenia 1k i do zainwestowania 1k, ale jakby
























