Proces Sebastiana M. zmierza do końca. Widać desperację jego obrończyni.

Seba jeszcze płynie, ale kra już nad nim zamarza. Zaczyna powoli docierać, że jego dotychczasowe, bananowe życie się skończyło. Ostatnie 3 lata wydawały mu się koszmarem a to dopiero początek kary. Wielka pała sprawiedliwości powoli zaczyna się podnosić aby zafundować mu bolcowanie życia.
z- 114
- #
- #
- #
- #
- #
- #















Czaicie, że są ludzie którzy dostają mieszkanie od rodziców albo pieniądze na wysoki wkład własny i wtedy mała ratka? I maja kilka koła miesięcznie więcej do wydania na przyjemności. Do tego ten spokój psychiczny, że przykładowo strata pracy nie będzie problemem. Dla mnie to abstrakcja.
Ja nic od rodziców nie dostałem. 0, null, figa z makiem. Przez dekadę będę ciułał na wkład własny, a potem kolejne 30 lat
Czy ludzie którzy nie mają hipoteki żyją w innej rzeczywistości?