Kiedy miałem 19 lat moja ciocia poprosiła mnie o rozpisanie diety dla mojego wujka, który ważył 120 kg. Chodziłem wtedy na siłownie, trenowałem siatkówke, zdrowo się odżywiałem więc jakieś pojęcie miałem. Przyszedłem do nich wieczorem i prezentuje rozpisaną przeze mnie diete. Patrze na wujka i widze, że się gotuje w środku, bo już nie będzie mógł jeść goloneczki z ziemniakami i grilla co drugi dzień. W pewnym momencie przerywa mi i mówi:

pogodny_mis65














