Ale ch*jowo jest mieć ojca, który całe życie spędził w wykończeniówce, kiedy samemu buduje się teraz dom. Każdą jego wizytę na budowie mógłbym podsumować słowami "a kto panu tak spie*dolił". Zaprosiłem go kilka razy, aby doradził w jakichś pierdołach np. jaki odpływ liniowy, a zacząłem wątpić w wytrzymałość całego domu. A to czy dach mi się nie zawali na głowę, bo betonowa dachówka wydaje mu się za ciężka dla wiązarów. A to,

chandler-bing








