Wszystko
Wszystkie
Archiwum
- 2
@wieprzowina: mój plan na sylwestra - zerwać noc wcześniej, tj. 30/31, żeby 31 grudnia paść o 20, nie obudzić się na petardy i przespać tą #!$%@?ą noc
- 1
@NoMoreTearsJustSmile: i czego chciec wiecej?
@NoMoreTearsJustSmile: Just another lonely night.
Czytam sobie stare strony, fora i inne duperele gdzie się udzielałem w okresu 2005-2009, jakieś dyskusje i rozmowy z innymi ludźmi i udaję, że czas nigdy nie ruszył z miejsca. Udaję, że dalej mam do kogo się odezwać online, że nie jestem od ponad 11 lat bez żadnego znajomego w realu, że jutro będzie lepszy dzień. Chociaż poudawać sobie mogę, bo co innego mi zostało ( ͡° ʖ̯ ͡°
@Onii-chan-san_Senpai: zapisz się do woja i będziesz miał przyjaciół nowych, pracę z ludźmi z którymi się zaprzyjaźnisz i będziesz z nimi spędzać dzien w dzień, a może i spać nawet przez jakiś czas w tym samym miejscu.
- 0
@depresyjnydziad: ok oski
- 3
@depresyjnydziad: Słuchałem ostatnio bardzo ciekawego podcastu z psychologiem ewolucyjnym i on mówil że depresja w głównej mierze wynika z tzw. chemii mózgu, na, ktorą nie mamy wplywu, a reszta jak praca, rodzina itp. ma minimalny wpływ na samopoczucie.
- 0
aż tak to może nie, ale biologia ma kluczowy wpływ.
@HaPe: tak ale biologia to nie tylko kwestia tego ile twój mózg wytwarza serotoniny, ale właśnie cała praca naszego umysłu jest podyktowana biologią, dlatego nie wiem jak naukowiec może twierdzić że głownym powodem jest chemia mózgu a nie kwestie psychologiczne na które przepoteżny wpływ ma "praca, rodzina itd.", neurony w mózgu to też biologia
czy chemia w mózgu definiuje nasz
#anonimowemirkowyznania
Nie wiem juz co robic i jak zyc. Mam 30 lat, zyje w jednym z najwiekszych miast w Polsce. W czerwcu, kilka dni po moich urodzinach, zerwala ze mna dziewczyna. Bylismy razem prawie 2 lata. Piekna kobieta. Chyba najpiekniejsza jaka widzialem w zyciu. Totalnie nie z mojej ligi. Kochalem ja mimo naszych sprzeczek i klotni, ktore nasilily sie w ostatnich 2 miesiacach naszego zwiazku. Podczas jednej z klotni powiedziala, ze myslala o zamieszkaniu razem (ona ma swoje mieszkanie, ktore kupili jej rodzice. Ja wynajmuje), ale jestesmy zbyt niestabilni na to obecnie. Po kilku tygodniach od tego zdecydowala, ze to nie ma sensu i to koniec. Zawalilem niektore rzeczy, a ona ciagle patrzyla tylko na siebie, na swoje dobro, swoj komfort. Byla samolubem z problemami. Ze wzgledu na to, ze ona nie miala zbytnio znajomych, w odroznieniu ode mnie, zawsze chcialem, abysmy wychodzili do moich. Moi znajomi ja bardzo lubili, ona ich zreszta rowniez. Niestety nigdy tego nie doceniala w stosunku do mojej osoby. Nie doceniala niczego. Zawsze chcialem, aby miala we mnie bratnia dusze (swietnie sie dogadywalismy jesli chodzi o zwykle rozmowy), pomagalem jej w roznych sprawach, chcialem aby widziala, ze mi na niej zalezy. Wiekszosc czasu spedzalismy u niej na mieszkaniu, spalismy razem, pracowalismy, wychodzilismy, robilismy zakupy - zwykle codzienne rzeczy. Wyjezdzalismy na weekendy (ona miala swoj samochod kupiony rowniez przez rodzicow), jezdzilismy na wakacje.
Juz od kilku miesiecy, gdy jeszcze bylismy w relacji kolezenskiej, wiedzialem, ze ona "chcialaby wiecej". Weszlismy wiec w zwiazek, bo swietnie sie dogadywalismy, spedzalismy mnostwo czasu razem. Nie kochalem jej wtedy jeszcze, ale pomyslalem "sprobujmy". To ona pierwsza powiedziala, ze mnie kocha. Ja dopiero po 2-3 miesiacach zwiazku jej to powiedzialem. Zakochalem sie. Wiedzialem, ze ma swoje problemy, ale zakochalem sie po uszy. Duze problemy ze soba, ze zwiazkami i z relacjami z facetami. Wczesniej byla w kilku zwiazkach (tinderowe zwiazki, ktore ja zawsze negowalem i mowilem, ze to fatalny sposob na milosc, ze wszystko jest sztuczne) i zawsze konczylo sie to bardzo szybko. Tylko raz byla w dluzszym zwiazku. Jako piekna kobieta, dobrze ustawiona i z dobra kasa, zawsze mogla (i dalej moze) przebierac i wybierac w facetach. W zwiazku z nia czulem sie niedoceniany. Nigdy mnie nie wspierala, zawsze liczyla sie tylko ona, jej problemy, jej zycie i tym co sie u niej dzieje - glownie w pracy. Moje sprawy chyba nigdy ja do konca nie interesowaly. Gdy odnosilem jakis sukcesy (np. w pracy), zawsze to bagatelizowala, a nawet negowala. Traktowala mnie jako kogos gorszego (ze mam slabsza wiedze, ktora wykorzystuje w pracy, ze moj angielski jest niezbyt dobry etc.). Nie wiem dlaczego to robila, ale tak to wygladalo. Nie mam swojego mieszkania, bo ciagle wynajmuje i mnie nie stac, ani swojego samochodu. To pewnie rowniez wplywalo na to, ze traktowala mnie jako kogos "gorszego". Ona cale zycie dostawala od rodzicow co tylko chciala. Jeszcze jako dziecko. W doroslym zyciu zapewnili jej swietny start - mieszkanie, samochod, pieniadze. Sama rowniez zarabia dobrze, wiec nigdy nie myslala w takich kategoriach jak ja. Aby oszczedzac, aby cos kupic.
Czulem sie malo wazny w zwiazku z nia. Czulem sie, ze wazna jest tylko ona. Denerwowalo mnie to. Czeste klotnie pod koniec. Mam chyba ciezki charakter i oczekuje, ze jesli ja jestem dla kogos dobry, opiekunczy i staram sie, to tego samego oczekuje od drugiej osoby w zwiazku. A ona miala to gdzies. Ona ze swoimi problemami rowniez miala ciezki charater. Liczyla sie tylko ona. Nie pokazywala, ze jej zalezy praktycznie nigdy. Ma jakies dziwne myslenie o zwiazku. Nie wiem. Sam juz nie wiem. To wszystko bylo jakies dziwne. Niby lgnela do mnie, zawsze chciala blikosci, ale od siebie nie potrafila dac duzo. Oczywiscie ja tez chcialem czulosci i bliskosci. I to mialem zawsze. Ale nic wiecej.
Nie wiem juz co robic i jak zyc. Mam 30 lat, zyje w jednym z najwiekszych miast w Polsce. W czerwcu, kilka dni po moich urodzinach, zerwala ze mna dziewczyna. Bylismy razem prawie 2 lata. Piekna kobieta. Chyba najpiekniejsza jaka widzialem w zyciu. Totalnie nie z mojej ligi. Kochalem ja mimo naszych sprzeczek i klotni, ktore nasilily sie w ostatnich 2 miesiacach naszego zwiazku. Podczas jednej z klotni powiedziala, ze myslala o zamieszkaniu razem (ona ma swoje mieszkanie, ktore kupili jej rodzice. Ja wynajmuje), ale jestesmy zbyt niestabilni na to obecnie. Po kilku tygodniach od tego zdecydowala, ze to nie ma sensu i to koniec. Zawalilem niektore rzeczy, a ona ciagle patrzyla tylko na siebie, na swoje dobro, swoj komfort. Byla samolubem z problemami. Ze wzgledu na to, ze ona nie miala zbytnio znajomych, w odroznieniu ode mnie, zawsze chcialem, abysmy wychodzili do moich. Moi znajomi ja bardzo lubili, ona ich zreszta rowniez. Niestety nigdy tego nie doceniala w stosunku do mojej osoby. Nie doceniala niczego. Zawsze chcialem, aby miala we mnie bratnia dusze (swietnie sie dogadywalismy jesli chodzi o zwykle rozmowy), pomagalem jej w roznych sprawach, chcialem aby widziala, ze mi na niej zalezy. Wiekszosc czasu spedzalismy u niej na mieszkaniu, spalismy razem, pracowalismy, wychodzilismy, robilismy zakupy - zwykle codzienne rzeczy. Wyjezdzalismy na weekendy (ona miala swoj samochod kupiony rowniez przez rodzicow), jezdzilismy na wakacje.
Juz od kilku miesiecy, gdy jeszcze bylismy w relacji kolezenskiej, wiedzialem, ze ona "chcialaby wiecej". Weszlismy wiec w zwiazek, bo swietnie sie dogadywalismy, spedzalismy mnostwo czasu razem. Nie kochalem jej wtedy jeszcze, ale pomyslalem "sprobujmy". To ona pierwsza powiedziala, ze mnie kocha. Ja dopiero po 2-3 miesiacach zwiazku jej to powiedzialem. Zakochalem sie. Wiedzialem, ze ma swoje problemy, ale zakochalem sie po uszy. Duze problemy ze soba, ze zwiazkami i z relacjami z facetami. Wczesniej byla w kilku zwiazkach (tinderowe zwiazki, ktore ja zawsze negowalem i mowilem, ze to fatalny sposob na milosc, ze wszystko jest sztuczne) i zawsze konczylo sie to bardzo szybko. Tylko raz byla w dluzszym zwiazku. Jako piekna kobieta, dobrze ustawiona i z dobra kasa, zawsze mogla (i dalej moze) przebierac i wybierac w facetach. W zwiazku z nia czulem sie niedoceniany. Nigdy mnie nie wspierala, zawsze liczyla sie tylko ona, jej problemy, jej zycie i tym co sie u niej dzieje - glownie w pracy. Moje sprawy chyba nigdy ja do konca nie interesowaly. Gdy odnosilem jakis sukcesy (np. w pracy), zawsze to bagatelizowala, a nawet negowala. Traktowala mnie jako kogos gorszego (ze mam slabsza wiedze, ktora wykorzystuje w pracy, ze moj angielski jest niezbyt dobry etc.). Nie wiem dlaczego to robila, ale tak to wygladalo. Nie mam swojego mieszkania, bo ciagle wynajmuje i mnie nie stac, ani swojego samochodu. To pewnie rowniez wplywalo na to, ze traktowala mnie jako kogos "gorszego". Ona cale zycie dostawala od rodzicow co tylko chciala. Jeszcze jako dziecko. W doroslym zyciu zapewnili jej swietny start - mieszkanie, samochod, pieniadze. Sama rowniez zarabia dobrze, wiec nigdy nie myslala w takich kategoriach jak ja. Aby oszczedzac, aby cos kupic.
Czulem sie malo wazny w zwiazku z nia. Czulem sie, ze wazna jest tylko ona. Denerwowalo mnie to. Czeste klotnie pod koniec. Mam chyba ciezki charakter i oczekuje, ze jesli ja jestem dla kogos dobry, opiekunczy i staram sie, to tego samego oczekuje od drugiej osoby w zwiazku. A ona miala to gdzies. Ona ze swoimi problemami rowniez miala ciezki charater. Liczyla sie tylko ona. Nie pokazywala, ze jej zalezy praktycznie nigdy. Ma jakies dziwne myslenie o zwiazku. Nie wiem. Sam juz nie wiem. To wszystko bylo jakies dziwne. Niby lgnela do mnie, zawsze chciala blikosci, ale od siebie nie potrafila dac duzo. Oczywiscie ja tez chcialem czulosci i bliskosci. I to mialem zawsze. Ale nic wiecej.
- 5
Komentarz usunięty przez autora
- 3
@AnonimoweMirkoWyznania: Po #!$%@? być z laską, która jest narcyzem i dodatkowo uzależnia sposób traktowania Ciebie poprzez pryzmat mieszkania czy samochodu. Jak już kupisz te auto, to okaże się, że za stare. Kupisz nowsze to nie będzie odpowiadać marka. Jak zmienisz markę to #!$%@? się do wyposażenia.
Skoro masz tylu znajomych, to nie kręci się tam gdzieś w gronie jakaś samotna dziewczyna? Znajomi w swoich kręgach nie mają takich? Nie wierze,
Skoro masz tylu znajomych, to nie kręci się tam gdzieś w gronie jakaś samotna dziewczyna? Znajomi w swoich kręgach nie mają takich? Nie wierze,
- 138
@Straznik_Kalorii: depresja to choroba, da się ją leczyć, najlepiej lekami i psychoterapią. Piszę to w celach informacyjnych:)
Cześć Mirki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Niektórzy ludzie wierzą w karmę, niektórzy nie. Można do tego podpiąć religię, grzechy, "prawo przyciągania" i wiele innych rzeczy. Ale mam do was pytanie: czy uważacie, że osoby które, źle życzą innym, są ogólnie złymi ludźmi, FAKTYCZNIE później cierpią za swoją "złą energię"? Nie mam na myśli życia po śmierci, tylko tutaj "prawdziwe" życie. Przypomnijcie sobie jakieś sytuacje, z życia jeden kolega/współpracownik/nauczyciel itp np. naśmiewał się z drugiego, że coś mu nie wyszło, a potem sam "oberwał" xD itp. Było tak czy
Niektórzy ludzie wierzą w karmę, niektórzy nie. Można do tego podpiąć religię, grzechy, "prawo przyciągania" i wiele innych rzeczy. Ale mam do was pytanie: czy uważacie, że osoby które, źle życzą innym, są ogólnie złymi ludźmi, FAKTYCZNIE później cierpią za swoją "złą energię"? Nie mam na myśli życia po śmierci, tylko tutaj "prawdziwe" życie. Przypomnijcie sobie jakieś sytuacje, z życia jeden kolega/współpracownik/nauczyciel itp np. naśmiewał się z drugiego, że coś mu nie wyszło, a potem sam "oberwał" xD itp. Było tak czy
źródło: comment_1671211584yuOkYguSPBMPPvXAiLEqaZ.jpg
Pobierzczy uważacie, że osoby które, są ogólnie złymi ludźmi, to później do nich to wraca? złe uczynki itp
- opcja a) wraca do nich zła energia 8.8% (8)
- opcja b) huja tam wraca, mają się dobrze 80.2% (73)
- opcja c) w sumie nie wiem 11.0% (10)
- 3
@Zimny-jak-lod: Patrz taki obajtek, kawał skur... a ma się dobrze.
- 6
@Zimny-jak-lod: to jest normalne że jak np codziennie będziesz kradł batona ze sklepu, to w końcu, załóżmy za 17 razem cie złapią, ale to nie ma nic wspólnego z żadnymi karmami i innym gonwem ( ͡° ͜ʖ ͡°) 16 razy sie udało bo wtedy nie było karmy, tylko za 17 razem sobie przypomniała o swoim istnieniu?
- 10
zabawne jest to, że jak wypominam matce, że mnie nie chciała w domu, to mówi "co ty w ogóle mówisz, przecież ja bym cię zawsze przyjęła", a wiele lat temu mnie zmusiła do wyprowadzenia się na studia do miasta, zmuszała do studiowania, wmawiała, że do żadnej pracy się nie nadaję, szantażowała, że jak nie skończę studiów, których nie chciałam kończyć, to ona i ojciec umrą, rzuciła we mnie w złości rzeczami, doprowadziła
@Zoyav: z toksycznymi ludźmi trzeba niestety zrywać wszelkie kontakty, nawet jeżeli są to osoby bliskie... tacy ludzie zawsze z czymś wyskoczą. To są urodzeni manipulatorzy.
@Zoyav: Kilka pytan:
1. Po jaka cholere matce/ojcu tak zalezalo, zebys ty skonczyla jakies studia? (co ty neurochirurgie studiowalas i ci jeden semestr zostal do zdania?).
2. Po co mialas sie do nich wprowadzac? Studiowac nie musisz, ale zyj na swoim garnuszku.
1. Po jaka cholere matce/ojcu tak zalezalo, zebys ty skonczyla jakies studia? (co ty neurochirurgie studiowalas i ci jeden semestr zostal do zdania?).
2. Po co mialas sie do nich wprowadzac? Studiowac nie musisz, ale zyj na swoim garnuszku.
- 9
- 3
szkoda, że 24 grudnia nie będą działać pizzerie, zamówiłabym sobie pizzę z salami i oliwkami na kolację
#samotnosc
#samotnosc
@Zoyav większość bedzie otwarta bo to normalny dzień
@Zoyav: 140g wody (cieplnej), 240g mąki, drożdże (woreczek suszonych drożdży)... Trochę przypraw do tego co tam lubisz na górę trochę sera i pizza 40cm gotowa :) ciasto najlepiej zrób dzień wcześniej i do lodówki...
- 6
15:00
z jednej strony fajnie, bo koniec roboty, a z drugiej strony to godzina, o której "znajomi" z pracy zapominają o twoim istnieniu, zawsze czuję takiego doła po powrocie do pustego mieszkania i zamiast tego włóczę się bezcelowo po mieście
na dobitkę wchodząc do bloków czujesz zapach obiadu, słyszysz rozmowy sąsiadów, odgłosy codziennego życia, na ciebie nitk w domu nie czeka, jest tylko pustka
#samotnosc #zalesie
z jednej strony fajnie, bo koniec roboty, a z drugiej strony to godzina, o której "znajomi" z pracy zapominają o twoim istnieniu, zawsze czuję takiego doła po powrocie do pustego mieszkania i zamiast tego włóczę się bezcelowo po mieście
na dobitkę wchodząc do bloków czujesz zapach obiadu, słyszysz rozmowy sąsiadów, odgłosy codziennego życia, na ciebie nitk w domu nie czeka, jest tylko pustka
#samotnosc #zalesie
- 76
To uczucie kiedyś jesteś przegrywem z potencjałem, robisz looksmax na normika dzięki "dorobieniu się", masz 30 lat, na rynku matrymonialnym pozostają Ci tylko odpady których nikt nie chciał, samotne matki, alpha widow, rozwódki. Dla młodych studentek i licealistek jesteś za stary. Normiki mieli szaleństwa, przygody, teraz mają fajną i ułożoną rodzinę a ty nie miałeś i nie masz nic. OVER.
#przegryw #blackpill #agepill #depresja
#przegryw #blackpill #agepill #depresja
źródło: comment_1671199100ZA80enmKzxfOrh3hP8XaoU.jpg
Pobierz- 8
@Kreek: Przecież nikt ci nie broni korzystać z usług oferowanych na roksa i escort.
Gdy ciśnienie puści dużo łatwiej zawiera się znajomości z kobietami ale roksa i tak wychodzi taniej :D
A co do zakładania rodziny jak nie masz hajsu w nadmiarze to lepiej się za to nie brać bo tylko dziecku krzywdę zrobisz.
Gdy ciśnienie puści dużo łatwiej zawiera się znajomości z kobietami ale roksa i tak wychodzi taniej :D
A co do zakładania rodziny jak nie masz hajsu w nadmiarze to lepiej się za to nie brać bo tylko dziecku krzywdę zrobisz.
@Supprah: Tak julka tes mam 12 lat i chce zosfac twoim przyjacielem
#anonimowemirkowyznania
Znalezienie jakiejkolwiek dziewczyny (28 lvl here) to dla mnie prawdopodobieństwo jak wygranie w totka, czyli coś prawie że niemożliwego, jakaś abstrakcja totalna. Różowe w pracy się dziwią jakim cudem nie mogę nikogo znaleźć, "przecież to nie jest trudne", "może źle szukam", "coś źle robię". I co ja mam powiedzieć? Chciałbym znaleźć, mam taką potrzebę i próbuje ale nic (PS. jak nie próbuje to też nic). Od dawna poróbuje na #tinder #badoo ale marny odzew, więc po czasie usuwam i tak od nowa. Łatwo im mówić bo same są mężate i znali się od liceum. Gdzie indziej w takim razie szuka się kogoś w XXI wieku jak nie online? W sklepie po pracy gdy robię zakupy spożywcze do domu? Tak samo chodząc samemu do kina, muzeum czy na basen nie udało mi się nikogo przypadkiem poznać. Co mam zagadywać laski na ulicy czy co? Zawsze słyszę 2 skrajności:
- "Teraz poznaje się online, zagadywanie na żywo jest creepy" - w takim razie nigdy nikogo nie poznam bo na apkach randkowych jest tragedia
- "Na apkach randkowych siedzą tylko zdegenerowane laski, wyjdź do ludzi" - no to wychodzę do pracy, do sklepu, do kina, na wystawę i co dalej? Nigdy nikogo w ten sposób nie poznałem
#tinder #badoo #podrywajzwykopem #randki #singiel #single #rozowepaski #niebieskiepaski #zwiazki #relacje #blackpill #redpill #pua #tfwnogf #samotnosc #depresja #przemyslenia #milosc #wykop30plus #wykop30club #agepill #przegryw
Znalezienie jakiejkolwiek dziewczyny (28 lvl here) to dla mnie prawdopodobieństwo jak wygranie w totka, czyli coś prawie że niemożliwego, jakaś abstrakcja totalna. Różowe w pracy się dziwią jakim cudem nie mogę nikogo znaleźć, "przecież to nie jest trudne", "może źle szukam", "coś źle robię". I co ja mam powiedzieć? Chciałbym znaleźć, mam taką potrzebę i próbuje ale nic (PS. jak nie próbuje to też nic). Od dawna poróbuje na #tinder #badoo ale marny odzew, więc po czasie usuwam i tak od nowa. Łatwo im mówić bo same są mężate i znali się od liceum. Gdzie indziej w takim razie szuka się kogoś w XXI wieku jak nie online? W sklepie po pracy gdy robię zakupy spożywcze do domu? Tak samo chodząc samemu do kina, muzeum czy na basen nie udało mi się nikogo przypadkiem poznać. Co mam zagadywać laski na ulicy czy co? Zawsze słyszę 2 skrajności:
- "Teraz poznaje się online, zagadywanie na żywo jest creepy" - w takim razie nigdy nikogo nie poznam bo na apkach randkowych jest tragedia
- "Na apkach randkowych siedzą tylko zdegenerowane laski, wyjdź do ludzi" - no to wychodzę do pracy, do sklepu, do kina, na wystawę i co dalej? Nigdy nikogo w ten sposób nie poznałem
#tinder #badoo #podrywajzwykopem #randki #singiel #single #rozowepaski #niebieskiepaski #zwiazki #relacje #blackpill #redpill #pua #tfwnogf #samotnosc #depresja #przemyslenia #milosc #wykop30plus #wykop30club #agepill #przegryw
źródło: comment_1671190665cCmi9hFCHCqeWdwkWmIyya.jpg
Pobierz- 123
SilnaKrowa:
No tak, bo one wystarczy, że wyjdą na ulicę, do klubu wejdą na tindera i już mają rzeszę spermiarzy do wyboru do koloru (do koloru co raz częściej). Syty głodnego nie zrozumie. Gadanie z różowymi na ten temat to jak rozmowa ze ślepym o kolorach.
Różowe w pracy się dziwią jakim cudem nie mogę nikogo znaleźć
No tak, bo one wystarczy, że wyjdą na ulicę, do klubu wejdą na tindera i już mają rzeszę spermiarzy do wyboru do koloru (do koloru co raz częściej). Syty głodnego nie zrozumie. Gadanie z różowymi na ten temat to jak rozmowa ze ślepym o kolorach.
"Na apkach randkowych siedzą tylko zdegenerowane laski, wyjdź do ludzi"
@AnonimoweMirkoWyznania: Trochę w tonie "Tinder to nie rzeczywistość/prawdziwe życie". Szkoda tylko, że laski, które codziennie mijasz na ulicy/z którymi pracujesz itd. to użytkowniczki tego tindera i innych. Prawda jest taka, że dzisiaj jak nie jesteś przystojny to ani na żywo ani przez internet nikogo nie poznasz. Zagadywanie w realu to no-no i cringe. Co innego jakby to byla dziewczyna ze
Ehhhh jeszcze tylko jutro, poudawać że żarty kołchoźników są śmieszne, ale i tak właściwie przesiedzieć 8 godzin w milczeniu, bo i tak nie ma wspólnych tematów do rozmów, a jak już jest to coś w stylu "no anon zoba jaka fajna wiertarka makita kurła" itp. ja tylko przytakuję, bo to dla mnie narzędzie jak narzędzie i #!$%@? mnie obchodzi czy to makita, milwaukee czy inny parkinson z lidla Ehhhh nie wiem po
źródło: comment_1671139064QauxyR2ezgwiPzNxHy5uHK.jpg
Pobierz@HausHagenbeck: Kabushiki-gaisha Makita japońska firma. Masz w kołchozie znawcę kultury wschodniej. Spytaj go jakie hinskie bajki lubi xd




























#depresja #samotnosc
źródło: comment_1671287866jU72h8VKqFSG64L0vKbFgH.jpg
Pobierz