Doskwiera mi samotność. Mam 32 lata i nie ożeniłem się. Nie mam aktualnie prawie w ogóle znajomych. Tak długo jestem w tym niekorzystnym dla psychiki stanie, że czuję iż kompletnie zdziwaczałem. Nie pamiętam kiedy się roześmiałem na przykład z radości (serio). Chciałbym poznać jakichś dwóch znajomych i sobie z nimi czasem wieczorem pogadać, ale nawet nie wiem gdzie. Szczerze wam powiem, że gdyby nie Biblia (ja akurat wierzę), to już dawno byłby

vlad_impaler





