Analizując sprawy związane z KSeF dostrzegłem niepokojące zjawisko - o ile praktycznie każdy program komercyjny, który ten system implementuje ma dostępny kod źródłowy
to rządowa aplikacja webowa już takiego kodu nie ma.. source mapy są sprytnie pousuwane ale nawet próba pobrania całego "zminifikowanego" frontendu (np. narzędziem "getfrontend") kończy się banem całego IP (i to w dodatku o tym komu uniemożliwić korzystanie z tego systemu decyduje jakiś zagraniczny podmiot..)
to rządowa aplikacja webowa już takiego kodu nie ma.. source mapy są sprytnie pousuwane ale nawet próba pobrania całego "zminifikowanego" frontendu (np. narzędziem "getfrontend") kończy się banem całego IP (i to w dodatku o tym komu uniemożliwić korzystanie z tego systemu decyduje jakiś zagraniczny podmiot..)

































#programowanie
Komentarz usunięty przez autora Wpisu