mój ojciec za komuny jeździł do włoch. w sumie wyjazd na zachód był wtedy utrudniony, ale kawał s-------a z niego, więc za paszport sprzedał pewnie całą rodzinę. 13 maja 1981 roku był akurat na watykanie zobaczy tego słynnego jana pawła II. na miejscu jakiś obłąkany turas spytał się go łamaną angielszczyzną

który to stanisław dziwisz?

ojciec jest jaki jest, ale to śmieszek zawadiaka i odpowiada

a ten dostojnik w białym ubranku i białej
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@SupremePepe: Nie przesadzaj, do Włoch się aż tak trudno nie jeździło, bo prowadziliśmy z nimi handel (oni nam małego fiata, my im kaloryfery;)). Sporo ludzi się na handlu złotem za PRLu dorobiło.
  • Odpowiedz
@Dorciqch: jakoś było. Dalej mała gorączkuje zapowiada się wizyta w sobotę u lekarza. Yh dzieci to małe aniołki a to my rodzice martwimy się za wszystkie czasy. ( ͡° ʖ̯ ͡°)
  • Odpowiedz
matka wysłała ojca po zakupy, wrócił po 30 minutach z marketu. wyciąga powoli wszystkie produkty i na koniec robi taką skruszoną minę "no i wiertarkę sobie kupiłem", potem zaczyna wymieniać wszystkie jej pozytywne aspekty. opowiada jak była tania, ile lat będzie mu służyła i jaka to jest niezbędna. zachwala wiertarkę a z każdym słowem robi się coraz bardziej pewny siebie i podekscytowany. gdy już razem z matką wyszliśmy z kuchni mając dość
  • 32
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach