Od trzech dni co kilka godzin leje mi się krew z nosa, (tak konkretnie, jak tamuję dziurki w nosie to czuję jak mi to wszystko zatokami spływa i nie jest to przyjemne), jako że jestem na stażu, godziny pracy 9-17 + dojazdy to nie mam jak iść do rodzinnego po skierowanie i następnie do laryngologa. Poszedłem więc dzisiaj po robocie koło 18 do szpitala na pogotowie z myślą, że
- konto usunięte
- Nobody
- Thilers
- konto usunięte
- Funky666
- +29 innych



































Piszę w część dalszą wpisu sprzed 2 dni tzn. http://www.wykop.pl/wpis/13367339/gorzkiezale-999-nfz-od-trzech-dni-co-kilka-godzin-/
Tak jak przypuszczałem, wczoraj kilka razy mi się jeszcze krew puściła z nosa. Na wieczór jak już nie bardzo dawałem radę tamować to pozwoliłem niech trochę spłynie do umywalki, może pomoże, jednak po chwili w głowie miałem takie fale Dunaju, jak po 0,5 l wódy, i jedyne co dałem radę zrobić to na łóżko i spać. Dzisiaj rano