Przy ostatnim seansie kewina uświadomiłem sobie że tak bardzo lubię ten film ze względu na to że utożsamiam się z głównym bohaterem, przynajmniej z tej pierwszej części filmu. Też nienawidzę swojej rodziny, też obrywało mi się od rodziców, też byłem udupiany przez starsze rodzeństwo. Obudzić się tak jednego dnia bez nich jako młody szczyl to byłoby marzenie. Jeszcze trochę hajsu ze świnki - skarbonki buzza i można żyć.
Teraz oczywiście już jestem
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

( ͡° ͜ʖ ͡°)

Podczas krótkiego okienka w latach 1950-51 dzieci mogły otrzymać Laboratorium Energii Atomowej Gilberta U-238 – zestaw umożliwiający im przeprowadzanie reakcji jądrowych w domu przy użyciu REALNEGO MATERIAŁU
Został usunięty z półek w 1951 roku.

#swieta #prezent #pomyslnaprezent #energetyka #fizyka #chemia #edukacja #nauka #ciekawostki #historia
missolza - ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Podczas krótkiego okienka w latach 1950-51 dzieci mogły otr...

źródło: comment_16719121805XCQTeJ8ysyK9m1z8ypC3r.jpg

Pobierz
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Ale to były piekne czasy :) kazda postac miala swoj charakter :)
A tytułowa Dr Quinn najlepsza. Nie trzeba było durnej mody na taki serial, gdzie głowną rolą jest kobieta, ktora wykonuje męski zawód w męskim świecie.

Ciekawostka: Joe Lando (Sully) jest 10 lat mlodszy od Jane Seymur ;)
#seriale #dziecinstwo #nostalgia #drquinn
Czyste_Buty - Ale to były piekne czasy :) kazda postac miala swoj charakter :) 
A tyt...
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania:
Biedni i niewykształceni rodzice mogą dobrze wychować dziecko. Chodzi o ogarnięcie emocjonalne. Mieć ogarniętych emocjonalnie rodziców to jak wygrać życie. Ich dziecko uczy się od nich poprawnych reakcji na drugiego człowieka, wie że jest kochane, zyskuje zdrową pewność siebie... Dzieciństwo pełne takich doświadczeń jest bezcenne i stanowi solidny fundament do odnoszenia sukcesów w dalszym życiu, na każdym polu.
  • Odpowiedz
Osiedlowe miejsce spotkań, jeśli kogoś nie było w domu, na boisku szkolnym nie grał w kosza/piłkę.
Było duże prawdopodobieństwo, że skombinował sobie kasę na żeton, albo poszedł oglądać jakiegoś wyjadacza, który na jednym kredycie potrafi przejść np. Ghost and Goblins :)
Gdybym miał jakąś wiedze wtedy, że za czas jakiś będę mógł sobie w każdą gre, grać nawet na telefonie komórkowym, ciekawe czy dalej bym tak ochoczo rozlierdalał kieszonkowe na kredyty (
Turbonekro - Osiedlowe miejsce spotkań, jeśli kogoś nie było w domu, na boisku szkoln...

źródło: comment_1671337144gzKHV2vZWsQ3LpRjm7cz4l.jpg

Pobierz
  • 13
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Turbonekro:

I teraz mnie korci, żeby kupić sobie automat z Metal Slug. Tylko nie miałbym gdzie postawić.

Aż sobie przypomniałem moją ostatnią grę na takiej maszynie.
Było to z 10-12 lat temu w przejściu podziemnym starego dworca w Poznaniu. Przechodząc zauważyłem automaty i postanowiłem pyknąć za
  • Odpowiedz
via Wykop Mobilny (Android)
  • 0
Mirki! Właśnie podczas jedzenia cukierka coś mi się przypomniało.

Jakieś 25-30 lat temu była chyba taka zabawa, że się składało papierek po cukierku i później z drugą osobą rzucało nimi jakoś, tylko zasad nie pamiętam. Pradziadek mnie wtedy uczył składać te papierki, ale nie pamiętam dokładnie jak to dokładnie działało i nazwy tej zabawy. Ktoś kojarzy? Czy może to tylko lokalnie w mojej rodzinie takie coś było? ( ͡° ͜ʖ
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@pod_sloncem_szatana: Zgadzam się, że wybór robota był najbardziej wyczekiwanym momentem, choć z drugiej strony Miss Dronio to był chyba pierwszy kontakt z nagością młodego, jeszcze nieskalanego chłopca. A wiadomo, że to ciekawiło dziecko od zawsze.
  • Odpowiedz
RORATY

Nigdy nie byłem osobą wierzącą. Za dzieciaka chodziłem, bo rodzice kazali, po bierzmowaniu z kościołem się pożegnałem.
Jednak roraty w drugiej klasie SP to dla mnie chyba najprzyjemniejsze wspomnienie związane z praktykami kościelnymi.
Pamiętam, że drugoklasiści zaczynali wtedy mszę z mniejszej salki i szli pod ołtarz, gdzie śpiewali trzymając lampiony.
Mama mnie przyprowadziła do tej salki. Jako jedyny nie miałem lampionu, zatem szybko pobiegliśmy do zakrystii, aby jakiś kupić.
rales - RORATY

Nigdy nie byłem osobą wierzącą. Za dzieciaka chodziłem, bo rodzice ...

źródło: comment_1670920840ZCOV5K0ZlEEe2T7PmvLjaU.jpg

Pobierz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

via Wykop Mobilny (Android)
  • 3
Kurła, ale te dzieci teraz dobrze mają. Ciemno a one mogą dalej śmigać na sankach, bo wszystko oświetlone ledami. Wyszedłem sobie teraz, a tu się bawią, ze 20 dzieciaków w te i tamte zasuwa. A my? A my to już powoli się ściemniało i już musieliśmy do domu wracać, bo uja widać było. Jak zjechałes w takich ciemnościach to mogłeś się połamać na jakimś wyboju, którego nie zauważyłeś.

ODDAJCIE MI DZIECIŃSTWO SKUHWYSYNY
Mega_Smieszek - Kurła, ale te dzieci teraz dobrze mają. Ciemno a one mogą dalej śmiga...

źródło: comment_16708625500schYdusoqJTeG2f4gT2Aj.jpg

Pobierz
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Mega_Smieszek: Ja uważam odwrotnie. W moim rejonie to o którejkolwiek godzinie bym nie poszedł na górkę za dzieciaka to było pełno dziaciaków. Zjeżdżaliśmy do jakieś 20/21.
Wczoraj byłem się przejść o 19 to nie było nikogo....
  • Odpowiedz
#nostalgia #lata90 #zima #dziecinstwo
Zima, choroby, katar i inne przyjemności w domu. W związku z powyższym przypomniałem sobie, że jako dziecko chyba byłem dość dziwny bo... lubiłem chorować. Nie mówię o sytuacji typu szpital itp. ale jakieś przeziębienie, lekka grypka, zapalenie krtani były całkiem spoko.
Po pierwsze przez tydzień nie trzeba było iść do szkoły. W domu jakoś tak milej. Mama biegała do mnie
DocentMarzanek - #nostalgia #lata90 #zima #dziecinstwo 
Zima, choroby, katar i inne ...

źródło: comment_1670834199J7OSilHjXY6qvGqVH4y1z3.jpg

Pobierz
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#dziecinstwo #gry
Mirki, pamiętam że jak byłem mały to mama kupowała mi takie "gry" dla dzieci z gazet. Problem jest taki, że nie bardzo pamiętam co to było, ale były to chyba gry powiązane ze sobą np. kolorowanki itp. (może coś z baśniami?).Jedyne co pamiętam to, że była taka "gra" edukacyjna w której mieszało się kolory i można było zobaczyć co powstanie np. z niebieskiego i żółtego. Pamięta
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach