Myślałem nad kupnem trylogii Tomb Raider po remasterze bo jest po 20 zł ale tam są jakieś zagadki to z moją zdolnością do takich rzeczy tylko bym się wnerwiał. Nigdy nie grałem w żadną część bo jakoś mnie nie ciągnęło do tych gier ale teraz dla retro klimatu i kultowego statusu zachciało się spróbować. Najnowsze części są robione dla debili jak to nowe gry ale one nie mają takiego
Rozumiem, że w dobie globalizacji ludziom zdarza się kibicować jakimś zagranicznym klubom, ale że dwa takie twory znajdujące się ponad dwa tysiące kilometrów od Polski potrafią wprowadzić tubylców w stan zezwierzęcenia i amoku, to jednak fenomen z obszaru psychopatologii. Najlepsze, że chyba niemała część tego towarzystwa to już pryki z pokolenia milenialsów.
@pod_sloncem_szatana: Lecę w poniedziałek do Egiptu, myślałem że sobie jakiś meczyk w kolejnej rundzie na miejscu, może z lokalsami obejrzę i nie będzie mi to jednak dane. Trochę szkoda a wszystkim "wściekłym" z powodu przegranej lub wygranej szczerze współczuję.
@MrFryteczka: Trump i łysy popsuli mi ten mecz. Bo tak ogólnie dobrze życzyłem Amerykanom na turnieju i na pewno w tym meczu byłbym za nimi (nie lubię Belgii), a teraz niesmak zbyt duży.
Zawsze mnie dziwi, że wspominają o tym jednym konkretnym odcinku, który był takiś, srakiś, Fox nałożył bana, bla, bla, bla. Oglądałem ten odcinek za gnoja i szczerze? Były straszniejsze odcinki. Np. ten potwór co wychodził z kibla (przysięgam, że przez miesiące bałem się siadać na sedesie i co chwile wstawałem i patrzyłem czy coś nie wychodzi xD). Pamiętam też odcinek już z późniejszych sezonów, gdzie coś atakowało ludzi i okazało się, że
#mecz #borek #cwiakala Wyskoczyło mi na fb jak cwiąkała wbija w anusa borasowi bez wazeliny, że jest super komentatorem. I jego synonimy i byki, które wali coraz częściej to k---a urok.
To że towarzystwo wzajemnej adoracji to typowy polski dzień powszedni to w sumie nie powinno dziwić. Ale weźcie powiedzcie kto to wymyślił, stwierdził że zajebiste i tego się trzymajmy. Mam na myśli manierę komentatorską która
@kamil-talaga-18 @latajacypingwin: Jak pan Mudżin nie chce usługiwać białemu albo handlować prochami, to pozostaje mu generalnie jedna uznana droga awansu społecznego – latanie za piłeczką. I nie chodzi tylko o kolorowych we Francji. Dla białych piłeczka, i szerzej sport, to zaś pewnie sposób na kanalizację części roszczeń, potrzeb i aspiracji tych mniejszościowych środowisk. Macie tu piłeczkę, polatajcie sobie za nią, jak wam będzie dobrze iść, to zarobicie dużo kasy.
Nie wiem, czy państwo wiecie, ale babcia Alfonsa Dejvisa, kiedy jej brat, Horacy, powiedział, że Alfons zrobi w przyszłości furorę na mieście, odpowiedziała, że mały Alfons woli placek z wiśniami, a nie jagodami, i wtedy Alfons wyskoczył przez okno i strzelił bramkę kolegom na podwórku, a wujek Horacy tylko się uśmiechnął, ale spójrzmy, bo RPA atakuje, taka ciekawosteczka może, ale RPA i niedawny rywal tej reprezentacji Czechy już raz spotkali się na
@Potenrzny_rycesz: Ale ten pan każdy mecz tak komentuje – czy to emocjonujące spotkanie czołowych drużyn, czy to nudny mecz mniej uznanych zespołów. Wpisuje się tym oczywiście ogólnie w obraz polskiego komentarza sportowego (dokładnie piłki nożnej na poziomie reprezentacyjnym), który opiera się na słowotoku. Borek jest bardzo irytujący (też uprawia słowotok), a kiedy występuje w parze z Mielcarskim, uszy więdną, a i tak moim zdaniem przynajmniej zachowuje pewien rytm w komentarzu,
Zagadka: o jakie miasto chodzi i z którego wieku pochodzi ten opis? Dla ułatwienia powiem, że nie chodzi o XVI-wieczny Sandomierz, w ogóle nie chodzi o Sandomierz. Tak, po wklejeniu cytatu w wyszukiwarkę wyskoczy odpowiedź, ale przecież jesteśmy tu pośród uczciwych ludzi, a nie szubrawców, o jakich pisał autor, prawda? (✌゚∀゚)☞
Miasto to zupełnie mi się nie podoba. Mieszkają w nim osoby najróżniejszego pokroju, które pochodzą
Zapraszam miłośników piwnicznej muzyki do samotnej wędrówki za Górę Dväljas. Od momentu umieszczenia tego materiału na The Dungeon Synth Archives na początku czerwca wysłuchałem całości tak lekko ze dwadzieścia razy. W „Jaka to melodia” rozpoznałbym już poszczególne utwory po pojedynczych, wyizolowanych dźwiękach. Dzieło to melancholijne i ponure, ale bynajmniej nie jednostajne, bo każdy utwór wnosi do całości – miejscami bardzo melodyjnej – coś swojego. Sprawdza się i w kontemplacji sufitu oraz swojego
#film #filmnawieczor #horrory