Słowo "przedsiębiorca" jest dla mnie w Polsce synonimem słów "cwaniak", "krętacz", "oszust", "wyzyskiwacz". I nie jestem jedyny z takimi skojarzeniami. Niestety solidnie sobie rodzimi biznesmeni na taki pogląd zapracowali. Ciekawe jak to jest w krajach cywilizowanych i rozwiniętych, czy tam przedsiębiorca kojarzy się pozytywnie.

#polska #biznes #przedsiebiorczosc #przemyslenia
  • 94
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#praca #pieniadze #biznes Mój przełożony denerwuje się, że ja się nie stresuje w pracy a niby dlaczego miałbym się stresować zarabiając 4200 netto miesięcznie?

Czy mój przełożony jest nienormalny?

  • Tak 80.3% (49)
  • Nie 11.5% (7)
  • Nie wiem 8.2% (5)

Oddanych głosów: 61

  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Warszawa. Typowe blokowisko czy osiedle deweloperskie. Fryzjer męski. Na blokowisku nazywa się "u Marty", na deweloperce "Barber's Scissors". W obu nie ostrzyżesz się, jeśli nie umówisz się telefonicznie (u Marty) lub przez apkę (u Barbera). Nie da się po prostu tak z ulicy wejść, usiąść na fotelu lub poczekać w kolejce i się ostrzyc. Trzeba się umawiać na dzień i godzinę. Głupie to strasznie. A później płaku płaku, że drobne usługi bankrutują.
  • 72
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 641
@nobon: ja akurat nie słyszałem jeszcze żeby fryzjer zbankrutował w ostatnich latach, to bardzo dochodowe biznesy, zwłaszcza od kiedy im VAT obniżyli. Jakiegoś chochoła chyba stworzyłeś z tymi bankructwami
  • Odpowiedz
@nobon dlaczego niby fryzjer miałby upaść, jeśli ma grafik wypełniony klientami, że nie jest w stanie przyjąć jaśnie wykopka, który przyszedł prosto z ulicy i żąda strzyżenia tu i teraz? Nie potrafisz sobie zaplanować, że potrzebujesz strzyżenia co X czasu?
XXI wiek, już prawie każdy fryzjer/barber posiada Booksy, gdzie 1 kliknięciem się umówisz i zaplanujesz sobie czas, ale dla wykopka to ujma na honorze, że nikt go prosto z ulicy nie
  • Odpowiedz
Zapraszam do ankiety o naukę języków.
W tej chwili:
- angielski C2 (prawie native)
- niemiecki B2
- niderlandzki niby A2, ale ze względu na wcześniejszą znajomość angielskiego i niemieckiego, wydaje się być niemal B1
- ukraiński niby A2, ale ze względu na bliskość do polskiego wydaje się być niemal B1
AdamF_OG - Zapraszam do ankiety o naukę języków.
W tej chwili:
- angielski C2 (prawie...

źródło: sprachen-formatkey-webp-w1280r

Pobierz

Znajomość języków taka jaka wyszczególniona w poście. Co następne rozwijać? Kąt biznesowy (HQ w PL).

  • Różne akcenty, dialekty angielskiego 10.3% (4)
  • niemiecki z B2 na C1 41.0% (16)
  • utwierdzić niderlandzki na stabilne B1 5.1% (2)
  • utwierdzić ukraiński na stabilne B1 12.8% (5)
  • otwarcie na rosyjski (ros. to nie tylko Rosja) 2.6% (1)
  • otwarcie na czeski 2.6% (1)
  • otwarcie na któryś język skandynawski 2.6% (1)
  • j. romański: it. z A1 na A2, albo franc. / rum. A1 5.1% (2)
  • wprowadzenie / elementy Schweizerdeutsch 10.3% (4)
  • inne (co?) 7.7% (3)

Oddanych głosów: 39

  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

w kontekście biznesów międzynarodowych.


@AdamF_OG: wypadałoby to jakoś bardziej sprecyzować, ale pragmatycznie z listy to chyba tylko niemiecki, a potem możesz się bawić wedle stopnia zainteresowania.
  • Odpowiedz
Są tu jakieś mirasy znające się na rozkręcaniu startupów?
Zrobiłem MVP job boardu dla IT, który wylicza (model AI) score kandydata bazujący na jego profilu i treści ogłoszenia - czyli wchodzisz w ofertę, i zanim zdecydujesz czy aplikować czy nie, sprawdzasz szybko czy w ogóle jest szansa że firma kliknie w Twój profil. Firmy z kolei mając listę kandydatów mogą sobie odfiltrować tych z niskim score. Aplikowanie uproszczone do minimum - klikasz
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Podoba mi sie pomysł i podejście, na tym tagu to ciężko o tak fajny konkret. Jakbym znał się na marketingu to bym wszedł w to, ale że się nie znam to mogę co najwyżej życzyć powodzenia :)
  • Odpowiedz
Czy ktoś kto posiada odpowiednią wiedzę - z doświadczenia własnego lub innych - może mi odpowiedzieć
dlaczego gastronomia jest tak droga?
O co k***a chodzi, że za jakąś gównianą zapiekankę z ziemniaka, zawierającą odrobinę śmietany, sera i boczku trzeba zapłacić 25 zł, podczas gdy koszt składników tego dania zamyka się w niecałych 5 PLN.

Z czego to wynika?
Czy koszta prowadzenia lokalu są tak drogie, czy to efekt polskiej szkoły biznesu, a może po trosze
  • 38
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@sberatel:

a myślisz że koszt to tylko te składniki? Pomyśl trochę. Wynajem lokalu, pensja pracownika, prąd, gaz, podatki, maszyny itd. I nagle musisz zarobić kilkanaście tysięcy by nie dopłacać do interesu.


Które z wymienionych jest droższe w Polsce niż na zachodzie Europy? Płace niższe, wynajem lokalu tańszy, podatki niższe, energia porównywalna, nie wiem jak z maszynami do robienia zapiekanek z ziemniakiem, może to one tak pompują ceny u nas xd
  • Odpowiedz