Mózg tak ugotowany, że postanowiłem się podzielić. Ustawiłem sobie kiedyś dla beki w bloku w Sosnowcu nazwę sieci wifi jak na obrazku, tj. Częstochowa oddalona o jakieś 60 km.
Dziś jak mnie nie było, pisze do mnie Somsiąd, że jest akcja - policja chodzi od mieszkania do mieszkania i szuka czyja to sieć i prosi żeby mieszkańców nie straszyć. Okazało się, że jakaś madka zadzwoniła na policję, że jej bombelki napromieniowuje 5G.
Dziś jak mnie nie było, pisze do mnie Somsiąd, że jest akcja - policja chodzi od mieszkania do mieszkania i szuka czyja to sieć i prosi żeby mieszkańców nie straszyć. Okazało się, że jakaś madka zadzwoniła na policję, że jej bombelki napromieniowuje 5G.

























Skracając wywód, wyszło, że najlepsza teoria współpracy w relacjach długoterminowych (zwana z ang. "Tit for Tat", czyli "wet za wet") zakłada bycie od razu miłym (współpracującym), który odpowiada złem na zło, czyli oddaje, ale
Jezus nie optymalizował wyniku, nauczał "nadstaw drugi policzek" czyli jednak na zło odpowiedz dobrem :)
a z "tit for tat" to racja - kiedyś zrobili konkurs na najepszy algorytm który w długiej rozgrywce zdobędzie najwięcej punktów, różni profesorowie nadsyłali jakieś wymyślne cuda, a na końcu i tak wygrał tit for tat
@heniek_8: "Kończ waść, wstydu oszczędź" 2.0
Doczytaj sobie o co chodziło z tym policzkiem. O uderzaniu wierzchem dłoni i kulturze panującej w miejscu gdzie żył Jezus 2000 lat temu. Możesz się zdziwić