Muszę podzielić się pewnymi przemyśleniami.
Od zakończenia relacji mija już prawie pół roku. Nadal trochę cierpię i jest to wręcz śmiesznie bo sama relacja trwała tylko 5 miesięcy. Ale zakochany byłem strasznie.
I pomimo, że nadal tęsknie (chociaż jest już dużo lepiej niż na początku) to niesamowite jakiego kopa dało mi to rozstanie. Zmieniłem pracę, mieszkanie, oddaliłem od siebie toksycznych znajomych, zacząłem chodzić na lekcje tańca, o których zawsze marzyłem. Zacząłem chodzić na psychoterapię,
Od zakończenia relacji mija już prawie pół roku. Nadal trochę cierpię i jest to wręcz śmiesznie bo sama relacja trwała tylko 5 miesięcy. Ale zakochany byłem strasznie.
I pomimo, że nadal tęsknie (chociaż jest już dużo lepiej niż na początku) to niesamowite jakiego kopa dało mi to rozstanie. Zmieniłem pracę, mieszkanie, oddaliłem od siebie toksycznych znajomych, zacząłem chodzić na lekcje tańca, o których zawsze marzyłem. Zacząłem chodzić na psychoterapię,


























No i twoja kolej się właśnie skończyła, zajmij się czymś innym.
Jeśli coś się psuje to obie osoby powinny starać się to naprawić jak najszybciej i rozwijać związek dalej.
Gdyby mi facet powiedział, że chce "przerwy" to z miejsca bym pomyślała, że już po związku i gość mnie nie kocha.