Zauważa ktoś postępujące zidiocenie wszystkiego, a co za tym idzie coraz większy problem z załatwieniem czegokolwiek nie wpasującego się w schemat zaprogramowanego AI Asystenta lub instrukcji dla przygłupiej Karynki z infolinii?
Weźmy chociażby reklamacje. Wszyscy sprzedają coraz większy shit za coraz większe pieniądze. Jak przychodzi do reklamacji, to zaczynają się schody pod górę. Albo przebijanie się przez debilne boty (bankowość tu króluje) albo przekazywanie od






























Wyobraźcie sobie, że idziecie do sklepu Mediaexpert złożyć reklamację. Pracownik bierze dokument, przybija pieczątkę i podpisuje go jako:
„Potwierdzenie przyjęcia reklamacji przez sklep”. Brzmi jednoznacznie? No właśnie... niekoniecznie.
Mija 14 dni. Sklep milczy. Po upływie terminu pytam więc, kiedy zostanie zrealizowana reklamacja. I wtedy dowiaduję się, że... to wcale nie była reklamacja. To było odwołanie. A skoro to było odwołanie, to ich
źródło: e
PobierzCzy dokument podpisany przez sklep jako „Potwierdzenie przyjęcia reklamacji przez sklep” oznacza: