Największym s-------e3ni3m naszych czasów jest chyba to, że istnieje jakiś "wymóg" brania osoby towarzyszącej na weselu. W czasach naszych rodziców panny i kawalerowie właśnie szli na wesele by kogoś poznać, a teraz każdy przychodzi w towarzystwie osoby towarzyszącej której też musi poświęcać uwagę i tak szansa poznania kogoś na weselu drastycznie maleje. W przeciwieństwie do sytuacji gdy przychodzimy sami i widzimy kto też przyszedł sam. Oczywiście zaraz jakiś wychodek umoralniacz mi tu

Polnischefuhrer







