No i o to właśnie mi chodziło.Schudłem z 78 do 73,5 kg w dwa i pół miesiąca.Bez diety jedząc śmieciowe żarcie.Ja miałem do mojego odchudzania cyniczny stosunek-schudłem tylko i wyłącznie po to,żeby jednorazowo wcisnąć dupę w garnitur,a po fakcie sobie z powrotem elegancko przytyłem do 76 kg.
Myślę,że wystarczyło zrobić tylko 2 rzeczy-nie przekraczać liczby kalorii-półtora miesiąca miałem 1800 ale nie byłem zadowolony z efektów więc kolejny miesiąc jechałem na 1500 kcal
@BajerOp: @pracze-odrzenskie: brednie
Odchudzić sie mozna amfetaminą i co z tego?
Liczenie kalorii to krotkotrwaly efekt i szybko wrocisz do starych nawykow i wagi.

Gowno prawda - nie mozna zrec co sie chce bo kaloria nie jest rowna kalorii co wiadomo od kilkunastu lat. Napisz za pol roku, rok ile wazysz jedząc smieci xD
@Kasahara: ja też mam znacznie mniejsze. Przynajmniej na razie. Ale jestem jeszcze ulany, więc zobaczymy. Od kilku dni coś się gorzej zrobiło, pewnie przez stres bo silownie zamknięte. Podświadomie mnie to chyba boli w mózg ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Sam nie wiem od czego to zależy. Bo w tamtym roku to naprawdę aż mi się płakać z głodu chciało. A teraz jest na codzień co najwyżej spory
Pamiętnik odchudzania

Wracam po urlopie. Z jedzeniem nie było tragedii, wiadomo, że było trochę alkoholu i ciut więcej jedzenia, ale też dużo zwiedzania i waga dziś pokazała 300g więcej niż we wtorek, ale może to mieć też związek z cyklem menstruacyjnym, więc się nie przejmuję.
A od dziś wracam do diety, liczenia kcal i #pamietnikodchudzania

Śniadanie, godz. 11:
Tofucznica, 2 kromki z hummusem, pasztetem weg. i pastą pomidorową + warzywka i kawałek
Mirki i Mirabelki, pijcie ze mną kompot(bez cukru) udało mi się zrzucić 20kg w niecałe 5 miesięcy, kolejna bariera pękła, jestem z siebie dumny! Nie dość że chudnę to robię cały czas robię formę, zakochałem się w treningu siłowym, na szczęście zafundowałem sobie mini siłownię w domu, więc żadne zakazy mi nie straszne! Nie dość że sylwetka mi się mega zmienia, to jeszcze czuję się jakby 10 lat młodszy, nie chodzę zamulony,
źródło: comment_1602915099RwWbWjU4RRU1MQueaYiIVh.jpg
Rozdaje bo nie używam - wszystko sprawne, użyteczne, nawet zadbane (pas prawie ogóle nie używany)

- Pas proud
- Owijki na nadgarstki monstera
- Neopreny monstera czerwone rozmiar L
- Może jeszcze paski pround jak drugi znajdę

Zasady

- Jeśli lubisz mnie lub informacje o treningu, diecie, suplementach, dopingu śledź mój IG - https://www.instagram.com/fullborsukworkout/ lub obserwuj tag #fullborsukworkout albo sam profil na wykopie https://www.wykop.pl/ludzie/Kasahara/ - nie jest to obowiązkowe, nie cisnę nigdy
źródło: comment_1602687195dZmvchb9GwPp5aCHmyyf8I.jpg
Dawno się nie odzywałem i pewnie niektórzy z was zdążyli pomyśleć, że kolejny ulaniec zrobił sobie wielkie postanowienie, zrezygnował po jednym dniu i od tygodnia siedzi obżerając się pizzą i cziperkami. Otóż nie, chociaż niestety jestem zmuszony skrócić czas trwania głodówki do 21 dni. Jestem lekko #!$%@?, ale koleżanka zaprosiła mnie jako osobę towarzyszącą, a że jest 8/10 to stwierdziłem że nie ma co tracić okazji.

Przechodząc do meritum:
dzisiaj powoli kończy
@misiafaraona 31 października, dlatego kończę 10 dni wcześniej, żeby sobie zostawić czas na wyjście z głodówki. Spokojnie nie jestem z tych wariatów co robią takie skrajne akcje, a jak coś wypadnie to po 21 dniach bez jedzenia walą schaboszczaka i piją do porzygu bo akurat imprezka wpadła :D
Pamiętnik odchudzania dzień szesnasty.

Śniadanie, godz. 11:30:
2 kromki chleba bialkowego z hummusem i pasztetem wegańskim z sałatą, pomidorem i papryką.

W tzw.międzyczasie kawa.

Lunch, godz. 15:
Placki ziemniaczane z jogurtem z owsem, silken tofu z cukrem waniliowym, malinami i jeżynami.

Kolacja, godz. 18:45:
Makaron Mie, tofu, warzywa, sos teryaki.
Było ostre jak sam szatan i nie obyło się bez łyka mleka owsianego i 2 spekulantiusów.

Całość 2050kcal, W215, T87, B78.
źródło: comment_1602352851b0JDLthDewzAGxuzxHjcaO.jpg
Dziennik odchudzania, dzień piętnasty

Śniadanie godz. 11:
Tofucznica, dwie kromki z awokado, weganskim pasztetem, sałatą, pomidorem i papryką.

Lunch, godz. 15:30:
Skyr waniliowy z nasionami chia, maliny i jeżyny, baton proteinowy, łyżeczka tahini i musu z orzechów ziemnych, kawa.

Kolacja, godz. 18:45:
Wakame, bulgur, kotlet sojowy i dwa korniszony.

Całość 1820, W127, T102, B83.

16k kroków i rekreacyjnie 3km rowerem.

#vegan #weganizm #odchudzanie #chudnijzwykopem #dziennikodchudzania #pamietnikodchudzania #dieta
Ulubiony posiłek na redukcji - budyń proteinowy marchewkowo-jabłkowy

- 150 g marchwi (cukinia lub dynia też da radę)
- 150 g jabłka (tu według nie sprawdzą się też maliny)
- 50 g kaszy mannej lub płatków owsianych
- 50 g WPC
- 25 g budyniu KFD proteinowego (na luzie moze być normalny proch lub skrobia)
- 5-10 g kakao
- słodzik

Marchewkę, jabłko i kasze, płatki i słodzik gotujemy wolno pod przykryciem,
Pamiętnik odchudzania, dzień czternasty.

Śniadanie, godz. 10:45:

2 kromki chleba bialkowego z pasztetem weganskim, ogórkiem i papryką.

Przekąska, godz. 12:
Kawa, 25g czekolady sezamowej Ritter, baton proteinowy.

Lunch, godz. 15:
Skyr waniliowy, banan, borówki, baton proteinowy.

Kolacja, godz. 19:
Bulgur, falafel, pół pomidora, 2 korniszony i kawałek buraka+ sos.

1770kcal, W172, T75, B81.

Aktywność: do pracy rowerem zamiast zbiorkomem- 13km i 8k kroków.

#weganizm #vegan #odchudzanie #chudnijzwykopem #dieta #dziennikodchudzania #madamejochudniecudnie
@Patatina: Akurat wczoraj to nie wiem, jak to się stało :P w pracy mam sporo ruchu, do tego byłam na szybkich zakupach i jakoś tak wyszło.
A kiedy jadę zbiorkomem do pracy, to bez problemu wbijam8k, bo mieszkam na końcu świata i do najbliższej stacji metra mam 15m szybkim krokiem.
Dziennik odchudzania, dzień trzynasty.

Minął tydzień od mojego pierwszego ważenia i waga spadła o całe pół kilograma, z 76,5 na 76.
Dla mnie spoko.

A teraz jedzenie.

Śniadanie, godz. 10:30:
1,5 kromki z awokado, pastą bakłażanową, sałatą, pomidorem i papryką, tofucznica.

Przekąska, godz. 14:
Kakao (Koawach karmel+sól morska, pycha!), 25g sezamowej czekolady Ritter Sport, daktylowa kulka proteinowa, kilka narkowców.
To był pokarm dla duszy

Lunch, godz. 16:
Jogurt naturalny, mandarynka, 2 kulki