Podpierając ściany zamiast zdobywać wiedzę. Czy to zaplanowany rozkład polskiej ochrony zdrowia?
Na każdej uczelni medycznej w Polsce scenariusz jest ten sam: studenci medycyny stoją pod ścianami, dosłownie i metaforycznie. Tłoczą się w przepełnionych salach, próbując cokolwiek usłyszeć od zmęczonego wykładowcy – o ile w ogóle się jakiś pojawi. W coraz większej liczbie przypadków nie ma kto uczyć przyszłych lekarzy, bo brakuje kadry. A ci lekarze, którzy mogliby uczyć, są na dyżurach, salach
Na każdej uczelni medycznej w Polsce scenariusz jest ten sam: studenci medycyny stoją pod ścianami, dosłownie i metaforycznie. Tłoczą się w przepełnionych salach, próbując cokolwiek usłyszeć od zmęczonego wykładowcy – o ile w ogóle się jakiś pojawi. W coraz większej liczbie przypadków nie ma kto uczyć przyszłych lekarzy, bo brakuje kadry. A ci lekarze, którzy mogliby uczyć, są na dyżurach, salach




















W ostatnich latach w Polsce mamy do czynienia z boomem na kształcenie lekarzy. Kolejne uczelnie – często bez odpowiedniego zaplecza – otwierają kierunki lekarskie. Ministerstwo Zdrowia chwali się wzrostem liczby studentów medycyny. Społeczeństwo z nadzieją spogląda na statystyki: „będzie więcej lekarzy, problem braku kadr się rozwiąże”.
Tylko że to fałszywa nadzieja. Prawda jest bardziej brutalna: masowe kształcenie medyków prowadzi