Wpis z mikrobloga

Spójrzcie sobie na np. budownictwo, na takie politechnice śląskiej jest limitowana do 240 osób na studiach dziennych na rok


@ZdenerwowanyKitku: Ale tr miejscs nie sa ograniczone przez pandtwo, to uczelnia decyduje ile studentow danego koerunku przyjmie , a jak przyjmie za malo to obok pojawi sie druga uczelnia z propozycją tego samego kierunku i powie my ws przyjmiemy. Oczywiscie musi zapewnic kadre, zaplecze itd

Na medycynie masz pana panstwo, ktory decyduje ze
  • Odpowiedz
Na medycynie masz pana panstwo, ktory decyduje ze w calej polsce studia medyczne mozne rozpoczac 6000 dziennie osob (podziekujmy pis bo niedawno to bylo 4000) i 3200 zaocznie.


@Remington92-: Ale to właśnie tak nie działa. To jest dokładnie tak jak na innych uczelniach tylko, że tutaj ludzie stwierdzili że jak uczelnia ma pojemność X na lekarski to są limity, a jak inna uczelnia ma pojemnośc X na inny kierunek to
  • Odpowiedz
@Remington92-: Te limity i tak na dzień dzisiejszy mają charakter martwy, bo obecnie szkolimy juz za dużo lekarzy w stosunku do potrzeb. Obecne braki wynikają głównie z tego, że brakuje lekarzy specjalistów, a wyszkolenie lekarza specjalisty od pójscia na studia to najszybciej od 11 do 15 lat zależnie od wybranej specjalizacji, reasumując w wyniku zwiększonych nabórów po 2015 jeszcze nikt z tych osób nie ma tytutłu specjalisty.

A jak zglosi
  • Odpowiedz
Obecne braki wynikają głównie z tego, że brakuje lekarzy specjalistów, a wyszkolenie lekarza specjalisty od pójscia na studia to najszybciej od 11 do 15 lat zależnie od wybranej specjalizacji


@Furox: Jedyny sposob zeby uzupelnic braki specjalistow jest szkolenie najpierw zwyklych lekarzy.

reasumując w wyniku zwiększonych nabórów po 2015 jeszcze nikt z tych osób nie ma tytutłu specjalisty.


@Furox: Czyli mamy ich nie szkolic zeby za 10 lat nadal
  • Odpowiedz
@Remington92-: Nie, nie rozumiesz. Obecnie szkolimy już na tyle wystarczająco osób, że dalsze zwiększanie naboru nie ma sensu. Doprowadzi tylko do sytuacji jaka była w Hiszpanii, gdzie kraj ten przez nadmierną podaż lekarzy doprowadził do sytuacji gdzie de facto szkolił ich dla nich innych krajów, a nie o to chodzi by tak drogi w wyszkoleniu pracownik uciekał do innego kraju. Nie mówię tu o zmniejszaniu naborów, a o dalszym jego
  • Odpowiedz
@Furox: Problemem jest też system. B2B w medycynie czy IT to powiedzmy sobie szczerze sytuacja patologia. W medycynie szczególnie bo to połączenie sektorów prywatnych i publicznych, które się przenikają, a nie powinny z powodu konfliktu interesów. Wynika przede wszystkim z braku specjalistów. Gdybyśmy mieli taki system jak w Niemczech, gdzie lekarz zarabia pewną krotność mediany czy średniej krajowej na UoP za jeden etat, a możliwości prowadzenia prywatnej praktyki są ograniczone
  • Odpowiedz
@Pharos: Zgadzam się. Ten proceder rzeczywiście występuję i nie będziemy się tu oszukiwać, ale dotyczy przede wszystkim specjalizacji zabiegowych. W przypadku specjalizacji niezabiegowych, szczególnie tych gdzie w prywacie pacjenci przychodzą raczej z problemami względnie błahymi, bardzo rzadko wymagającymi hospitalizacji, takiego procederu prawie nie ma. Sam jestem w trakcie takiej specjalizacji i wiem, że moi koledzy specjaliści po fachu trzymają etaty w szpitalu tylko dlatego by mieć pewność zatrudnienia i środki
  • Odpowiedz