Czy są jakieś aplikacje wspomagające czytanie książek drukowanych w oryginalnym języku z opcją tłumaczenia? Ogólnie prawie wszystko rozumiem, ale jakieś pojedyncze zwroty chętnie bym przetłumaczył po przeczytaniu danej strony. Oczywiście mogę wpisywać w słownik online, ale to bardzo czasochłonne. Alternatywą jest też skanowanie obrazem w Google Tłumacz, ale wtedy z kolei tłumaczy się wszystko, co jest niepotrzebne.

Docelowo najfajniej by było, że kieruję obiektyw na stronę, a potem jeśli chcę to zaznaczam
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Nie znam nic takiego. I wątpię w istnienie, bo widzę brak sensu - wpisanie słowa do apki słownikowej na pewno jest szybsze i wygodniejsze niż złapanie kadru, ostrości i zaznaczenie konkretnego wyrazu.

Ale jeśli nie znajdziesz, to wołaj!
  • Odpowiedz
Mircy, mój tato narzekał przez wiele lat, że słabo zna angielski, który ostatnio ćwiczył w ogólniaku, czy na studiach jakieś 40 lat temu. Miesiąc temu pokazałem mu #duolingo i wsiąkł na maksa, nadusza lekcje w każdej wolnej chwili, podejrzewam że około 1,5-2h dziennie na to poświęca. Jestem dumny z niego i trzymam kciuki, bardzo chciałbym żeby faktycznie dało mu to efekt, na którym najbardziej mu zależy - zdolność do samodzielnego
  • 14
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@KikU:

Korystałem jeszcze z Babbel i uważam, że ta aplikacja jest ciekawsza. Ma lepiej poukładane lekkcje, gramatyka jest lepiej wyjaśniana i lepiej wkomponowana w naukę.
Pod tym kątem Duolingo jest słabe. Ot - przed każdym 'unitem' (unit składa się z około 50 lekcji) jest mały przewodnik wyjasniajacy co od względem gramatyki będzie w danym unicie wykorzystane. Ale te przewodniki są przeciętne (przynajmniej w nauce hiszpanskiego, nie wiem jak angielski). Babbel robi
  • Odpowiedz
@30062018: a może "all the sins of the whole world"?

Nie przytoczę żadnej konkretnej reguły, ale to mi jakoś tak subiektywnie brzmi bardziej naturalnie dla ucha niż obie propozycje

edit: ale jak to ma być tatuaż to potwierdź to niezależnie z więcej niż jednym wiarygodnym i wykształconym nativem ( ͡ ͜ʖ ͡)
  • Odpowiedz
Pseudoanglicyzm to wyraz, który jest uznawany za zapożyczenie z języka angielskiego przez użytkowników innego języka, podczas gdy rodzimi użytkownicy angielszczyzny (native speakers) nie używają tego wyrazu w takim znaczeniu lub w takiej postaci.

Zapraszam przy okazji na soszjale i dzięki za każdy follow: Facebook | Instagram | YouTube

#angielski #angielskizwykopem #szkolastandard #gramatyka #jezykangielski #nauka #gruparatowaniapoziomu
PalNick - Pseudoanglicyzm to wyraz, który jest uznawany za zapożyczenie z języka angi...

źródło: pseudo

Pobierz
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@RakCebulak @efceka „zaczyna się” tzn wymawiamy je od samogłoski np będzie „an hour” a nie „a hour” bo wymawiając pomijamy pierwszą spółgłoskę
dodatkowo „y” jest w języku angielskim spółgłoską więc będziemy mieli np „a year” a nie „an year”
  • Odpowiedz
@PalNick: Przy takich grafikach to przydałoby się pod spodem dodać tłumaczenia. Geografię lubię, a i tak wielu rzeczy nie potrafię przetłumaczyć, bo nie mam pojęcia nawet po polsku co jak się nazywa.
  • Odpowiedz
Przy takich grafikach to przydałoby się pod spodem dodać tłumaczenia. Geografię lubię, a i tak wielu rzeczy nie potrafię przetłumaczyć, bo nie mam pojęcia nawet po polsku co jak się nazywa.


@marian1881: Serio nie wiesz co to jest plaża?

( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz