Duzo osob mowi, ze ludzie dzisiaj cierpia na depresje tak samo jak cierpiano 20, 50, x... lat temu i jedyna roznica jest taka, ze dzisiaj sie o tym wiecej mowi.
Caly czas siedzi we mnie takie dziwne przekonanie, ze mimo wszystko obecne czasy i okres jest pod tym katem wyjatkowo dla ludzi bardziej nieprzyjazny. Ze nakladaja sie tutaj dwa warianty:
1. Lamanie "tabu" rozmawiania o depresji (i innych przypadlosciach), czyli to o
@gaiden: > Bardzo ciezko mi uwierzyc w to, ze ludzie beda tak samo cierpiec za 100 lat. Mam wrazenie, ze bedzie duzo gorzej. Skala cierpienia bedzie sie zwiekszac, nawet (albo zwlaszcza) jezeli bedziemy dazyc do tej przyslowiowej i utopijnej eliminacji wojen, glodu itd. Ale prawde mowiac, nawet to nie bedzie mialo jakiegos szczegolnego znaczenia - wiekszym powodem bedzie tu rozszerzenie korporacjonizmu z nieodlacznym elementem jeszcze bardziej poglebionej interakcji z technologia
do
via Wykop Mobilny (Android)
  • 17
Nie chce mi się starać. Nie chce mi się działać. Nie patrzę w przyszłość z ekscytacją. W przyszłość patrzę z myślą "Boże, jeszcze całe życie przede mną". Nic mi się nie chce prócz niebycia. Mi się po prostu nie chce żyć. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że obiektywnie nic się takiego nie dzieje. Mam dość dobre życie i całe życie z dobrymi perspektywami przede mną. A mimo wszystko nie chce mi
@Greek_salad: Śląskie na pograniczu z Opolskim, mam kawałek na Górę Św. Anny, często tam bywam co widać po moich wpisach. Lubię tam też przesiadywać, gdy nie ma normictwa. Wątpię, że kojarzysz tutejsze okolice, ale fakt faktem niby zadupie, a ładnie. Odcięci od cywilizacji.
#anonimowemirkowyznania
Cześć.

Minęły 4 miesiące od rozstania z różowym po prawie 10 latach, mamy po 27 lat. Po prostu nam nie wyszło, dużo rzeczy ja źle robiłem, dużo ona. Brak odpowiedniej komunikacji. Rozeszliśmy się w pokoju, bez kłótni.
Mniejsza z tym.

Dalej nie mogę się pozbierać. Chodziłem do terapeuty przez miesiąc, który stwierdził, że mam to wszystko poukładane i nie widzi potrzeby dalszych spotkań chyba, że ja będę czuł taką potrzebę.

W
Jeśli ktoś jest cichym spierdoksem pomimo nawet dobrego wyglądu nie ma szans, żeby coś w życiu osiągnął, bo tkwi już w podświadomości i jest głęboko zakorzenione.Mogę chodzić na siłownie, zwiedzać świat, realizować pasje ale nigdy nie będę dynamiczny i towarzyski.

Z nieśmiałości można jeszcze wyjść zwiększać samoocene i trenowanie rozmów a co jeśli ktoś ma fobie społeczną zakodzenioną z dzieciństwa? Nie ma szans już z tego wyjść No nie ma #!$%@? jedyna
"Czas" jakże dziwne pojęcie. Przecież wczoraj było 5 lat temu, jak to możliwe? co zrobiłeś przez tą chwilę?
- Nic

Czemu?
- To przez przeszłość, chyba przeszłość, to przeszłość wypruła ze mnie poczucie czasu. Tak to przeszłość. PRZESZŁOŚĆ.

Coś się zmieniło w Twoim życiu przez ten "czas"?
- Nic, raczej nic. Wydaje mi się, że się zestarzałem, bardzo się zestarzałem, ale nic przecież takiego nie robiłem.

Jakieś wspomnienia?
- Nie, nie wiem,
źródło: comment_1635022623rwrO0TfLcYChP7ptvuQ0Vh.jpg
W obecnych czasach, mając wiedzę o całej historii ludzkości, o ogromie wszechświata, o niesprawiedliwościach, wyzysku, o tym jak kruche jest życie, jak wiele zależy od przypadku. Depresja jest naturalnym stanem istnienia. Należy ją pielęgnować, wpierać takich ludzi którzy ją mają, mówić im że są wyjątkowi bo dostrzegają ten bezsens, to ciągłą walkę za dopaminą. Gdyby ludzie z depresją stanowili większość, świat byłby lepszym miejscem do życia.

#niepopularnaopinia #takaprawda #depresja
źródło: comment_1635021760urUId5Z4B4MHtoJkkTLN3X.jpg
@PoIand Prawda. Niestety trzeba być wrażliwym i dużo za dużo myśleć. Cierpi się ale też czuje się, że naprawdę się żyje. Powstaje empatia i otwarcie na smutek innych ludzi, chęć do tworzenia pozytywnej energii. Tylko ciężko dać komuś kawałek ciebie jak ludzie pochowani w swych skorupach.
#anonimowemirkowyznania
Chłop ma 32 lata a w sumie jest jak młodziak w gimnazjum. Całe życie bez związków, zero randek, zero pocałunków, czegokolwiek. Niski wzrost 173cm, łysina, okrągła twarz. W całym życiu raz za granicą, ostatnie wakacje 13 lat temu, nigdy nie byłem w klubie, koncercie, nigdy nie tańczyłem. Praca za 3 do ręki, przy biurku, w sumie dość przyjemna ale i tak po opłatach nic nie zostaję a weź to chociaz zbierz
Nie wiem ile jeszcze dam radę tak żyć, oblałem ostatni rok studiów, póki co nie mogę znaleźć pracy, na dodatek jestem aspołeczny, nie mam znajomych nigdy nie miałem dziewczyny ani nie uprawiałem seksu. Przez pandemi jeszcze przytyłem i od roku siedzę w domu przed kompem i wyglądam jak gruby golum. Na dodatek mam rozwalony ząb i nie mam ubezpieczenia, jeszcze wczoraj coś zaczeło mi być tak gorąco w prawym płucu i ciężko
#smiecizglowy epizod 59

Jaki jest wasz cel w życiu? Co was napędza i pozwala przeżywać kolejny dzień? Dlaczego warto żyć?

Teraz to ja was pytam, bo coraz bardziej i bardziej mi to dokucza i męczy. Od lat to słyszę od lekarza, rodziny, dziewczyny etc. I nadal nie mogę go znaleźć, ani nawet nie czuję, że jestem blisko.

Miałem kiedyś cel. Chciałem wynieść się z domu, zamieszkać sam i żyć tak jak chcę.
źródło: comment_1635015720E7gSi5lU08eJC5zF75512V.jpg
@Garztam:

Co was motywuje? Co wam daje frajdę? Co pozwala wam przeżyć kolejny dzień?

Rozrywki, pasje, niezależność, wsparcie różowej. Generalnie nie mam jakiegoś wielkiego celu w życiu w stylu nie wiem odkryć nowy pierwiastek czy polecieć w kosmos. Codzienne małe przyjemności i w miarę stabilna sytuacja życiowa daje mi poczucie bezpieczeństwa i chęć do życia. Bardzo dużą rolę gra tutaj wsparcie najbliższej mi osoby - różowej, i to że wspomaga mnie
By zapomnieć o tym że jest się społecznym śmieciem bez szans na normalne życie potrzeba według mnie dwóch rzeczy. Po pierwsze akceptacji swojej sytuacji, tego że będziesz sam do końca życia i przez to życie żadna kobieta ciebie nie pokocha za to kim jesteś i zaakceptowanie samego siebie jako wadliwej jednostki. Jest to trudne, dla niektórych nawet niemożliwa rzecz ale jest wymagana do tego żeby pozostać przy życiu i nie popełnić magika
źródło: comment_1635014758emeCXnEfEGB6Bj7x26ZEFd.jpg
Czy ktoś jeszcze po rozpadzie związku miał poczucie utraty siły by pchać życie dalej? Półtora roku temu rozpadł się mój pierwszy i jedyny w życiu związek, bardzo kochałem swoją dziewczynę, czułem się przy niej #wygryw , starałem się rozwijać i brać od życia jak najwięcej. W momencie jak zerwała ze mną czas się dla mnie zatrzymał. Zawaliłem ostatni rok licencjatu i go powtarzam teraz, nie byłem na randce ani wakacjach od tamtego
@TMP_2137: W półtora roku miała i zakończyła co najmniej 2 związki, możliwe że 3, bo nie orientuję się aż tak dobrze co u niej już w tym momencie. Ze mną była równo rok, zerwała w rocznicę. Wcześniej dała się poznać jako ciepła, sympatyczna i miła dziewczyna, uwielbiałem tę jej opiekuńczość i ciepło, ale coś się zmieniło. Mówiła, że zrywając ze mną poczuła ulgę, zrywając rok później z jakimś dużo starszym sebkiem