Aktywne Wpisy
lyncz +183
TL;DR:
Pamiętacie moją nówkę sztukę Konę, która zdechła po 700 km, a krakowskie ASO potrzebowało 2 tygodni na ściągnięcie akumulatora? Dziś rano zadzwonili: "Naprawione, można odbierać!". Urwałem się z roboty, przedzierałem przez zakorkowany Kraków ponad godzinę. Odbieram auto, wyjeżdżam za bramę serwisu i... na deskę wjeżdża czerwona ikona braku ładowania xD. Wrócili do punktu wyjścia. Rzuciłem im kluczykami na blat, zrównałem ich procedury z ziemią i zostawiłem tam ten złom.
Wersja dla koneserów korpo-absurdu:
Mirki,
Pamiętacie moją nówkę sztukę Konę, która zdechła po 700 km, a krakowskie ASO potrzebowało 2 tygodni na ściągnięcie akumulatora? Dziś rano zadzwonili: "Naprawione, można odbierać!". Urwałem się z roboty, przedzierałem przez zakorkowany Kraków ponad godzinę. Odbieram auto, wyjeżdżam za bramę serwisu i... na deskę wjeżdża czerwona ikona braku ładowania xD. Wrócili do punktu wyjścia. Rzuciłem im kluczykami na blat, zrównałem ich procedury z ziemią i zostawiłem tam ten złom.
Wersja dla koneserów korpo-absurdu:
Mirki,

dariusz44 +62
#gielda
Wiecie co mi r---------a głowę? To że taki pionek jak jak ma włożone prawie 100k USD w akcje takiego majkrosofta. Wiadomo że na minus, ale nie o to.
Ja, zwykły Darek, mam k---a prawie 400k PLN w akcjach jednej spółki.
W portfelu prawie milion.
Ja, zwykły chłopak z bloku, który pierwsze firmowe buty miał mając lat 16. Jakieś converese’y. A teraz mam takich butów szafę. I wszytko.
Mózg r-------y.
Wiecie co mi r---------a głowę? To że taki pionek jak jak ma włożone prawie 100k USD w akcje takiego majkrosofta. Wiadomo że na minus, ale nie o to.
Ja, zwykły Darek, mam k---a prawie 400k PLN w akcjach jednej spółki.
W portfelu prawie milion.
Ja, zwykły chłopak z bloku, który pierwsze firmowe buty miał mając lat 16. Jakieś converese’y. A teraz mam takich butów szafę. I wszytko.
Mózg r-------y.





Stwierdziłem jednak że skoro już jestem na miejscu to byłoby głupio nie przejechać tej trasy.
Wiedziałem też że łatwo i szybko nie będzie, bo na tej trasie wiatr potrafi wiać bardzo mocno i często zmienia kierunek.
Jednak tego dnia nie było najgorzej. Mimo niewielu godzin snu szło całkiem dobrze i dzięki olbrzymiej motywacji udało mi się ostatecznie dobić do pewnej grupy kolarzy, która jechała podobną do mnie prędkością.
Dalej szło już dużo lepiej, bo jazda w nawet małym peletonie zawsze jest wydajniejsza niż jazda w pojedynkę. Co chwila mijaliśmy mniejsze i większe grupki kolarzy, ale mimo wszystko wysiłek który włożyłem w samotną jazdę skutkował bardzo dużym zmęczeniem pod koniec trasy, do czego doszedł pewnie spory deficyt kaloryczny, bo jeść za bardzo mi się nie chciało.
A trasa wyścigu liczyła ok. 180 km, które pokonałem ze średnią ponad ponad 30 km/h, oczywiście w dużej mierze dzięki jeździe w peletonie. Łącznie z dojazdami wyszło 200 km, ale średnia sporo spadła, m.in. dzięki temu że po wyścigu kumpel (a w zasadzie jego różowy), stwierdził że jedziemy na burgery na samą górę Lozanny... czyli jakieś 150 m do góry, a tam nachylenia po 15% i więcej (。◕‿‿◕。)
Całe zajście jest do zobaczenia w krótkim i dynamicznie zmontowanym filmie: https://youtu.be/HJDMlILtfbU
Dla porównania, trasę wokół tego jeziora jechałem samotnie rok wcześniej w nieco innej modyfikacji, ale wyszło łącznie 208 km ze średnią 26,5 km/h. Wiatr był jednak zdecydowanie bardziej niekorzystny, było też sporo przygód na trasie, i też jest film o tym: https://youtu.be/0F8bDijmXz8
Za oknem zimno i zwykle paskudna zimowa aura, więc fajnie sobie powspominać ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#rower #kolarstwo #szosa #szwajcaria #sport #chwalesie #coolstory
źródło: a9abe0b5-dead-41c9-8d10-c758f88a8b2e
Pobierz