Wpis z mikrobloga

#truestory #studia #zdrowie #coolstory
Przypomniała mi się historia ze studiów o defekcji i higienie.

Mieszkaliśmy w kilka osób w "shared house" - budynek w UK wyglądający jak dom jednorodzinny, podzielony na pokoje z łazienką i czasem aneksem kuchennym + dużą wspólną kuchnią z salonem, wszystko w nim słychać :). Popsuł mi się plastikowym bidet więc po zrobieniu dwójeczki i podtarciu myłem przez jakiś miesiąc tyłek pod prysznicem (2 minuty to trwało) i kiedyś po porannej dwójce wychodzę z pokoju do wspólnej kuchni, obok której miałem łazienkę, współlokatorka wypaliła przy innych coś w stylu "co taki krótki prysznic bierzesz" i heheszki, odpowiedziałem, że to nie prysznic, po prostu myłem tyłek po dwójce i zapytałem "ty nie myjesz po podtarciu?" a ta eeeeeee... xD zgasiłem laske przy 3 typa jedzących śniadanie ( ͡° ͜ʖ ͡°). Abstrahując od tej historii, nie wyobrażam sobie postawić klocka, podetrzeć się, założyć spodnie i tak chodzić z brudną śmierdząca dupą z resztkami rozsmarowanego stolca na ciele (-‸ლ) a jeszcze kobieta? Dramat xd
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Dezodorant93 dramat. Ci od bidetów też mądrale a niewiele lepsi są. Ja zawsze robię lewatywę po defekacji. Nie wyobrażam sobie łazić z resztkami kału w jelicie
  • Odpowiedz
  • 1
@Wight: u siebie w robocie mam tak samo, mokre chusteczki, czy w aucie jak by mnie dwójka na trasie przycisnęła. No niestety, w Polsce niecałe 50 lat temu ludzie prawie nie mieli papieru toaletowego w domu i był niczym trofeum, symbol dostatku i luksusowa rzecz, może za następne 50 lat Polacy nauczą się myć dupę jak cywilizowany człowiek
  • Odpowiedz